Robespierryści w naszym domu

 |  Written by Ursa Minor  |  1

Zapukał do drzwi. Niemal bezgłośnie. To jedynie formalność, prosty wyraz grzeczności. Wszedł do mieszkania bez pytania. Rozejrzał się. Matka, ojciec, szóstka dzieci. Bieda aż piszczy. „Trzeba zabrać dzieciaki” – pomyślał. I uśmiechnął się niewinnie do przerażonego dziecka, które właśnie podniosło na niego swoje wielkie, ciemne oczy.

 

Co się dzieje w głowie urzędnika bezceremonialnie wkraczającego w życie rodziny, dla którego zabrać dzieci to jak splunąć? Trudno powiedzieć. Wiadomo jedno: tragedie rodzinne fundowane przez urzędniczą masę przekraczają wszelkie możliwe granice. I napawają przerażeniem. Bo dzisiaj przyszli po dzieci Bajkowskich a jutro zabiorą sobie Twoje i Twoje i jeszcze Twoje…

 

Powody, dla których dziecko odbierane jest rodzicom są zapewne różne. Sposób, w jaki się to dokonuje też nie jest jednakowy. Jednej z matek porwano dziecko ze szpitala podczas jej chwilowej nieobecności przy łóżku malca. Innej policja brutalnie wydarła pociechy bez odpowiedniego zezwolenia sądowego, czyli bezprawnie! Zezwolenie pojawiło się dopiero później.

 

Urzędnicy nie liczą się w walce o dobro z żadnymi regułami, gnębią poszukującą sprawiedliwości matkę tak, jak gnębią wszystkich petentów w innych, mniej poważnych sprawach. Jedna z matek słała do sądu zażalenia, a ten, by uniemożliwić ich instancyjną kontrolę, po prostu traktował je jako wnioski. Zapewne gdyby zapytać sędziego, dlaczego tak postąpił, dlaczego pogardzał prawem na straży, którego ma przecież stawać, odpowiedziałby krótko: „chodziło o dobro dziecka”.

 

Bo „dobra dziecka” chcą wszyscy. Chce go też państwo. I dlatego chętnie się każdym dzieckiem zaopiekuje. Chętnie każdym dzieckiem zaopiekować się chciał też Robespierre. Kojarzony głównie z terrorem i najkrwawszymi epizodami rewolucji francuskiej, był w gruncie rzeczy miłym i ciepłym facetem. Doprowadził do przyjęcia przepisu, że dzieci będą odbierane rodzicom i umieszczane w specjalnych internatach. Chciał po prostu otoczyć opieką malców, nieświadomych być może tego, ku jak wielkiemu postępowi kroczyła Francja. Gra szła o to, by dzieciaki w tej mierze uświadomić. Później z francuskich doświadczeń pełnymi garściami korzystali urzędnicy bolszewiccy i hitlerowscy.

 

Państwowi urzędnicy, zabierając rodzicom dzieci, nie myślą zapewne o tym, by kogokolwiek indoktrynować, ale by móc stwarzać realny problem (np. wydumana przemoc domowa), który można by nieustannie rozwiązywać (zabierać dzieci, zwracać dzieci a potem znowu zabierać itd.). Rodziny rozbijają jednak w iście barbarzyńskim stylu.

 

Kręcicie Państwo głowami i myślicie o widmie państwa Orwella? Nic podobnego.(...)


Read more: http://www.pch24.pl/robespierrysci-w-naszym-domu,21138,i.html#ixzz2tcfm32E7
5
5 (1)

1 Comments

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

- Niektóre rodziny boją się korzystać z pomocy socjalnej, bo zainteresowanie ze strony urzędnika może doprowadzić do tego, że zdecyduje on o odebraniu im dzieci – mówi PCh24.pl Paweł Woliński, prezes Fundacji Mamy i Taty.

 

 

W ostatnich miesiącach głośno jest o przypadkach odbierania przez państwo dzieci rodzicom. Fundacja Mamy i Taty proponuje wysyłanie listów do premiera Donalda Tuska, by przypomnieć mu o tym problemie. Czy można zaryzykować tezę, że władzy nie zależy na trwałości rodziny?(...)

Więcej notek tego samego Autora:

=>>