
YT
W panteonie lewicowych autorytetów znaleźć można szereg podejrzanych figur, co do których nie ma pewności: bohater to czy terrorysta? Autorytet moralny czy bandyta, którego ciemne sprawki liberałowie trzymają skrzętnie upchnięte pod dywanem. Jednym z nich jest Nelson Mandela.
Niewątpliwie podróże kształcą. Kolejny dowód słuszności tego porzekadła dostałam podczas wycieczki do RPA. Wybrałam się szlakiem parków narodowych i tam, obok Wielkiej Piątki / słonie, lwy, nosorożce, bawoły i leopardy/, jako bonus, dostałam garść detali z życia ikony światowej lewicy, pogromcy apartheidu i Wielkiego Ojca Afryki. Dysonans poznawczy był pełny! W RPA na każdym kroku dostrzega się pamiątki po Mandeli: gmachy publiczne, uniwersytet w Port Elizabeth, ulice i place, 12-metrowy pomnik przed budynkami rządowymi w Pretorii, niezliczone sylwetki i popiersia w całym kraju, łącznie z gadżetami na straganach z pamiątkami dla turystów. Jest obecny w pieśniach i grach planszowych, w slumsach Soweto i eleganckich dzielnicach Kapsztadu, słowem – gdzie spojrzysz, tam Mandela, bohater narodowy i najlepszy towar eksportowy.
Oglądanie tego wszystkiego było ceną jaką gotowa byłam zapłacić za spotkania z Wielką Piątką. Aż kiedyś, w autokarze w drodze do parku Krugera, przewodniczka zaproponowała film o Mandeli. Włożyłam zatyczki do uszu i przymierzałam się do drzemki, kiedy usłyszałam: ”Niewiele osób wie, że Nelson Mandela, także w więzieniu, planował napady na sklepy i banki, szkoły i konwoje wiozące utargi, był uwikłany w jakieś ciemne interesy i wyszedł z więzienia jako milioner”. Momentalnie otrzeźwiałam. Dokument okazał się wstrząsający. Pokazywał zaszłości historyczne, skomplikowane uwikłania między Europejczykami i czarnymi mieszkańcami, Afrykańskim Kongresem Narodowym / ANC/ i Komunistyczną Partią Południowej Afryki / SACP/, i ujawniał niebywałe okrucieństwo obu stron konfliktu, które znamy z Ugandy gen. Amina, rzezi Tutsi i Hutu w Ruandzie czy białych farmerów w Zimbabwe, „farmer crimes”. ANC Nelsona Mandeli wcale nie był tu ani bardziej „europejski”, ani „cywilizowany” niż SACP Chrisa Hani, w dodatku to, co robił, nie miało nic wspólnego z hasłami „biernego oporu”, którymi tak nasładzają się zachodnie media. Oto kolejny – po Rewolucji Francuskiej , hiszpańskiej wojnie domowej i latynoskiej gerylasówce – „szkielet w szafie” światowej lewicy, biała plama, krzycząca o zainteresowanie historyków i dziennikarzy! Następny po Che Guevarze, Fidelu Castro, Martinie Lutherze Kingu, Arafacie – listę można by ciągnąć – dwuznaczny autorytet, lansowany przez lewicowe elity i ich media. Na pytanie - bohater czy terrorysta? kandydat na lewicowe ołtarze czy bandyta? niekwestionowany laureat Pokojowej Nagrody Nobla czy beneficjent kolejnej hucpy lewaków? – wciąż nie ma dobrej odpowiedzi. Wielbiony przez cały czerwony świat, „bojownik o równość rasową i społeczny egalitaryzm” i „ obrońca praw człowieka i męczennik za sprawę”. Ukochany pet leader – od Baracka Obamy, poprzez reżysera Olivera Stone’a do Norweskiego Komitetu Noblowskiego i Spice Girls. Taki obraz kreują liberalne elity, a jak było naprawdę? Już w 1949 roku Mandela został wybrany do władz najwyższych ANC, w trzy lata póżniej został szefem „Kampanii Oporu”, która zmierzała do aktywizacji przeciwników apartheidu poprzez prowokowanie społecznych ruchawek i niepokojów. Jednak już kilka lat póżniej zerwał z ANC, która głosiła hasła non – violence i założył zbrojne skrzydło terrorystyczne „Włócznia Narodu”. Powołana przez niego organizacja miała stać się głównym instrumentem komunistycznej rewolucji w Południowej, a potem w całej Afryce. Młodych kandydatów na rewolucjonistów wysyłano na obozy treningowe na Kubie, w Rosji, w Chinach, w Algerii - Mandela przez całe swoje polityczne życie pozostawał w bliskich stosunkach z kubańskim dyktatorem Fidelem Castro, popierał palestyńskiego terrorystę Jasera Arafata, a libijskiego watażkę Muamara Kadafiego odznaczył nawet najwyższym orderem państwowym RPA.
