Szafa Kiszczaka otwarta?! Prezes IPN ujawnia: do Instytutu zgłosiła się wdowa po Kiszczaku oferując sprzedaż dokumentów! Wśród nich... notatka ze spotkania z TW "Bolkiem"!

 |  Written by Ursa Minor  |  16

O szokującej sprawie poinformował na konferencji prasowej we wtorkowy wieczór prezes IPN Łukasz Kamiński.

Chciałbym poinformować, że w dniu dzisiejszym do IPN zgłosiła się wdowa po Czesławie Kiszczaku, która zaoferowała Instytutowi sprzedaż dokumentów przechowanych przez jej męża

— mówił Kamiński.

Jak relacjonował słowa żony zmarłego generała, ta przyniosła odręcznie zapisaną kartkę papieru zatytułowaną „Informacja opracowana ze słów TW Bolek z odbytego spotkania w dn. 16 listopada 1974 roku”.

Tego typu dokumentów ma posiadać więcej.

O sprawie został poinformowany naczelnik komisji ścigania zbrodni przeciwko narodowi polskiemu

— zapewnił Kamiński.

W godzinach popołudniowych prokurator IPN w asyście policjantów podjął czynności mające na celu zabezpieczenie dokumentów podlegających przekazaniu do IPN zgodnie z prawem.

Szafa Kiszczaka została otwarta?!

Sprawę będziemy kontynuować.
 

http://wpolityce.pl/polityka/281927-szafa-kiszczaka-otwarta-prezes-ipn-u...

5
5 (2)

16 Comments

Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
a zerwana boazeria.
Pytanie, czy spod tej boazerii wyjęto wszystkie, posiadane przez Kiszczaka dokumenty, czy tylko te dotyczące Bolka?
Obawiam się, że to drugie, a różne duże misie, które mogą figurować w tych dokumentach spróbują przekonać wdowę, żeby inne akta nie zostały ujawnione i za odpowiednią opłatą zostały przekazane tym, którzy czule się nimi zaopiekują.
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

IPN: Wdowa po gen. Kiszczaku zaoferowała IPN sprzedaż dokumentów dot. TW "Bolka"

Szef IPN Łukasz Kamiński poinformował na krótkim briefingu, że Instytut w asyście policji zabezpieczył dokumenty dot. TW "Bolka" przechowywane w domu Czesława Kiszczaka. Ich sprzedaż zaoferowała wdowa po zmarłym polityku.

Zdjęcie ilustracyjne /

Do IPN zgłosiła się wdowa po generale Kiszczaku, która zaoferowała sprzedaż dokumentów przechowywanych przez jej męża - powiedział Kamiński.

Maria Teresa Kiszczak miała "przedstawić zapisaną obustronnie, odręcznie kartkę papieru" zatytułowaną: "Informacja opracowania ze słów T.W. "Bolek" z odbytego spotkania w dniu 16 XI 74 r." datowaną: Gdańsk, dn. 16.11.74, opatrzoną w lewym górnym rogu nagłówkiem "źrodł. T.W. "Bolek", przyj. rez. "Madziar", wpłyn. 16 XI 74 r., odeb. kpt. Z. Ratkiewicz".

Poinformowała, że tego typu dokumentów posiada więcej - dodał szef IPN.

Jak zaznaczył Kamiński, o sprawie został poinformowany Naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu.

Z komunikatu przesłanego przez IPN wynika również, że dziś po południu "prokurator IPN w asyście funkcjonariuszy policji podjął w miejscu zamieszkania wdowy po Czesławie Kiszczaku czynności mające na celu zabezpieczenie dokumentów podlegających przekazaniu do Instytutu Pamięci Narodowej zgodnie z art. 28 ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, który stanowi, że "każdy, kto bez tytułu prawnego posiada dokumenty zawierające informacje z zakresu działania Instytutu Pamięci, jest obowiązany wydać je bezzwłocznie Prezesowi Instytutu Pamięci"".

Szef IPN tłumaczył również, że w ubiegłym roku pion śledczy IPN rozpoczął czynności zmierzające do weryfikacji informacji, czy Czesław Kiszczak posiada dokumenty, które powinny zostać przekazane Instytutowi.

Czynności przerwała śmierć generała w listopadzie ubiegłego roku.

