Skandaliczna wypowiedź ws. Holocaustu. Comey nie przeprasza Polski [rmf24.pl]

 |  Written by Ursa Minor  |  5

Szef FBI James Comey nie ma zamiaru przeprosić Polski za skandaliczną wypowiedź o naszym współudziale w Holocauście. Podtrzymał też swoją opinię o kolaboracji Polaków z nazistami. Dodał jednak, że żałuje, iż wymieniał w swoim przemówieniu nazwy państw.

Szef FBI James Comey /MICHAEL REYNOLDS    /PAP/EPA
Szef FBI James Comey
/MICHAEL REYNOLDS /PAP/EPA

TUTAJ ZNAJDZIECIE CAŁE PRZEMÓWIENIA SZEFA FBI

Nie powiedziałem, że Polska była odpowiedzialna za Holokaust.W pewnym sensie żałuję bardzo, że w ogóle wymieniałem jakiekolwiek kraje, bo to oderwało uwagę niektórych od mojej głównej myśli - powiedział Comey w Knoxville, zapytany przez kanał Wate-TV, lokalną telewizję powiązaną z siecią ABC.

Zgodnie z relacją umieszczoną na portalu tej telewizji, Comey, zapytany czy przeprasza Polskę za swe słowa, powiedział "nie".  

Martwi się, że został źle zrozumiany

Przyznał natomiast, że "martwi się trochę", iż w niektórych krajach został źle zrozumiany. Nie ma wątpliwości, że ludzie w Polsce bohatersko stawiali opór nazistom, a niektórzy ludzie bohatersko chronili Żydów, ale nie ma również wątpliwości, że w każdym kraju okupowanym przez nazistów byli ludzie, którzy kolaborowali z nazistami - dodał.

Attache prasowy naszej ambasady w Waszyngtonie Rafał Perl powiedział naszemu korespondentowi w USA, że nie będzie komentarza w tej sprawie. Jest to zupełnie zrozumiałe, że ambasador nie będzie komentował słów, które padły w lokalnej stacji. Wypadałoby, aby szef FBI odpowiedział na notę dyplomatyczną.
 

Nasze zaproszenie dla szefa FBI do Muzeum Auschwitz-Birkenau wciąż jest aktualne. Na RMF24.pl podpiszcie naszą petycję. Zaprośmy Comeya na lekcję historii.

Przemówienie wywołało falę oburzenia

To pierwsza publiczna wypowiedź Comeya, od kiedy z Polski popłynęły protesty i wezwania do przeprosin w związku z jego wystąpieniem wygłoszonym 15 kwietnia podczas organizowanych przez Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie obchodów Dnia Pamięci o Holokauście. W przemówieniu tym, przedrukowanym przez dziennik "Washington Post", Comey wyraził opinię, że najbardziej przerażającą lekcją Holokaustu jest to, iż pokazał on, że ludzie są w stanie zrezygnować z indywidualnej moralności i przekonać się do prawie wszystkiego, poddając się władzy grupy. W ich mniemaniu mordercy i ich wspólnicy z Niemiec, Polski, Węgier i wielu, wielu innych miejsc nie zrobili czegoś złego. Przekonali siebie do tego, że uczynili to, co było słuszne, to, co musieli zrobić - dodał Comey.

Te słowa zostały dość powszechnie skrytykowane w Polsce. Ambasador Polski w USA Ryszard Schnepf wysłał już w piątek wieczorem do Comeya list "w związku z niedopuszczalną wypowiedzią dyrektora FBI, który w swoim wystąpieniu zasugerował współodpowiedzialność Polaków za Holokaust", a ambasador USA w Polsce Stephen Mull został wezwany w niedzielę do złożenia wyjaśnień w MSZ. Szef polskiej dyplomacji Grzegorz Schetyna jeszcze w poniedziałek oczekiwał od władz USA zamknięcia sprawy wypowiedzi Comeya i mówił, że Polska liczy na przeprosiny za "niefortunne słowa".