Tu warto dodać, że Afrykański Kongres Narodowy, a także jego zbrojne ramię Włócznia Narodu, były silnie związane z Komunistyczną Partią Południowej Afryki / SACP/. Mówi się nawet, że większość członków partii ANC była zarazem członkami SACP. Ta druga była finansowana - surprise, surprise! – przez Kreml, ta pierwsza przez państwa zachodnie, głównie Wielką Brytanię, a główna siedziba ANC mieściła się w Londynie. I tak Zachód ręka w rękę z Moskwą, finansował południowo-afrykański terroryzm. A Mandela zawsze, i będąc członkiem najwyższych władz Afrykańskiego Kongresu Narodowego czy Włóczni Narodu, przed więzieniem i w wiezieniu, głosił – i to akurat nie jest kolportowane przez światowe media – że „ideały ANC i SACP można osiągnąć wyłącznie przy użyciu przemoc”. Małżonkowie, Mandela i jego waleczna żona Winnie różnili się tylko pomysłami jak to ma wyglądać. Mandela sugerował odcinanie białym i czarnym przeciwnikom apartheidu nosów, a Winnie – proponowała „necklacing”, egzekucję przy pomocy zarzucania płonącego koła samochodowego na szyję skazańca. Taką scenkę widziałam w pokazywanym nam dokumencie.
A oto statystyka jedynie pięciu lat działalności Mandeli i jego partii, od 1984 do 1989 roku: zniszczono 1770 szkół, 7187 domów ludzi podejrzanych o nie sprzyjanie ANC, 10 318 autobusów, 152 pociągów, 1256 fabryk i sklepów, 60 urzędów pocztowych, 47 kościołów, 30 szpitali, nie wspominając o tysiącach ofiar mordów, gwałtów i grabieży – najczęściej czarnych. „Ojciec narodu” nie był dla swych ziomków zbyt łagodny czy łaskawy. I nie ma wątpliwości, że według dzisiejszych standardów, i on i cały Afrykański Kongres, zostaliby oskarżeni o terroryzm, a może nawet ludobójstwo? Jak serbscy liderzy w Hadze? A co zdarzyło się potem, po 1994 roku, kiedy władzę przejął Afrykański Kongres Narodowy z Mandelą na czele? Czy Mandela, jak twierdzą zachodnie media liberalne, zapobiegł podczas okresu przejściowego krwawej łażni? Nie. Pierwsze wolne wybory poprzedził rozlew krwi, a starcia pochłonęły wtedy ok. 20 000 ofiar. A czy potem w RPA zagościł spokój i doktryna non – violence? Akurat! Zamordowano ponad 3 tys. białych farmerów, 800 000 afrykanerów opuściło RPA, szybko maleje liczba ludzi kompetentnych, którzy są w stanie wspierać rozwój kraju i wiedzą jak to się robi. W Pretorii czy Kapsztadzie szeroko mówi się, że RPA czeka los sąsiedniego Zimbabwe – krwawe rozruchy, upadek gospodarki i głód. A Mandela, ta ikona pacyfizmu, przez cały okres trwania jego rządów, nie tylko nie protestował przeciw rozlewowi krwi, lecz nadal konsultował decyzje z SACP, promował komunistów i anty-apartheidowych fanatyków i mianował na wysokie stanowiska państwowe ludzi jak Peter Mokabe, autor hasła „kill the farmer, kill the Boer!” A nowy stadion w Johannesburgu, na którym rozgrywały się niedawno Mistrzostwa Swiata, został nazwany imieniem człowieka, który wprost wzywał do mordowania białych.