(abs)



Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/news-ipn-wdowa-po-gen-kiszczaku-zaoferowala-ip...
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Wdowa po Kiszczaku chciała sprzedać IPN-owi akta „Bolka”

 
Wdowa po Kiszczaku chciała sprzedać IPN-owi akta „Bolka” - niezalezna.pl
foto: TVP Info
Do Instytutu Pamięci Narodowej zgłosiła się wdowa po Czesławie Kiszczaku i zaoferowała sprzedaż dokumentów dotyczących TW Bolek - poinformował na konferencji prasowej Łukasz Kamiński, prezes IPN.

Kobieta miała stwierdzić, że w domu ma więcej podobnych „papierów”. IPN wraz z policją zabezpieczył je w jej mieszkaniu.

Oferowany dokument miał dotyczyć spotkania z Tajnym Współpracownikiem o pseudonimie „Bolek”, które odbyło się 16 listopada 1974 roku.

Pełne oświadczenie prezesa IPN zamieszczamy na zdjęciu poniżej.



Czesław Kiszczak urodził się w 1925 roku w komunistycznej rodzinie. Od 1945 r. był funkcjonariuszem Informacji Wojskowej, a od 1957 r. Wojskowej Służby Wewnętrznej. W 1972 został szefem wywiadu wojskowego. Od 1979 r. był szefem kontrwywiadu WSW. W 1981 r. został szefem MSW jako bliski współpracownik Wojciecha Jaruzelskiego. Był członkiem WRON. W Biurze Politycznym KC PZPR w latach 1986-90. Kiszczak kierował resortem podczas wprowadzenia stanu wojennego i pacyfikacji protestów w kopalniach „Manifest Lipcowy” i „Wujek”. 13 grudnia 1981 roku wysłał szyfrogram do jednostek milicji, który według prokuratorów stał się podstawą dla rozkazów użycia broni.
 
Na początku września ubiegłego roku Czesław Kiszczak trafił do szpitala wojskowego w Warszawie. Zmarł 5 listopada 2015.

http://niezalezna.pl/76410-wdowa-po-kiszczaku-chciala-sprzedac-ipn-owi-a...
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Cenckiewicz dla niezalezna.pl o teczce "Bolka" u Kiszczaka

 
Cenckiewicz dla niezalezna.pl o teczce "Bolka" u Kiszczaka - niezalezna.pl
foto: Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska
Prezes IPN ujawnił dzisiaj, że wdowa Czesławie Kiszczaku oferował Instytutowi sprzedaż dokumentów dotyczących TW "Bolek". To że szef komunistycznej bezpieki przez tyle lat przechowywał teczkę Tajnego Współpracownika nie jest zaskoczeniem dla historyka Sławomira Cenckiewicza.

Z oświadczenia prezesa IPN Łukasza Kamińskiego wynika, że wdowa po Czesławie Kiszczaku chciała sprzedać ręcznie zapisaną kartę dotyczącą spotkania "Bolka" z funkcjonariuszem bezpieki, do którego doszło w listopadzie 74 r.

CZYTAJ WIĘCEJ: Wdowa po Kiszczaku chciała sprzedać IPN-owi akta „Bolka”

Portal niezalezna.pl poprosił o komentarz historyka Sławomira Cenckiewicz:

Informacja o tym, że Czesław Kiszczak był w posiadaniu teczki TW Bolek nie jest informacja nową. Niedawno jeden z generałów byłego Urzędu Ochrony Państwa mówił mi, że Czesław Kiszczak przetrzymywał okresowo teczkę TW Bolek, przez pewien czas była ona zdeponowana przez jednego z wysokich rangą funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa u jednego z biskupów. Mam nadzieję, że dokumenty zabezpieczone przez policje w domu Czesława Kiszczaka nie są w posiadaniu policji lecz zostały przekazane od razu do Instytutu Pamięci Narodowej. Ujawnione właśnie wcześniej nieznane dokumenty w sprawie TW Bolka potwierdzają, że współpraca Lecha Wałęsy z SB nie była incydentalna, jak twierdzili niektórzy historycy, jak np. Andrzej Friszke. Mam nadzieję , że całość zabezpieczonego w domu Czesława Kiszczaka archiwum, które przejęli pracownicy IPN, zostanie niezwłocznie udostępniona badaczom.

 

http://niezalezna.pl/76411-cenckiewicz-dla-niezaleznapl-o-teczce-bolka-u...

