Ta następna sobota

 |  Written by Ufka  |  18

Wszystko już było...Poprawcie, jeśli o czymś zapomniałam. Byli emeryci w Domu Niespokojnej Starości. Były dzieci w przedszkolu i nieco starsze w rodzinie zastępczej. Była zwykła rodzina - też z dzieckiem i klockami. Był obiad u Afropolaka (teraz niewdzięczny gości Gowina), o zwykłych otwarciach, przecięciach, uświetnieniach nie wspominam. Byl sztab kryzysowy w sprawie orkanu, na okazje kataklizmów w kancelarii czeka kryzysowa kurteczka...Czym Premier nas zaskoczy w następną sobotę? Nie zazdroszczę PRowcom, ciężka robota,należy podrzucić kilka pomysłów. Rano wizyta w oliwskim ZOO. Premier na tle klatki z lwami dyskutuje z dyrektorem jak można pomóc następnej duńskiej żyrafie. Po kilku minutach rozmowy Premier klepie dyrektora po ramieniu - no, to jesteśmy umówieni. Żyrafa ląduje u nas. Miłośnicy zwierząt rzucają się całować dłonie Premiera, ale na jego znak (nie trzeba, naprawdę nie trzeba) BOR ich stanowczo acz delikatnie odsuwa. Po wizycie w ZOO Premier wraz z towarzyszącymi osobami (Pomaska, nasz Sobczak +reszta pomorskiej PO) biegnie do Sopotu. W połowie drogi pod nogi prawie mu wpada Niesforne Dziecię. Prawie, bo Premier wyćwiczonym na boisku ruchem łapie dziecko i oddaje je w ręce Matki Chwilę rozmawia z nią o trudach rodzicielstwa, o urlopach macierzyńskich po czym biegnie dalej. Czas, mimo tego incydentu ma imponujący! Dlatego, kiedy wpada na molo za nim w odleglości kilkunastu metrów zadyszani BORowcy, reszta stawki daleko w tyle. No, ale na molo już czekają kamery i...co to? Jakiś spacerowicz na dolnym pomoście poślizgnął się i wpada do morza! Donald zrzuca kryzysową kurteczkę i skacze za nim. BORowcy także. Ale Premier już trzyma czlowieka i holuje do brzegu. Borowiki mu pomagają Na brzegu zrozpaczona Pomaska wyciera czym tam ma Premiera i błaga - Donaldzie, nie możesz się przeziębić! Polska, Polacy liczą na ciebie! Niedaleko Grand Hotel - przebierz się, wypij coś gorącego. Premier łaskawie się zgadza - ja jestem wytrzymały, ale trzeba pomyśleć o Uratowanym i się udaje - kamery za nim. Przy grzanym piwie okazuje się, że to nie bylo przypadkowe poślizgnięcie. Uratowany zwierzył się, że boi się powrotu IVRP. Premier go uspokaja - po pierwsze, chłopie, nie wierz w sondaże, a po drugie daję ci słowo honoru - nie wróci! Sceny z zachłyśnięciem Uratowanego już nie puszczajcie.

edit: rys. dodał Hun,
http://www.fakt.pl/Donald-Tusk-wszechmogacy,artykuly,82871,1.html
5
5 (10)

18 Comments

Obrazek użytkownika tł

A po tej następnej sobocie:

To ostatnia niedziela
dzisiaj się rozstaniemy,
dzisiaj się rozejdziemy
na wieczny czas.
To ostatnia niedziela,
więc nie żałuj jej dla mnie,
spojrzyj czule dziś na mnie
ostatni raz.

Pozdrawiam
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
przy tej piosence niektórzy odrzuceni, niezrównoważeni amanci robili sobie krzywdę.
Czy Ty coś sugerujesz supermenowi surprise???
 
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Ufka

Ufka
Bo co to byłoby za życie bez nadziei. Przeżyłam ruska, Tuska też

Ufka

Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
Dorzucę kolejny pomysł.
Nieoceniony wybiera się tym razem w polskie góry, na narty (że nie ma sniegu? sztucznego mu dosypią, a musi być patriotycznie i trzeba wspierać polski przemysł wyciągowy ;)) i ratuje wywracającego się narciarza. Drze swoją dyżurną kurteczkę na pasy, usztywnia mu nogi i kręgosłup, a delikwent przerażony krzyczy, żeby go ratować, bo on nie chce do więzienia. laugh
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Ufka

Ufka
Ja nawet myślałam o złamanej nodze i usztywnianiu - ale zrezygnowałam, bo nie wiedziałam skąd Tusk ma wziąć. Ale na nartach oczywiście ma mnóstwo nart, kijków pod ręką Ale musiałby zrezygnować z Dolomitów:((