Jak dotąd Polska nie usłyszała jednak przeprosin. Jak powiedziano w ambasadzie RP, placówka ta wciąż nie otrzymała żadnej odpowiedzi na list Schnepfa. Ambasada odmówiła komentarza na temat najnowszej wypowiedzi Comeya.



Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-skandaliczna-wypowiedz-ws-holocaust...
0
Brak głosów

5 Comments

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Spaleni za pomoc Żydom. Comey o tym nie wie

ks. Zbigniew Niemirski

Świadkowie zapamiętali, że z podpalonych zabudowań wybiegł kot. Złapał go niemiecki żandarm i wrzucił w płomienie. Za pomoc Żydom nie mógł przeżyć nikt i nic.

Podczas niemieckiej okupacji za pomoc Żydom tylko w Polsce groziła śmierć. Co więcej, wyrok obejmował pomocnika i jego rodzinę. - To przecież wiadome i już dajmy z tym spokój - mówią niektórzy. James Comey, szef FBI, nie ma o tym pojęcia, więc trzeba to powtarzać bez końca.

W kontekście okupacyjnych rozporządzeń trzeba mówić o heroizmie tych, którzy pomagali, bo ryzykowali nie tylko swoje życie, ale też życie najbliższych. To ryzyko przeradzało się niejednokrotnie w tragedię.

Gdy w toku debaty o holokauście i roli Polaków wracają obrazy Jedwabnego, a te są wyjątkowo nośne, trzeba przypomnieć jedną z wielu historii. Ta wydarzyła się pod Zwoleniem. 6 grudnia 1942 r. w Starym Ciepielowie i Rekówce za pomoc Żydom niemieccy żandarmi spalili żywcem cztery rodziny. W ogromnych męczarniach zamordowano wówczas 34 osoby. W większości były to dzieci.

Wczesnym rankiem żandarmi otoczyli gospodarstwa Kowalskich i Obuchniewiczów w Starym Ciepielowie oraz dom Skoczylasów w pobliskiej Rekówce. U Skoczylasów mieszkali także Stanisław i Marianna Kosiorowie z dziećmi. Niemcy złapali też ukrywanych Żydów.

Najpierw było brutalne przesłuchanie, a potem wyrok - śmierć, i Żydów i tych, u których znaleźli schronienie. Drzwi domów obwiązano drutem i podłożono ogień. Ci, którzy usiłowali uciec z płonących zabudowań, byli rozstrzeliwani lub, po schwytaniu, wrzucani w płomienie. Taki los spotkał nawet kota, który wybiegł z płonącego domu. Po egzekucji mieszkańcom nakazano zakopać w jednym dole zwęglone szczątki ich sąsiadów.

Słowa szefa FBI bolą niczym tamte rany. Nad naszymi losami wciąż słychać bolesny chichot historii. Podsyca go, niczym tamte płomienie, ignorancja przedstawicieli wielu dzisiejszych elit. Niedawno usłyszałem pełną bolesnej goryczy konstatację: Jeździmy dziś niemieckimi samochodami, mamy niemieckie periodyki, niemieckie rozporządzenia w sercu Unii i w tej przestrzeni polskie są tylko obozy. Wciąż musimy dowodzić, także niedouczonym Amerykanom, że nie jesteśmy wielbłądami.

http://radom.gosc.pl/doc/2442970.Spaleni-za-pomoc-Zydom-Comey-o-tym-nie-wie
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Naród sprawców?

Franciszek Kucharczak

Prezydent, oburzając się na wypowiedź o winie Polaków za Holocaust, oburza się także na siebie.

Gdy szef FBI stwierdził, że Polacy mieli udział w Holokauście, oburzył się polski prezydent. Bronisław Komorowski uznał tę wypowiedź za „jątrzącą” i „obraźliwą”, a także ocenił, że jest to przejaw ignorancji, nieznajomości historii i osobistej niechęci. – To wymaga od nas żmudnej, trudnej pracy nad rozbiciem złych, krzywdzących Polaków stereotypów, którymi się jeszcze żywią tego rodzaju osoby – powiedział. Zauważył, że sprawa ta urąga pamięci przede wszystkim tysięcy ludzi, „w imię których sadzono potem drzewka jako sprawiedliwych wśród narodów świata, a więc pamięci osób z Polski, które pomagały Żydom w czasie wojny”.