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

"Niszczyłem akta znanych..." Za życia Kiszczak groził aktami SB, dziś jego szafa zaczyna cieknąć. Czy archiwa Kiszczaka wysadzą establishment III RP?


Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

Mocno na wyobraźnię działa historia ujawniona przez prezesa IPN. Łukasz Kamiński informuje, że wdowa po Czesławie Kiszczaku zaoferowała Instytutowi sprzedaż akt, które przechowywał jej mąż. Jedyna możliwa reakcja IPN-u, czyli przeszukanie domu Kiszczaków, budzi pytania i podejrzenia o to, co może się znajdować w prywatnym archiwum, jakie zostało po Kiszczaku. Czy ono może wysadzić establishment III RP w powietrze?

Takie pytania, choć podszyte emocjami i podejrzeniami, mają rację bytu. To przecież Kiszczak nadzorował akcję niszczenia akt SB, czym wręcz szczycił się, przypominając swoje niechlubne czyny z czasów transformacji. Kiszczak miał na rękach krew ludzi mordowanych w PRL-u, ale i wiele kompromatów na ludzi ważnych w III RP. Być może to zapewniło mu bezkarność w III RP. Takie akta dziś są tykającą bombą, która może zaszkodzić wielu. Sam Kiszczak dbał o to, by opinii publicznej przypominać, czym zajmował się na przełomie lat 80. i 90. W 2014 roku w wywiadzie dla „Super Expressu” dobitnie wskazał, że ci, którzy go atakują w mediach, a mieli swoje akta w SB, powinni mieć się na baczności.

Kiedy po 1989 roku ktokolwiek zwrócił się do mnie w sprawie niszczenia akt, zawsze je niszczyłem. Każdego. (…) To nie były płotki. To byli ludzie poważni. Pisarze, wielcy aktorzy i politycy, ludzie kościoła. (…) Nie powiem, kto. Ale widzę ich w telewizji, często jak na mnie plują

mówił Kiszczak o teczkach.

Jego słowa zostały odebrane w bardzo jednoznaczny sposób – jako próba uciszenia tych, na których był materiały SB.

To poważne ostrzeżenie dla wszystkich mających coś brzydkiego na sumieniu z peerelowskiej przeszłości, a dzisiaj atakujących gen. Czesława Kiszczaka, który ma jeszcze wystarczająco wiele atutów w rękawie, aby im skutecznie zaszkodzić i skompromitować ich w oczach opinii publicznej. Dał to nader wyraźnie do zrozumienia w rozmowie z „Super Expressem”

pisał o słowach Kiszczaka Jerzy Bukowski.

Podobnie oceniał wywiad Tadeusz Płużański, który w rozmowie z wPolityce.pl mówił:

Czesław Kiszczak jest sprawnym graczem. Tą rozmową pokazuje, że kontroluje sytuacje, mówi to, co chce powiedzieć. Dodatkowo pokazuje, co on mógłby zrobić, gdyby komuś przyszło do głowy dalej badać, ścigać, czy stawiać go przed sądem. Przekaz jest jasny: „jeśli będziecie chcieli złamać umowy okrągłostołowe, które zakładały abolicję dla komunistycznej wierchuszki, to będę rozmawiał z wami inaczej”. Teraz Kiszczak nie ujawnia nazwisk osób, które się rzekomo zgłaszały z prośbami o zniszczenie teczek, ale jeśli ten „spektakl nienawiści” będzie kontynuowany, to zapewne Kiszczak nazwiska zacznie ujawniać. O to chodzi w tym przekazie

— tłumaczył Płużański.

Historyk przyznawał, że spodziewa się, że Kiszczak miał swoje własne archiwum z aktami SB, które rzekomo zniszczył.

Zakładam, że jak istniała „szafa Lesiaka”, tak istnieje „szafa Kiszczaka”, a te najważniejsze akta, nad którymi miał on pełną kontrolę, wciąż trzyma u siebie. On ich nie przekazał nikomu. Ma je zapewne zdeponowane w bezpiecznym miejscu

— tłumaczył Kiszczak.