Ufka

Obrazek użytkownika ro

ro
Donald Wspaniały przechadza się po zaułkach Amsterdamu. Jest sylwestrowa noc (Wierny Graś specjalnie na tę okazję załatwił zmianę kalendarza). Donald Pierwszy W. dostrzega w zaułku zmarzniętego chłopczyka, który usiłuje sprzedać choćby jedną zapalniczkę...
-Zaraz, zaraz! Ro, wszystko pokręciłeś: to była dziew...
-Kiedyś była dziewczynka, a teraz jest chłopiec, jasssne?! 
-...czynka i sprzedawała zapałki.
-A teraz sprzedaje zapalniczki. Jednorazowe. I fifki szklane.
Donald gwałtownym ruchem wyrzuca pięść przed siebie, lekko kierując ją w górę, ale nie podrywa się do lotu ("Czekaj ty Grasiu, popamiętasz"!). Volens nolens podchodzi. Ale krokiem dostojnym.
-Biedny chłopczyku! Taki ziąb dzisiaj, a ty nie sprzedałeś ani jednej... - lituje się DPW. -Zapal choć na chwilę, roświetl tę ścianę. Może zdążymy zobaczyć film o olimpiadzie w Soczi. 
-Buuu - płacze chłopczyk. -To ja dostałem ten wstrętny srebrny medal na 1500 metrów. - Buuu. A ty jesteś Donald Pierwszy,  dzieki któremu Zbigniew Bródka wygrał i został mistrzem olimpijskim.
Donald I Wielki odlatuje. Całkiem.
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
fifki wraz z ich, zapewne ciekawą, zawartością miały swój udział????
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika tł

Ależ skąd! To Zenon Friedwald sugeruje:

Będziesz jeszcze dość tych niedziel miała,
a co ze mną będzie - któż to wie...
Obrazek użytkownika Ellenai

Ellenai
Zabiegi PR-owskie Tuska odnotowuję jedynie szczątkowo, gdyż nie oglądam telewizji i to mnie szczęśliwie chroni przed oglądaniem go pajacującego w kurteczkach, czapeczkach oraz saute.
Nihil novi. W czasach PRL też w końcu każdy Dziennik TV zaczynał się od relacji z wizyty gospodarskiej towarzysza Gierka w PGR, fabryce czy kopalni.
Zastanawiam się kto mu doradza te "rodzinne obiady" i "niezaplanowane spotkania". Wszak pr-owcy to głównie młodzi ludzie. Skąd w nich ta PRL-owska wyobraźnia?
Obrazek użytkownika Ufka

Ufka
Bo był Kongres. Nie wiedziałam, że w tym czasie Premier się produkował. O pogrzebie dowiedziałam się wieczorem i obejrzałam zdjęcia w necie. I nieco mnie przytkało

Ufka

Obrazek użytkownika max

max
Szcerze się roześmiałem po przeczytaniu, co - przyznaję - nie zdarza mi się często.
Świetne. :D

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika HdeS

HdeS
Pan Premier, jako miłośnik cygar i postępu, spotyka się z Katarzyną Bratkowską, która jako miłośniczka Kuby, skręca mu na wewnętrznej stronie uda cygaro (ach, nikt tak pięknie nie pali cygara jak nasz Premier...) i żali się na o niedole de/gen/de/ractwa*)  i opresyjności ciemnogrodu, a Kościoła Katolickiego w szczególności. Pan Premier, między jednym a drugim, obłoczkiem ze swych ust wypuszczonym obiecuje "pochylenie się" nad sprawa i "apelowanie" oraz "namawianie" kolegów. Na co, oczywiście nie precyzuje, Aae, że generalnie "będzie dobrze" i wszyscy będą mogli się abortować ze wszystkimi na wszelkie możliwe sposoby, a Belgia to będzie się mogła od nas uczyć.
Pozdrawiam

*) niepotrzebne skreślić
Obrazek użytkownika HdeS

HdeS
nie chcieli. Po jej ostatnich wyczynach, co racjonalniej (czy to możliwe?) myślącym (czy to możliwe??) genderakom i genderiankom, koparki do ziemi poupadały, bo mieć takiego cymbała za sprzymierzeńca to gorzej niż się dać zapłodnić normalnie niż in vitro. Ona koniecznie musi wyjechać na ukochaną Kubę i tam przekonywać do genderyzmu. Zwłaszcza, że Fidel wygladą na strasznie postępowego i nowoczesnego gościa.
Pozdrawiam

Więcej notek tego samego Autora:

=>>