No i dobrze, tylko że teraz w internecie wszystko łatwo znaleźć. No i wkrótce zaczął krążyć w sieci interesujący cytat z listu prezydenta, który tenże wystosował w lipcu 2011 roku z okazji 70 rocznicy mordu w Jedwabnem. „Naród ofiar musiał uznać niełatwą prawdę, że bywał także sprawcą” – napisał na tamtą okoliczność Bronisław Komorowski.

Kto bywał sprawcą Holocaustu? Naród polski? Czy to, że jacyś Polacy z prywatnej inicjatywy (nieraz podpuszczeni przez Niemców albo później przez komunistów) mordowali Żydów, upoważnia do przepraszania za to w imieniu narodu? Jeśli Polak krzywdził Żydów, robił to dlatego, że sam tak zdecydował. Jeśli robił to Niemiec – realizował wytyczne nakreślone na najwyższym państwowym szczeblu.

Czy prezydent w imieniu narodu przeprosi za tego zbrodniarza, który przed paroma dniami zamordował dziewczynkę we Francji? Bądźmy konsekwentni. Polak zamordował – naród zamordował.

Ileż to się napracował Salon z „Wyborczą” na czele, żeby udowodnić nam, że nienawidzimy Żydów. Tropienie polskich antysemitów to wręcz sposób na życie tych środowisk, to paliwo do maszyny skonstruowanej po to, żeby Polak kojarzył się z zaściankowym katolikiem, a tenże z obsesją na tle Narodu Wybranego.

Dziś kolejny raz widać, że „oszołomy miały rację”. Te „oszołomy”, które protestowały, gdy nasi włodarze przepraszali świat za nas wszystkich, za nas, którzy, w domyśle, mamy swój udział w zbrodni w Jedwabnem – i nie tylko tam.

Teraz sobie możemy pracować „nad rozbiciem złych, krzywdzących Polaków stereotypów” – ale to trochę późno. I trochę jakby niekonsekwentnie. Po latach bicia się w piersi narodu za to, czego naród nie zrobił, nie da się tego odkręcić. Za film, pokazujący Polaków w dobrym świetle w kontekście Żydów, choćby był genialny, Oscara już nie będzie.

http://gosc.pl/doc/2443600.Narod-sprawcow

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor
Dyrektor FBI James Comey w swoim wystąpieniu w Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie umieścił Polskę wśród krajów odpowiedzialnych za holokaust. Tego typu wypowiedzi powinny odbić się pogorszeniem stosunków między Polską a Stanami Zjednoczonymi. Powinny, gdybyśmy próbowali zachowywać symetryczne relacje z tym krajem.

Niestety tak nie jest, czego najlepszym przykładem jest kwestia wiz. Otóż Amerykanie mogą do nas przyjeżdżać bez żadnych ograniczeń wizowych, natomiast Polacy od wielu, wielu lat muszą przechodzić upokarzające procedury przyznawania tego dokumentu, które często kończą się odmową.

Boję się, że ten brak symetrii, brak partnerskiego podejścia do Polski ze strony Stanów Zjednoczonych, również w kwestii przedstawiania historii, będzie się przewijał. Gdy takie oskarżenia wysuwa wysoki urzędnik, nasze relacje powinny się pogorszyć. Ale to nie nastąpi, a Amerykanie dalej będą czuli się bezkarnie. W końcu funkcjonuje u nich przekonanie, że Polacy zawsze będą ich popierać bez względu na to, co Ameryka będzie robić.