Dziś jego przypuszczenia potwierdził IPN i Policja, wchodząc do domu Kiszczaka i zabezpieczając dokumenty. Cała sytuacja budzi emocje i nakazuje pytać, jak wielką „bombę” znaleziono w domu Kiszczaków? Czy establishment III RP i elity okrągłostołowe czeka ostateczny cios i nokaut? To niewykluczone, choć dziwi niefrasobliwość wdowy po Kiszczaku. Jej zachowanie jest wręcz głupie, a o to otoczenia najważniejszych generałów PRL-u nie należy podejrzewać. Może więc chodzi jedynie o grę? O to, by de facto podbić cenę tych teczek i akt, które mają pozostać nadal w ukryciu? Może IPN dostał jedynie płotki, a teczki tych, których trzeba wciąć trzymać w kieszeni, pozostaną schowane. Ale będą bardziej cenne.

Zachowanie Kiszczakowej rozgrzewa emocje i budzi pytania. Niewątpliwie jednak mamy do czynienia z grą, która może pozwolić Polakom lepiej zrozumieć istotę III RP, w której PRL-owskie korzenie są wciąż ważne, w której nastąpiła prywatyzacja archiwów totalitarnej bezpieki, w której kompromaty z czasów komuny są i mogą być wykorzystywane do brudnej gry polityczno-społecznej. Bez względu na motywację wdowy po Kiszczaku, Polacy mają kolejny dowód na mafijny charakter państwa polskiego.

http://wpolityce.pl/polityka/281930-niszczylem-akta-znanych-za-zycia-kis...

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Wyszkowski o archiwum Kiszczaka: Wyobrażam sobie, co się dzieje teraz u Michnika i jemu podobnych...

 


Fot. wPolityce.pl/TV Republika
Fot. wPolityce.pl/TV Republika

Krzysztof Wyszkowski uważa, że IPN źle się zachował ws. archiwum Czesława Kiszczaka.

IPN chroni zbrodniarzy komunistycznych i cały układ Okrągłego Stołu. Widać było przerażenie Kamińskiego

-– mówił na antenie TV Republika były opozycjonista.

Jest wielkim skandalem, że dopiero teraz IPN zdecydował się na to, żeby wejść do domu Kiszczaka

-– ocenił.

Wyszkowski mówił, że Instytut miał od dawna informację o tym, że takie dokumenty znajdują się w domu generała.

Kiszczak bezprawnie posiadał te dokumenty. Dziś IPN mówi, że prowadził śledztwo. To jakieś bzdury. Prezes IPN się kompromituje

-– stwierdził były opozycjonista.

Wyszkowski wskazał przy tym, jak ważne może być archiwum, jakie zostało po Kiszczaku.

Z pewnością są tam dokumenty dotyczące porwania i zamordowania księdza Jerzego Popiełuszki, Okrągłego Stołu i agentury po stronie solidarnościowej, którą kierowali Kiszczak i Jaruzelski, właściciele teczek

-– wskazywał.

Zdaniem Wyszkowskiego, Kiszczak nie był jedyną osobą, która nielegalnie przechowywała w domu dokumenty. Jak mówił, miał je też mieć Wojciech Jaruzelski oraz Lech Wałęsa.

Wyobrażam sobie, co się dzieje teraz u Michnika i mu podobnych, którzy pewnie trzęsą się teraz z przerażenia, że co ten „głupi Kiszczak tam przechował”

-– mówił.

Wyszkowski stwierdził, że dziennikarze powinni teraz oblegać IPN, aby żadne dokumenty nie zginęły.

http://wpolityce.pl/polityka/281932-wyszkowski-o-archiwum-kiszczaka-wyob...

 

Obrazek użytkownika ro

ro
Ja bym nie wykluczał prowokacji. Poświęcili "Bolka", który i tak jest praktycznie bezużyteczny, żeby uwiarygodnić starannie przygotowaną fałszywkę. Część papierów oczywiście okaże się prawdziwa...
IPN nie śpieszył się z przeszukaniem, więc wymyślili sposób z ofertą sprzedaży, żeby wywołać reakcję.

