Ta czerwona zaraza

 |  Written by ciociababcia  |  0
Marcin Austyn

Jak hucznie zostanie odtrąbione, 4 czerwca minie 25 lat od odzyskania przez Polskę wolności. Do Warszawy przyjadą prezydenci, koronowane głowy i kto wie, kto jeszcze. A jednak rzeczywistość skrzeczy. Bo w tym samym kraju, który od ćwierćwiecza ma cieszyć się wolnością, nie znaleziono sposobu na pozbycie się licznych ohyd pozostałych po reżimie komunistycznym. Pomniki czerwonoarmistów, sowieckich generałów wciąż górują nad polską przestrzenią publiczną. Są nawet odnawiane. A doprowadzenie do przeniesienia takiego reliktu minionych czasów – już nawet nie na należny mu śmietnik historii, ale w mniej eksponowane miejsce – graniczy z cudem.

Katowicom się udało. Tyle że po 14 latach od decyzji miejskich radnych. Nowy Sącz po 20 latach zmagań jest bliski osiągnięcia celu. A podobnych historii jest więcej. I tak ma wyglądać ta wolność, że wciąż musimy oglądać się na Rosjan i spełniać ich życzenia? Nawet w kwestii pomników. Jakby nic się nie wydarzyło przez ostatnie 25 lat. Tak niezmiennie żyjemy w cieniu nietykalnych sowieckich „wyzwolicieli”. Co gorsza, w takiej atmosferze dorastają kolejne młode pokolenia Polaków, którym dodatkowo w szkołach odbiera się szanse na gruntowną edukację historyczną. A Golgota Wschodu, a losy żołnierzy niezłomnych i wielu patriotów niegodzących się z komunistycznym reżimem przyniesionym na karabinach Armii Czerwonej? Niby o nich pamiętamy i ich szanujemy. Tylko dlaczego wiele centralnych placów polskich miast albo główne arterie komunikacyjne nadal skażone są duchem komunizmu? A prawdziwym bohaterom, z braku miejsca, oddaje się skwery i ulice na opłotkach miast. Dlaczego wciąż niektóre środowiska bez zawstydzenia gloryfikują Wojciecha Jaruzelskiego? Jak to się stało, że do warszawskich „Czterech Śpiących” ludzie podobno się przyzwyczaili?

I tak oto żyjemy w kraju, w którym z wielkim mozołem wznoszone są pomniki bohaterów (często nakładem środków społecznych), które potem mogą być bezkarnie niszczone przez „nieznanych sprawców”. A gdy ucierpi posowiecka pamiątka? Na przesłuchania – jak np. w Pieniężnie – wzywani są radni, którzy żyjąc w wolnym państwie, musieli zdobywać się na odwagę, by zdecydować o demontażu pomnika kata wileńskiej Armii Krajowej. I tak oto mija nam ćwierć wieku wolności.

http://naszdziennik.pl/wp/78193,ta-czerwona-zaraza.html
0
Brak głosów

Więcej notek tego samego Autora:

=>>