Przypomnijmy, że 17 września 2009 r. prezydent Barack Obama zniósł porozumienie dotyczące tzw. tarczy antyrakietowej, którą Amerykanie mieli rozpościerać nad Polską. To również jest dowód na to, że Stany Zjednoczone nie liczą się z naszym zdaniem, z naszą reakcją. To jest nadal polityka zagraniczna, która stoi na stanowisku, że Polska to brzydka panna bez posagu, która winna być szczęśliwa, że ktokolwiek zwraca niekiedy na nią uwagę.

Brak przeprosin dowodzić będzie tego, że słowa dyrektora Comeya były przemyślane. Gdyby był to lapsus, już dawno doczekalibyśmy się słowa „przepraszam”. Trzy lata temu, podczas ceremonii pośmiertnego uhonorowania Jana Karskiego Prezydenckim Medalem Wolności, Barack Obama użył sformułowania „polskie obozy zagłady”. Słowa te spotkały się z reakcją polskiego ambasadora Roberta Kupieckiego. Po tej reakcji prezydent Obama wystosował list, w którym usprawiedliwiał się z tych słów. Choć w liście nie padło słowo „przepraszam”, to przyjął o wiele bardziej znaczącą formę. Znalazło się w nim przypomnienie o ofiarach Polaków w walce z totalitaryzmem w czasie wojny. Użyto także sformułowania, że nasze cierpienia były na równi z cierpieniami Żydów. Obama naprawił więc swój błąd.

Brak przeprosin w tej chwili ze strony dyrektora FBI może także dowodzić tego, że administracja Stanów Zjednoczonych zmieniła radykalnie swój stosunek do nas. Bo o ile dawniej za tego typu słowa tłumaczył się prezydent, o tyle teraz nasza pozycja jest tak słaba, że Amerykanie mogą starać się tę sprawę rozmydlić. Jest to także wejście na pewien tor budowania winy wśród Polaków i Węgrów za miliony ofiar podczas II wojny światowej. Historycznie rzecz biorąc, takie stanowisko jest kłamliwe i nie do przyjęcia, niezależnie od tego, że jest to stwierdzenie dla nas po prostu obraźliwe i poniżające. Próbuje się sprowadzić Polaków do roli sprawców zbrodni wojennych. Oczekiwać powinniśmy zarówno przeprosin, jak i zapewnień, że takie epitety będą w przyszłości karane.

Dariusz Sobków Autor jest byłym ambasadorem tytularnym Polski przy Unii Europejskiej.

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/135645,brzydka-panna-bez-posagu.html
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Prof. Żaryn: „Pokłosie” w TVP Polonia? „Głupota jest ważnym elementem działań polskiej elity politycznej”.  WYWIAD


Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

wPolityce.pl:Jak Pan ocenia działania państwa polskiego w sytuacji, gdy jeden z najważniejszych urzędników amerykańskich, oskarża Polaków o udział w Holocauście?

prof. Jan Żaryn:Działania te należy ocenić negatywnie. I nie chodzi tu tylko o samą reakcję, czy działania z ostatnich miesięcy, czy nawet lat. Chodzi tu o okres ostatniego dwudziestopięciolecia. Polskie elity polityczne nie potrafiły wypracować jasnego i jednoznacznego kwestionariusza najważniejszych zagadnień dotyczących polityki historycznej. Takich, które powinny być rozwijane w przestrzeni świata, ze względu na fałsze historyczne, które powstały w okresie gdy nie mieliśmy własnego, suwerennego państwa i nie mogliśmy toczyć równorzędnej dyskusji z narracjami historycznymi, które były w tym czasie lansowane i zdominowały opinię świata o przebiegu II Wojny Światowej.

Jakie to zagadnienia?