Czy któryś z tych faktów został przez Mandelę czy jego fanów zakwestionowany? Nie, po prostu na świecie się o tym wygodnie nie wspomina. Mandela został skazany w oficjalnym procesie, którego bezstronność nigdy nie była podważana. A zarzuty obejmowały działalność, która miała na celu obalenie rządu przy użyciu siły, oraz terroryzm. Nawet słynna Komisja Prawdy i Pojednania przyznała potem, że „aktywność ANC w sposób rażący gwałciła prawa człowieka”. W swojej słynnej autobiografii „Droga do wolności” Mandela sam wspomina jak to w latach 80. wydał rozkaz podłożenia bomby na ruchliwej Church Street w Pretorii. Eksplozja zabiła 19 osób, a raniła ponad 200, głównie jego czarnych ziomków, kompletnie przypadkowych ludzi. Znany jest także fakt, że już w więzieniu zaproponowano mu zwolnienie za wyrzeczenie się metod terrorystycznych – przyszły laureat Pokojowej Nagrody Nobla odmówił. A spadek polityczny jaki pozostawił, także nie wróży nic dobrego. Kraj o jednej z najwyższych wskażników przestępczości, ciągłe napięcia rasowe, masowy odpływ białych farmerów, lekarzy, inżynierów, nauczycieli – ale jak długo można mieszkać w domach – oblężonych twierdzach, otoczonych 3-metrowym murem, zakończonym drutem kolczastym pod napięciem elektrycznym? Prezydent Jacob Zuma, typowy skorumpowany afrykański kacyk niedawno wystąpił publicznie z anty-apartheidową pieśnią „Zabić Bura!”, podgrzewając jeszcze sytuację. Krwawa łażnia wisi w powietrzu. Nie dokonano uczciwych bilansów kolonializmu i post – kolonializmu, dochody i poziom życia czarnej większości znacznie się obniżyły, jak również przepaść między nimi a niewielką bogatą czarną elitą, szaleje AIDS i gruźlica.
Dziedzictwo Nelsona Mandeli i Kongresu Narodowego, to nędza i niepewność jutra. A lewicowe media trzymają wszystkie te informacje, upchnięte głęboko pod dywan. Toteż światowa opinia publiczna nie ma o tym wszystkim bladego pojęcia. O skutkach politycznych przemian, jakie przyniósł Mandela i które wspierał Zachód. A wielka skala morderstw białych farmerów i czarnych biedaków nie spędza snu z oczu ani liberalnym dziennikarzom, ani organizacjom pozarządowym, zajmującymi się prawami człowieka, ani nawet Trybunału Sprawiedliwości w Hadze. Bo ujawnienie tych informacji oznaczałoby przyznanie się lewactwa do winy, do klęski, a do tego przecież nie można dopuścić.
autor: Elżbieta Królikowska-Avis
http://wpolityce.pl/swiat/277905-sekretne-zycie-nelsona-mandeli
2 Comments
Nelson Mandela.Człowiek,
12 January, 2016 - 21:39
Nelson Mandela.Człowiek, który nigdy nie wyrzekł się terroryzmu, zarazem okrzyknięty przez mass media polityczną Matką Teresą. Czerwony gołąbek pokoju…
fot. PAP/EPA
Odszedł z tego świata człowiek o bardzo zmanipulowanym wizerunku, po Arafacie, jeden z najbardziej uznanych krwawych bojowników o wolność i zarazem uśmiechnięty pogodą ducha laureat tak Leninowskiej jak i Pokojowej Nagrody Nobla.