Wkrótce się przekonamy. 
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Jedno mi w tej sprawie nie pasuje. Podobno akta TW Bolek wypożyczył TW Bolek gdy był preziem. Czy to znaczy, że Kiszczak miał duplikat czy może oryginał? Nie słyszałem o tym, by teczki TW robiono w dwóch egzemplarzach (odpisy dokumentów, i owszem, umieszczano w inych materiałach, ale żeby całe kopie teczek????).
Obrazek użytkownika tł

Alchymisto, Twoja" logika" zaczyna być denerwująca. Znowu dokonałeś bezsensownego założenia, że teczka wypożyczona przez prezia zawierała wszystkie materiały archiwalne dot. Bolka. Ogarnij się, chłopie ;-)))!
Obrazek użytkownika ro

ro
Myślę, że to się da wytłumaczyć. "Bolek" nie poszedł przecież po swoją teczkę sam. Mało też prawdopodobne, że dostał ją do samodzielnego czytania - musiał być przy nim ktoś, na wypadek gdyby podczas lektury na przykład zasłabł...
Potem trzeba było teczkę oddać. I tu nasz drogi Bolesław może mówić prawdę, gdy twierdzi, że ON nie zabrał z tej teczki ani jednego świstka. 
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Dr Kowalski: "Trzeba powiedzieć otwarcie: starsza pani jest zagrożona". Biograf Kiszczaka ocenia zachowanie wdowy po komunistycznym generale. WYWIAD


youtube.pl: Maria Teresa Kiszczak
youtube.pl: Maria Teresa Kiszczak

Wydaje mi się, że będą tam dokumenty dotyczące Okrągłego Stołu, w znacznej mierze dotyczące opozycji nieradykalnej, tej, którą oswoił

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl dr Lech Kowalski, historyk, biograf Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka

wPolityce.pl: Kim jest wdowa po Czesławie Kiszczaku? Jaki jest jej profil psychologiczny?

CZYTAJ TAKŻE: Wdowa po Kiszczaku chciała 90 tys. zł za dokumenty dotyczące m.in. TW „Bolka”. Kulisy skandalu wychodzą na światło dzienne

Dr Lech Kowalski: Wydaje mi się, że dobrze poznałem tę panią. A to dlatego, że jestem jednym z nielicznych, którzy przeczytali wszystkie autobiografie autorstwa pani Kiszczak. Jednocześnie poczyniłem notatki i konfrontowałem jej autobiografie z dokumentami archiwalnymi. I proszę sobie wyobrazić, że po tych lekturach byłem pod pewnym wrażeniem celności spostrzeżeń tej kobiety żyjącej u boku tak znaczącego kiedyś wojskowego i polityka. Więc to obecne jej zachowanie - kiedy porównuję z tamtym swoim spostrzeżeniem i tamtymi odczuciami - dochodzę do wniosku, że tutaj wchodzi w grę już niestety biologia, wiek. Ona ma ponad 80 lat.

Czy zauważa pan nieracjonalność w jej zachowaniu?

Tak, nieracjonalność w postrzeganiu rzeczywistości. Pani Kiszczak chyba nawet nie wie jakie zagrożenie sprowadziła na siebie i na swoje dzieci. Po tym całym szumie medialnym, który odbywa się już drugi dzień, ja bym na jej miejscu naprawdę poprosił o ochronę. Rzeczy, które przekazała, to nie są dokumenty II, czy III klasy. Kiszczak był profesjonalistą. Grał w „premier league”. Miał dokumenty, które są dla wielu osób groźne. To nie jest tylko teczka TW Bolka, ale cała masa innych dokumentów. Próbując sobie robić teraz rys psychologiczny Kiszczaka, wydaje mi się, że będą tam dokumenty dotyczące Okrągłego Stołu, w znacznej mierze dotyczące opozycji nieradykalnej, czyli tej, którą oswoił. Tu właśnie widziałbym zagrożenie ze strony różnych środowisk. To jest bardzo groźne dla pani Kiszczak. Proszę zwrócić uwagę jak enigmatycznie brzmi komunikat IPN: „prokurator w miejscu zamieszkania pani Kiszczakowej przeprowadził czynności”. Co to oznacza? Że prokurator przyszedł z dwoma policjantami, a ona im wydała, to co chciała wydać? Nie wiemy, czy przeprowadzono rewizję przy ul. Oszczepników, czy prokurator oddziału regionalnego udał się do mazurskiej daczy generała? Czy podobne czynności przeprowadzane były w domu syna i córki? To są ważne pytania! Jeśli w IPN jest tylko to, co pani Kiszczak chciała przekazać, a resztę postanowiła sobie zachować. Trzeba powiedzieć otwarcie: pani Kiszczak jest zagrożona.