Bez wątpienia, do tych najistotniejszych tematów zaliczają się stosunki polsko-żydowskie, historia Holocaustu, który w dużej mierze miał miejsce na ziemiach polskich. Nie tylko nie wypracowano w tym przypadku jasnego modelu, co więcej znaczna część polskich elit kulturalnych i politycznych poddała się presji istniejących na Zachodzie narracji, a wśród nich takich, które były ewidentnie antypolskie. To na grunt polski przechodziły kłamliwe informacje i interpretacje dotyczące dziejów narodu polskiego w latach II Wojny Światowej czy zachowań Polaków wobec Żydów. Myśmy także w zwrotnej informacji przenosili na grunt amerykański, pod wpływem tego tygla, który się pojawił po roku ’89, przekaz bardzo niespójny. Przykładem tego mogą być filmy takie jak „Pokłosie”, „Ida” i cała dyskusja wokół Jana Tomasza Grossa i jego książek. Ta dyskusja z polskiego gruntu intelektualnego zamiast jednoznacznie wyprowadzić amerykańską opinię publiczną na temat jakości dociekań tegoż profesora, jeszcze bardziej zwiększyła jego rzekomy autorytet naukowy. Dało to asumpt do tego, aby ta ignorancja, niewiedza były rozwijane.

Wypowiedź szefa FBI jest w pewnym sensie zjawiskiem przewidywalnym i tego typu zjawiska będą się powtarzały. Wynika to z tego, że z samej strony najbardziej zainteresowanej, czyli polskiej, na grunt amerykański przechodzą niespójne, a wręcz sprzeczne ze sobą informacje.

19 kwietnia Telewizja Polonia wyemitowała film „Pokłosie”. Kolejny skandal?

To jest oczywiście skandaliczne, ale nieprzypadkowe. Choć należy pamiętać, że głupota jest ważnym elementem działań polskiej elity politycznej. Jesteśmy świadkami zjawisk, które mają utrwalić winę Polaków i fałszywy obraz przebiegu II Wojny Światowej i rozochocić różne zainteresowane tym środowiska zachodnie i amerykańskie, aby doprowadzić do sytuacji, gdzie to Polacy odkryją, że są winni Holocaustu.

To nie Rząd RP na uchodźstwie i Polskie Państwo Podziemne powinny się tłumaczyć. Jeżeli ktokolwiek miałby się tłumaczyć z zaniechań to oczywiście rządy brytyjskie, rządy amerykańskie, te wszystkie strony ówczesnego świata, które będąc jednocześnie w konflikcie z Niemcami nie wykonały tych potencjalnie możliwych dla nich zadań, które ograniczyłyby skalę Zagłady. Zrzucanie odpowiedzialności na Polaków jest elementem scenariusza zdejmowania odpowiedzialności z siebie. Najprawdopodobniej są w tym cele jeszcze bardziej haniebne. Poszukiwanie winy po stronie polskiej może służyć ewentualnym roszczeniom finansowym i własnościowym. Co najistotniejsze, w tym ataku uczestniczy pośrednio - z ignorancji, z głupoty lub z zamysłu – państwo polskie, wraz ze swoją elitą polityczną i intelektualną. Od 25 lat nie widać takiej siły w tej elicie polskiej, która by zdominowała pozostałą część zastraszonych, nierozumiejących, działających wbrew polskim interesom. Siły, która mogłaby wyprowadzić państwo polskie na właściwe tory. Na tory skutecznego prowadzenia polskiej polityki historycznej, w której muszą być wyznaczone najistotniejsze tematy, które trzeba systematycznie i logicznie prowadzić, ze świadomością tejże kontynuacji, a nie na zasadzie przypadkowego odreagowywania na jakieś wypowiedzi polityków amerykańskich.

Przy okazji tej dyskusji, często pojawia się temat działa w sferze popkultury. Może powinniśmy nakręcić dobry film o Polakach ratujących Żydów?

Dobrych filmów nie brakuje. Brakuje państwa polskiego, które byłoby zainteresowane promowaniem tych filmów narzędziami, które państwo posiada. To zaniechanie, nie jest zaniechaniem bez odpowiedzialności, bez konsekwencji. Tylko jest zaniechaniem, z którego najprawdopodobniej nikt w elitach władzy sobie dzisiaj nie zdaje sprawy, albo zdają sobie sprawę i są współtwórcami tego kłamstwa. W związku z tym nie są zainteresowani ani w jednym, ani w drugim przypadku, wypracowaniem modelu propolskiej polityki historycznej. Polityki wobec pokoleń, które nie żyją, nie mają w związku z tym żadnego głosu, więc są bezbronne. Bezbronny jest Rotmistrz Witold Pilecki, Polskie Państwo Podziemne, bezbronne są siostry zakonne, które chroniły dzieci wysyłane przez Żegotę do klasztorów. Oni są bezbronni, bo państwo polskie nie służy tamtym pokoleniom.