Przekonany komunista, autor pozycji: „Jak być dobrym komunistą”. Wierny przyjaciel Arafata, Kadafiego, Castro, oddany i wdzięczny miłośnik towarzyszy radzieckich i chińskich, otwarty krytyk zachodnich demokracji i USA. Człowiek, który nigdy nie wyrzekł się terroryzmu, zarazem okrzyknięty przez mass media polityczną Matką Teresą. Krwawy gołąbek pokoju…
Kim naprawdę był Nelson Mandela opłakiwana i wprost uwielbiana ikona bojowników o wolność? Ofiarą apartheidu, pomyłkowo oskarżonym, skazanym i przetrzymywanym w ciężkim więzieniu przez 27 lat więźniem politycznym za szlachetny protest przeciwko brutalnemu nieludzkiemu rasizmowi?
A może jednak Mandela był liderem komunistycznej bojówki (aresztowanym na gorącym uczynku), której celem było obalenie rządu przy pomocy brutalnych terrorystycznych ataków, które wtedy kosztowały życie niewinnych ludzi. Spróbujmy przybliżyć fakty tak, aby pełniej zrozumieć zjawisko tej podziwianej na całym świecie i kultowej ikony Afryki.
Jeśli trzeźwiej spojrzymy na uwarunkowania konfliktu jak i jego rozwiązanie w RPA nieuchronnie dla Polaka nasuwa się pokrewny przykład polskiej transformacji. W obydwu przypadkach mamy dominującą siłę starego porządku opresyjną wobec narastających dążeń wolnościowych wcześniej skutecznie wyciszonych ambicji dotąd milczącej większości, tak w Polsce jak i w Afryce Południowej.
Co robi system trzymający władzę? Otóż w sytuacji kryzysu i zagrożenia swoich interesów (ekonomiczny bojkot, międzynarodowa presja), dokooptowuje część buntowników do „okrągłego stołu” transformacji rezerwując dla siebie prawa i mechanizmy, które zapewnią mu przetrwanie w nowych warunkach, formalnie oddając im władzę. W obydwu przypadkach zastosowano, jedynie bardziej symetrycznie w RPA, praktykę „grubej kreski”. Z przykrością trzeba jednak przyznać, że w porównaniu z Wałęsą, Mandela pozostał wierny swoim ideałom idąc tylko na konieczne ustępstwa…
Rolihlahla Mandela (imię w języku Xhosa znaczyło „łamiący gałąź drzewa” popularnie „kłopotliwy”) urodził się 18 lipca 1918 roku w królewskiej rodzinie plemienia Thembu w wiosce Mvezo w Transkei, Afryka Południowa. Po tym jak jego ojciec popadł w niełaskę, a następnie zmarł, Rolihlahla został adoptowany przez króla. Uczył się dobrze, jeden z nauczycieli nadał mu imię Nelson, już w szkole przejawiał zdolności przywódcze, przez co popadał w kłopoty. Pierwszy raz zobaczył białego człowieka, kiedy miał 16 lat. Studiował prawo, w 1944 roku 26-letni Mandela wstąpił do Afrykańskiego Kongresu Narodowego (komunizująca organizacja wyzwoleńcza zrzeszona w międzynarodówce socjalistycznej), który od 1912 roku prowadził walkę z apartheidem.
W latach 50-tych na ścianach jego domu w Johannesburgu (dzielnica Orlando) dumnie wisiały portrety jego duchowych przywódców Lenina i Stalina. Z drugiej strony dbał o swój wygląd, nosił modne garnitury. Kiedy miał 33 lata oznajmił towarzyszom z ANC, że to on zostanie pierwszym czarnym prezydentem RPA…
W 1960 roku miała miejsce masakra protestujących czarnych Afrykanów przez oddziały rządowe w Sharpeville, wtedy też zdelegalizowano ANC, który następnie zszedł do podziemia. Mandela przyjął, że tylko zdecydowana walka zbrojna może przynieść równe prawa czarnym Afrykanom w ich kraju. W związku z tym obok ANC utworzył bojówkę militarną Umkhonto we Sizwe, czyli Spear of the Nation (Włócznia Narodu-w skrócie MK), która podjęła działania terrorystyczne przeciwko rządom białym i ich czarnym i kolorowym sprzymierzeńcom.