Gdy powiedział pan o zagrożeniu dla pani Kiszczakowej, to przyszła mi na myśl tragedia małżeństwa Jaroszewiczów. Wielu uważa, że zginęło dlatego, że mieli w domu ważne dokumenty.

No jasne, że tak! Przecież z domu Jaroszewiczów nie ginęły żadne precjoza. Tam była kolekcja monet, starej broni, znaczków. To wszystko zostało. Przestępcy przyszli tam po dokumenty! Jaroszewicz w 1945 lub 46 i jako oficer wojska przebywał na południu Polski. Tam, w jednym z zamków natknął się na archiwum Gestapo, którego nie udało się Niemcom ewakuować. W dokumentach tych były dowody na to, kto z wierchuszki PPR, a potem PZPR współpracował z Gestapo i wydawał ludzi podziemia akowskiego i innych. Jaroszewicz zaczął być nieostrożny, zaczął dawać jakieś sygnały, że pisze wspomnienia. Koniec był tragiczny. My się przyzwyczailiśmy do tego, że mordują tylko w Rosji. Nic podobnego! Proszę zobaczyć ile mamy różnych dziwnych przykładów. 48-letni generał świeżo po kursie nagle sobie w łeb strzela w lesie. Petelicki idzie do garażu i już nie wraca.

Andrzej Gwiazda w rozmowie z nami przypomniał, że Kiszczak chwalił się posiadaniem materiałów na sto osób z byłej opozycji, których nikt wcześniej nie łączył z SB. Faktycznie takie coś wchodzi w grę?

CZYTAJ WIĘCEJ: Andrzej Gwiazda: „Mogą to być dokumenty, które zatrzęsą sceną polityczną i szereg dotychczasowych autorytetów zostanie obnażonych”. NASZ WYWIAD

Tak może być, oczywiście. Wiele lat spędziłem w różnych archiwach i widziałem, jaka wygląda wewnętrzna „wycinka” różnych materiałów. I one przecież gdzieś muszą być. Wyrwane strony z różnych teczek raczej nie wyparowały. One są w prywatnych archiwach.

http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/282042-dr-kowalski-trzeba-powiedziec-o...

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Będzie przeszukanie w domu Wałęsy? Były prezydent publikuje dokumenty na blogu

 
​Będzie przeszukanie w domu Wałęsy? Były prezydent publikuje dokumenty na blogu - niezalezna.pl
foto: Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
Sławomir Cenckiewicz zwrócił uwagę, że Lech Wałęsa publikuje na swoim blogu dokumenty, które nie powinny być w jego posiadaniu. Historyk pyta jednocześnie, czy prokuratura i Instytut Pamięci Narodowej zareagują jakoś na ten fakt. Czyżby po „szafie Kiszczaka” przyszedł czas na otwarcie „szafy Wałęsy”?

Wczoraj prokurator Instytutu Pamięci Narodowej w asyście policji zabezpieczył w domu wdowy po Czesławie Kiszczaku szereg dokumentów, których wstępna analiza wskazuje, że podlegają one przekazaniu do zasobu archiwalnego IPN. Wśród przejętych materiałów są rękopisy, maszynopisy i fotografie. Zabezpieczona przez prokuratora dokumentacja, w sumie sześć obszernych pakietów, została przewieziona do siedziby Instytutu.

W kontekście wtorkowych wydarzeń Sławomir Cenckiewicz zwrócił uwagę, że były prezydent Lech Wałęsa publikuje na swoim blogu dokumenty, do których nie powinien mieć dostępu.

UOP już w 1996 r. wiedział, że Wałęsa ma dokumenty „Bolka”, teraz publikuje część z nich na wykop.pl i nic...” – napisał historyk na Twitterze.

I kolejny dokument z bloga Wałęsy... Płk. Hodysz do szefa MSW Milczanowskiego...” – zauważył Cenckiewicz. „Gdzie prokuratura? Jakiś komentarz IPN?” – zapytał.



Czy w związku z uwagami i pytaniami Sławomira Cenckiewicza prokurator IPN z policją wejdą również do domu Lecha Wałęsy, żeby dokonać przeszukania? Byłoby to na pewno wydarzenie bez precedensu.

Były prezydent chyba jednak nie bierze pod uwagę takiej możliwości. Dziś udał się w podróż. „Pozdrowienia z trasy Gdańsk, Warszawa, Frankfurt, Karakas, Miami” – napisał na blogu i zamieścił serię zdjęć z samolotu.