Zabrzmi to fatalnie, ale czy nie jest tak, że jest już za późno? Mamy za sobą kilkadziesiąt lat zakłamywania polskiej historii.

Niezależnie od tego, czy myślimy, że jest za późno, bo straciliśmy strasznie dużo czasu, nie możemy tego głośno powiedzieć. To co powinniśmy jak najszybciej zrobić, to jest to w czym uczestniczę jako członek Komitet dla Upamiętnienia Polaków Ratujących Żydów. Ta społeczna inicjatywa powstała w latach ’90 jako inicjatywa polskiej inteligencji. Polskiej inteligencji, która myśli kategoriami misji. Choć różnimy się od siebie wewnętrznie, w wielu tematach jesteśmy ze sobą skłóceni, czy nawet skonfliktowani, ale w jednej sprawie jesteśmy wspólni. Rolą polskiej inteligencji jest rozumienie znaków czasu i rozumienie tego, że istnieje pewna pula zagadnień, która nie powinna różnić.

To m.in. budowa na warszawskim Placu Grzybowskim Pomnika Polaków Ratujących Żydów. Proszę sobie wyobrazić, że do dzisiaj ta inicjatywa nie spotkała się z żadną przychylnością instytucji państwowych, od władz miejskich aż po pana prezydenta. Wręcz odwrotnie, wszystkie instytucje państwa polskiego, które były włączane w tę inicjatywę robiły wszystko by ten pomnik nie powstał. Jeżeli ostatecznie ten pomnik stanie, to nie dlatego, że władze tego chciały, ale dlatego, że zostały zmuszone.

http://wpolityce.pl/historia/241828-prof-zaryn-poklosie-w-tvp-polonia-gl...

Obrazek użytkownika ro

ro
Może właśnie dlatego, że tak chętnie i łatwo jeździmy niemieckimi samochodami, kupujemy niemieckie periodyki, lokujemy pieniądze w niemieckich bankach, podejmujemy prace w niemieckich spółkach, pozwalamy, żeby nasze dzieci jeździły do Niemiec na roboty...

Może właśnie dlatego zasługujemy na te "polskie obozy".

Gdy byłem dzieckiem, niemieckie (obok ruskiego) było złe, nic nie warte. Niemiecki film, książka niemieckiego autora...
Niemiecka czekolada smakowała jak mydło. Pamiętam nawet, że jak coś się "nie trzymało kupy", to się mowiło:
-Eee, to niemieckie!
Dość często padało:
-Palnij się w ten niemiecki głupi łeb.
W innej wersji łeb był "poniemiecki".

Ruskie było niedobre podobnie, ale trochę inaczej. 
Niemców się nienawidziło. Raczej się rezygnowało z zabawy ze starszymi kolegami, niż godziło na rolę Niemca (Ruscy w zabawach nie występowali).

Potem jakoś to zaczęło mięknąć. Niemcy milczeli. Propaganda robiła z Enerdowców ofiary hitleryzmu
Nastał Brandt i uklęknął, ale jego rodacy niespecjalnie brali przykład.
Biskupi: "przebaczyli i poprosili..." aż się Gomułka zapienił i zapluł, a wielu katolików i zdecydowanych wrogów systemu kiwało ze zrozumieniem głowami. Co innego, gdyby to Niemcy pierwsi.

Niemców się nienawidziło i tak powinno było zostać, aż wymrze wojenne pokolenie, ich i nasze.

Szybko i łatwo przyszło zapomnienie. 

Zbyt szybko i zbyt łatwo. 
Też nie jestem bez winy...
 

Więcej notek tego samego Autora:

=>>