Mandela i jego bojówkarze odbyli militarne przeszkolenia w taktyce walki partyzanckiej w Etiopii i Algierii, aby zdobyte zdolności zastosować w Afryce Południowej. Według brytyjskich źródeł aktywiści Mandeli przeprowadzili tajne rozmowy w Moskwie i Pekinie, gdzie zabiegali o finansową i materiałową pomoc dla swojej organizacji. Trudno ukryć, że w walce systemów stali się sowieckim narzędziem dywersyjnym walczącym przeciwko ideom zachodnich demokracji. W zmagania systemów włączył się też arcybiskup Desmond Tutu wraz ze swoją socjalistyczną teologią wyzwolenia. Przez 30 lat oddziały „Włóczni Narodu” zabiły kilkuset cywilów, chociaż nie stanowiły większego zagrożenia dla służb RPA.
W 1961 roku Mandela zorganizował 3-dniowy ogólnonarodowy strajk robotników, za co został aresztowany i skazany. Ponownie aresztowany i w 1963 roku skazany wraz z 10-cioma liderami ANC na dożywocie. Zarzuty obejmowały próbę obalenia rządu przy pomocy terroryzmu i akcji sabotażu, które przyniosły śmierć i okaleczenia mieszkańcom RPA. W 1976 roku rząd RPA chciał go uwolnić pod warunkiem, że wróci do Transkei, ale Mandela odmówił. Kilkakrotnie władze zaproponowały uwolnienie Mandeli pod warunkiem wyrzeczenia się przez niego przemocy. Odmówił. W 1985 roku prezydent P.W. Botha pod naciskiem presji międzynarodowej złożył ponownie Mandeli propozycję uwolnienia, jeśli on wyrzeknie się walki zbrojnej. Dopiero w lutym 1990 roku prezydent RPA Frederik de Klerk zalegalizował ANC, zlikwidował restrykcje wobec partii politycznych, wstrzymał egzekucje i ogłosił uwolnienie już 71-letniego Mandeli.
Mandela przebywał w więzieniu przez 27 lat, w tym na wyspie Robben Island 17 lat i w więzieniu Victor Versten. Warunki więzienia (według opisu Mandeli) przypominały lepsze czasy w więziennych ośrodkach odosobnienia w okresie stanu wojennego w Polsce. Więźniowie mieli możliwość kształcenia się w wielu kierunkach, a nawet zdobywania tam stopni naukowych. Międzynarodowy Czerwony Krzyż wystarał się o urządzenia i sprzęt sportowy tak, aby więźniowie mogli dbać również o swoją kulturę fizyczną. Ponieważ Mandela głosił i praktykował walkę zbrojną, Amnesty International nie mogła zaliczyć go do więźniów sumienia, ale i tak znalazła sposób, aby mu pomagać.
W 1985 roku wystąpił o rozmowy z ministrem sprawiedliwości RPA poza plecami nieustępliwych towarzyszy współwięźniów z ANC. Dało to początek dialogowi i długim i trudnym negocjacjom. Dzięki międzynarodowemu poparciu mógł narzucać swoją wolę tak innym przywódcom ANC jak i wpływać na opinię czarnej ulicy.
W 1991 roku Mandela został wybrany przewodniczącym ANC i poprowadził z rządem białych negocjacje przerywane głośnymi aktami terroru. 10 kwietnia 1993 roku polski emigrant Janusz Waluś zamordował lidera partii komunistycznej i ANC Chrisa Haniego, pożyczonym pistoletem od Cliva Derby-Lewis, znanego działacza Partii Konserwatywnej. Obaj otrzymali karę śmierci, a po zniesieniu tej kary dożywocie (ostatni raz ubiegali się bezskutecznie o zwolnienie w 2009 roku).
Mandela do końca nie wyrzekł się konieczności walki zbrojnej mimo to negocjacje z de Klerkiem doprowadziły do pierwszych “wolnych” wyborów, multietnicznej i multirasowej demokracji. Ukoronowaniem tego procesu było przyznanie obydwu liderom Pokojowej Nagrody Nobla w 1993 roku.
Można przypuszczać, że Mandela uelastycznił swoje stanowisko w negocjacjach z rządem białych dopiero po upadku swojego głównego komunistycznego protektora, jakim był ZSRR.