To się chyba nazywa "ucieczka do przodu"...” – skomentował wpis Sławomir Cenckiewicz.



http://niezalezna.pl/76457-bedzie-przeszukanie-w-domu-walesy-byly-prezyd...
Obrazek użytkownika Danz

Danz
Najwyższy czas skończyć z bezkarnością "Bolków" III RP.
Czekaliśmy 26 lat, cierpliwość się wyczerpała.
Pozdrawiam.

Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów. 
Empedokles

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Szafa Kiszczaka otwarta. Prof. Żaryn: Koniec epoki parasola ochronnego

Szafa Kiszczaka otwarta. Prof. Żaryn: Koniec epoki parasola ochronnego - niezalezna.pl
foto: Filip Błażejowski/Gazeta Polska
– Można przypuszczać, że śmierć generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka zakończyła pewnego rodzaju epokę utrzymywania parasola ochronnego. Być może inni funkcjonariusze komunistycznego państwa i ich rodziny poczują się mniej pewnie w tym przyjęciu doktryny z 1989 r., że „bezkarność będzie nam zawsze towarzyszyła” – mówi portalowi niezalezna prof. Jan Żaryn, historyk i senator PiS.

Dlaczego gen. Kiszczak przechowywał ważne dokumenty w domu, a ich nie zniszczył? – To jest istotne pytanie, dlaczego on i najprawdopodobniej wielu innych funkcjonariuszy służb będących na wyższych stanowiskach w okresie PRL nie przekazywali dokumentów, które przekazywać powinni, a także nie niszczyli ich, co było głównym podejrzeniem i słusznym skądinąd podejrzeniem, ponieważ niszczenie akt w 1989 i 1990 roku miało miejsce – mówi Żaryn i tłumaczy:

– Niszczono akta z punktu widzenia zachowywania dobra własnych interesów, a zachowywano akta w imię szantażowania tych, których akta dotyczyły. Choć wydaje się, że zachodziła sprzeczność działań, to jednak wszystko było utrzymane w tej logice. Akta, które wypływają, nie są zjawiskiem, które by nas zaskoczyło jako historyków. Natomiast niewątpliwie może być zaskakujący tryb ujawniania tych dokumentów, bo ujawnione zostało przestępstwo przez osobę, która była współuczestniczącą w tym przestępstwie, czyli żonę generała Czesława Kiszczaka mówi naukowiec.

Co skłoniło Marię Kiszczak do ujawnienia dokumentów? – Można przypuszczać, że śmierć generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka zakończyła pewnego rodzaju epokę utrzymywania parasola ochronnego. Być może inni funkcjonariusze komunistycznego państwa i ich rodziny poczują się mniej pewnie w tym przyjęciu doktryny z 1989 r., że „bezkarność będzie nam zawsze towarzyszyła”. To jest też propozycja dla was, drodzy esbecy i wasze żony, jako że przestępstwo zawsze jest przestępstwem – żebyście oddawali materiały do zasobu państwowego, ponieważ to czyni nas mądrzejszymi na przyszłość i daje nam wiedzę o naszej niedawnej historii – podsumowuje prof. Żaryn.

http://niezalezna.pl/76453-szafa-kiszczaka-otwarta-prof-zaryn-koniec-epo...
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Jak utrwalano mit Wałęsy. Finansowy parasol państwa, samorządów i spółek rządowych, z PKO BP na czele, nad „Bolkiem”


Zdjęcie zamieszczone na stronach PKO BP
Zdjęcie zamieszczone na stronach PKO BP

Dokumenty, które wysypały się z teczki Kiszczaka, ostatecznie grzebią mit Lecha Wałęsy.

Mit ten, służący Platformie Obywatelskiej, jej salonowym sprzymierzeńcom i wszystkim, którym potrzebny był „autorytet” plujący na PiS i Kaczyńskiego, podtrzymywany był w ciągu ostatnich lat m.in. dzięki ogromnym pieniądzom. Przedsięwzięcia Wałęsy wspierało państwo i samorządy a także nadzorowane przez resort skarbu potężne spółki, z bankiem PKO BP na czele. Czy finansowy parasol nad „Bolkiem” zostanie wreszcie zamknięty?