W maju 1994 roku w wyniku wyborów Nelson Mandela objął urząd prezydenta RPA. Dla rozgrzeszenia win obydwu stron konfliktu powołano Komisję Prawdy i Pojednania.
Nie przeczę, że ANC mogła zaczynać, jako autentyczna domorosła organizacja oporu przeciwko białemu rządowi uprawiającemu ohydny, nieludzki apartheid, ale w sytuacji zimnej wojny między czerwonym wschodem i kapitalistycznym zachodem, ruch antyapartheidowy, tego bogatego surowcowo (diamenty, złoto, uran etc.) i szybko rozwijającego się kraju, znalazł się pod sowiecką kontrolą. O czołowym aktywiście ANC i jego rzeczniku prasowym Joe Slovo mówiło się, że jest pułkownikiem KGB.
Na oficjalnaej stronie fundacji Mandeli czytamy:
Można powiedzieć, że bojówki ANC wyszkolone i uzbrojone przez agentów ZSSR i jego agendy jak NRD-wską STASI, czy dalej przez Irlandzką IRA brały udział w zimnej wojnie między komunizmem a kapitalizmem w szeregach tego pierwszego.
Jak wielu ludzi jego formatu Mandela nie był człowiekiem idealnym. Miał wielki wpływ i popularność na całym świecie, jednak nierozerwalnie związany był z ZSRR, Castro, Kadafim i Arafatem. Jego słowo, poparcie znaczyło wiele, ale w swoich sympatiach był bardzo selektywny. Z wielkim zaangażowaniem włączył się w kampanię na rzecz uwolnienia Abdelbaseta Megrahi, libijskiego terrorysty skazanego za zabicie 270 pasażerów (Lockerbie bombing) nad Wielką Brytanią. W 2002 roku odwiedził go nawet w więzieniu w Glasgow, ale wcale nie interesowali go więźniowie polityczni uwielbianego przez niego Fidela Castro ani pięć bułgarskich pielęgniarek uwięzionych pod spreparowanymi zarzutami w Libii płk. Kadafiego. Notabene jeden z wnuczków Mandeli nosi imię Kadafiego.
Kiedy w 1991 roku do Mandeli zaapelował chiński aktywista praw człowieka, aby Mandela użył swoich wpływów w Pekinie i pomógł chińskiemu dysydentowi Mandela odmówił interwencji dodając, że kiedy był prześladowany zawsze mógł liczyć na pomoc finansową i moralną chińskich towarzyszy i nie zamierza się wtrącać w ich sprawy.
Mandela walczył z apartheidem, ale to nie może wybielić jego i jego zwolenników z okrutnych i bestialskich czynów wobec przeciwników tak czarnych jak i białych.
"Necklacing" to była barbarzyńska kombinacja paczki zapałek, benzyny i opony założonej na szyję przeciwnika wojowniczego ANC. Jeszcze, kiedy Mandela siedział w więzieniu, w tego typu morderstwach specjalizowała się Włócznia Narodu z inspiracji jego ówczesnej żony słynnej z bezwzględności i mściwej Winnie, która w końcu została skazana za swoje krwawe postępki jak i później za finansowe malwersacje…
Podczas pobytu w więzieniu Mandela kierował wieloma akcjami terrorystycznymi, w których ginęli cywile, o czym przechwalał się w swojej książce. Z krwawą Winnie rozwiódł się dopiero 4 lata po wyjściu z więzienia i zamieszkał w luksusowej willi w bogatej dzielnicy Johannesburga, przyjmując jednak gości i dziennikarzy w swoim małym domku w biednym Soweto, tak dla dobrego PR-u. Jednak najchętniej spędzał święta w wiosce dzieciństwa w Qunu, gdzie zbudował kopię domu z ostatnich lat więzienia Victor Versten, tam czuł się wolny…
W życiu osobistym nie wiodło mu się najlepiej. W wieku 22 lat uciekł z Transkei do Johannesburga przed zaaranżowanym małżeństwem. Jego pierwszą żoną była bardzo religijna pielęgniarka Evelyn (ślub w 1944 roku), która urodziła mu czworo dzieci (rozwiedli się w 1958 roku). Pierwszy syn Thembi, z którym Mandela miał złe stosunki, zginął w wypadku w 1969 roku. Drugi syn Makgatho, nie miał wiele kontaktów z ojcem i zmarł w 2005 roku na AIDS. To jego choroba i wczesna śmierć spowodowała, że Mandela (dopiero!) w 2002 roku zabrał głos na temat AIDS, poza plecami ówczesnego prezydenta Thabo Mbeki. Z dwóch córek, jedna zmarła w 1948 roku w wieku 9 miesięcy. Z tego małżeństwa żyje tylko druga córka Maki. W 1958 roku poślubił piękną i bliską mu politycznie Winnie, o której pisałem wyżej. Dopiero w wieku 80 lat znalazł prawdziwą wybrankę swojego serca, Gracę Machel, wdowę po pierwszym prezydencie Mozambiku.
Krytykując Mandelę zdajemy sobie sprawę, że mogło być gorzej. Zamiast wolności wypowiedzi, jako prezydent RPA mógł chcieć wprowadzić stalinowskie czystki, a nawet kolektywizację i nacjonalizację. Zamiast Komisji Prawdy i Pojednania brutalną rzeź białych i kolorowych przeciwników (na znacznie większą skalę) i pokazowe procesy. Zamiast wolnej prasy, cenzura, otwarty państwowy bandytyzm i skryte mordy ala Jaruzelski, czy gorzej jak w Zimbabwe (Rodezja) watażki i komucha Roberta Mugabe.
Mandela mimo swoich lewicowych poglądów dał się przekonać, aby nie ruszać zastanej struktury własności. Mówiąc ogólnie dogadał się z białym establishmentem i jako słabsza strona zgodził się, aby biali mogli zachować swoją strukturę własności. Gdyby postąpił inaczej RPA zostałoby drugim Zimbabwe, ale prawdę mówiąc tak jak przy okrągłym stole w Polsce to była polityczna umowa odzwierciedlająca realny układ sił w państwie…
Po krachu gospodarczym w 2009 roku ekonomia RPA pod prezydentem Mbeki i teraz Zumą wyraźnie się chwieje. Rządzi kolesiostwo jednej partii, co widać jeszcze brutalniej po odejściu Mandeli, który potrafił zachowywać jakieś pozory. Mimo, że był marksistą, był człowiekiem praktycznym, dogadał się z wielkim biznesem, w tym diamentowym jak firma DeBeers.
Mandela zakończył biały apartheid. Trzeba też pamiętać, że wysoki poziom życia w RPA był magnesem dla migrujących czarnych społeczności Zulu, które chciały też korzystać z dobrobytu i poziomu życia w RPA. Nawet dziś RPA generuje ok. 25% dochodu narodowego Afryki.
Codziennie dochodzi do mordów głównie na tle rasowym, 3 miliony białych Afrykanerów żyje w niepewności. Kiedy widzimy ekonomiczne kłopoty RPA musimy pamiętać, że ANC przez 25 lat bojkotowało państwową edukację, zwalczając ludzi, którzy chcieli awansować, prześladując czarnych profesjonalistów. Teraz mają tylko do czynienia z owocami swojej niemądrej polityki.