Strategia władców III RP związana z agenturalną przeszłością Wałęsy była jasna od samego początku. Trzeba było przemilczeć lub zawrzeszczeć każdą próbę powiedzenia prawdy na ten temat, bo republika Okrągłego Stołu została zbudowana na fundamentalnym kłamstwie, głoszącym, iż rozsądni działacze „Solidarności” pokojowo i na partnerskich zasadach dogadali się z rozsądnymi komunistami, dzięki czemu uniknięto rozlewu krwi i zapoczątkowano wspaniałe reformy gospodarcze.

Taktycznie Lech Wałęsa stał się szczególnie potrzebny, kiedy do władzy po raz pierwszy doszło Prawo i Sprawiedliwość. Bohater „Solidarności”, noblista, „niekwestionowany autorytet” miał mówić źle o braciach Kaczyńskich i całej formacji, kwestionującej ustalony przecież raz na zawsze pookrągłostołowy porządek. No i mówił, dokładnie to, czego od niego oczekiwano - na czołówkach gazet, w zaprzyjaźnionych z establishmentem stacjach telewizyjnych, w kraju i (co szczególnie ważne) za granicą, gdzie nikt o nie słyszał o historii TW „Bolka” a głos Wałęsy traktowany był jak głos „wolnej Polski”.

„To Lech Kaczyński ponosi winę za katastrofę smoleńską”, „Kaczyńscy byliby gorsi od Bieruta”, „To takie <<łajniaki>>, które całe życie będą grzebać się w łajnie”, „PiS zrujnuje Polskę”

— takie wypowiedzi to u Wałęsy norma.

Umacnianiu przydatnego dla salonu mitu Wałęsy służyły też materialne i symboliczne pomniki naszego narodowego bohatera. W Gdańsku, mateczniku Platformy jego nazwano port lotniczy. Europejskie Centrum Solidarności, zbudowane za setki milionów publicznych złotych, wymyślone zostało jako hołd dla wałęsowskiej, establishmentowej wersji historii. Pieniądze płynęły też szerokim strumieniem do Instytutu Lecha Wałęsy, fundacji stanowiącej zaplecze noblisty, organizującej sporą część jego publicznej obecności.

Pieniądze na inicjatywy Instytutu dawał m.in. Orlen. Wielką „robotę” wykonywał bank PKO BP, „wyłączny partner” przyznawanej przez wiele lat nagrody Lecha Wałęsy. Eks-prezydent przyznawał ją wybitnym działaczom na rzecz praw człowieka, co budowało wizerunek niezłomnego Wałęsy na całym świecie. Nagroda wynosiła 100 tysięcy dolarów, a symboliczne czeki z dumą prezentował rokrocznie prezes bankowego potentata, Zbigniew Jagiełło. Do dzisiaj widać to na stronach internetowych banku (zdjęcie powyżej). Pewnie w podzięce menadżer dostąpił później zaszczytu uczestniczenia w hucznych urodzinach Lecha Wałęsy.

Kto dziś finansuje Instytut Lecha Wałęsy i czy wśród darczyńców są firmy dysponujące publicznym groszem? Nie jest to oczywiste. Instytut, w przeciwieństwie do wielu innych fundacji, nie przedstawia na swojej stronie internetowej listy kluczowych darczyńców. Możemy tam przeczytać jedynie, że 

„wspieranie procesów demokratyzacji społeczeństw, promowanie dialogu międzykulturowego, przeciwdziałanie łamaniu praw człowieka, jak również wiele innych prowadzonych przez Instytut działań jest możliwe dzięki zaangażowaniu zaprzyjaźnionych firm”.

„Zapraszamy do współpracy!” – czytamy na stronie ILW. Ciekawe, czy po otwarciu szafy Kiszczaka ktoś jeszcze będzie do niej skłonny.

http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/282046-jak-utrwalano-mit-walesy-finans...

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

TW Bolek w szafie Kiszczaka. Internauci kpią z „zaskoczonych” odnalezieniem akt Wałęsy. ZOBACZ MEMY

 


Internauci zareagowali błyskawicznie na informacje o wdowie Kiszczaka, która chciała sprzedać IPN akta TW Bolka. Tematem memów są nie tylko dokumenty dotyczące Lecha Wałęsy, znalezione w domu komunistycznego aparatczyka, ale i ci, którzy wolą wierzyć gazecie Michnika i filmom Wajdy niż niezależnym historykom.

bzm

Więcej notek tego samego Autora:

=>>