Światowe media uczyniły Mandelę moralnym autorytetem, 18 lipca, dzień jego urodzin ONZ ustanowił Dniem Nelsona Mandeli. W 2002 roku prezydent USA George W. Bush przyznał mu Presidential Medal of Freedom, chociaż Włócznia Narodu organizacja, której kiedyś przewodził została skreślona z listy organizacji terrorystycznych dopiero w 2008 roku…
Oficjalnie prezydent Mandela uchodził za gołąbka pokoju, jednak na filmach możemy obejrzeć go śpiewającego pieśni zagrzewające swoich towarzyszy do zabijania białych ludzi…
Z drugiej strony można powiedzieć, że Piłsudski był terrorystą (Bezdany), Gandhi został okrzyknięty terrorystą przez brytyjski Parlament w 1932 roku, również Washington i Ojcowie Założyciele USA byli terrorystami w oczach Brytyjczyków…
Niewielu ludzi dziś myśli o RPA, jako miejscu gdzie mogłoby spędzić swoje wakacje, mimo, że tamtejsza przyroda słynie z piękna. Czy RPA podąży za przykładem Rodezji, tak niedawno kraju o jednym z najwyższych dochodów na świecie, a obecnie kompletnego bankruta? Rozwój wypadków w dzisiejszej RPA nie napawa nadzieją. W latach 1948-89 w RPA dochodziło do 170 morderstw rocznie. Po objęciu urzędu przez Mandelę, po 1994 roku dochodzi do 24,206 morderstw rocznie…
Trzeba pamiętać, że, mimo, że przez większość swojego dorosłego życia Mandela był marksistowskim rewolucjonistą, Che Guevarą Afryki, (którego życie było dla Mandeli inspiracją) to jednak oficjalnie wybrał pojednanie ponad zemstę. Co również ważne, po jednej kadencji dobrowolnie usunął się ze sceny w przeciwieństwie do Mugabe, czy innych afrykańskich „rewolucjonistów”. Po prostu w sprawowaniu kwestii władzy wybrał rządy prawa nad rządami ludzi.
W okresie swojej prezydentury Mandela przeprowadził wiele zmian w ustawodawstwie dając RPA bardzo liberalną ustawę aborcyjną, pierwszą ustawę o małżeństwach homoseksualnych (pierwszą w Afryce) i wiele innych o progresywnym zacięciu. Oblicza się, że jego ustawa aborcyjna z 1996 roku pomniejszyła ludność RPA, o co najmniej milion obywateli…
W tym samym czasie, kiedy dostojni żałobnicy z całego świata śpiewają hymny pochwalne nad zbawczą rolą Mandeli, który uratował RPA właśnie tam statystycznie, co 3 minuty gwałcone jest dziecko, a troje dzieci jest mordowane każdego dnia. Również kobieta z RPA ma większe szanse być zgwałconą, niż nauczyć się czytać. Co gorsze sporo mężczyzn z AIDS w RPA wierzy, że może się wyleczyć przez gwałt na młodym dziecku…
Jaka naprawdę jest RPA? Chociaż media są głównie w rękach białych to prezenterzy i pracownicy oddają proporcjonalnie strukturę rasową. Wielki biznes jest w rękach białych.
Według sondaży rasę, jako największy problem powoli zastępuje klasa. W 2012 roku aż 25% mieszkańców RPA za największy problem uznało linię dzielącą biednych i bogatych, a tylko 13% wskazało na rasę. Pojawiła się grupa czarnych milionerów, szybko rośnie klasa średnia zatrudniona głównie w sektorze publicznym.
Największym błędem Mandeli była jego niechęć do sformułowania stanowiska wobec szalejącej epidemii AIDS. W 2010 roku 5,24% populacji tego 48 milionowego kraju było chorych na AIDS, w tym w przedziale od 15 do 49 lat aż, 17,3%! RPA posiada również jeden z najwyższych na świecie poziom morderstw i przestępstw. Powyższe ma duży wpływ na średnią długość życia mieszkańców RPA. Dla czarnych ten wskaźnik wynosi 50 lat, dla białych 70 lat. Przeciętna długość życia dla mieszkańca RPA w 2007 roku była 50 lat, co oznaczało spadek z 62 lat w 1990 roku ( dla porównania Szwedzi i Australijczycy – 81 lat, Amerykanie – 78 lat).
Powoli następują zmiany w nazwach miast Durban stał się teraz eThekwini, a Pretoria Tshwane, to rezultat inicjatyw lokalnych rządów ANC.
Tak wiec po Mandeli prezydentem został szkolony w ZSRR jego adiutant Mbeki. Po nim przyszedł Jacob Zuma, podobnie jak Mandela członek partii komunistycznej. Ich rządy cechują się nie tylko korupcją i przemocą, ale i oficjalnym wypieraniem się, że korupcja i przemoc wobec przeciwników reżimu ma miejsce. Ci, którzy uważają inaczej są po prostu rasistami…
Jacek K. Matysiak
http://wpolityce.pl/polityka/173537-nelson-mandelaczlowiek-ktory-nigdy-n...
A gdzie się podział de Klerk?
13 January, 2016 - 07:06