Umów trzeba dotrzymywać

 |  Written by ro  |  6

6 Comments

Obrazek użytkownika ro

ro
Od wczoraj świecę oczami przed znajomymi, których namawiałem (chyba skutecznie), by głosowali na PiS...
Jeden z kuzynów, dziadek wnukom, zapytał mnie czy z likwidacją gimnazjum też tak będzie? O wiek emerytalny nie pytał, bo od ubiegłego roku jest na łasce ZUS...
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
w pierwszej chwili, gdy przeczytałam tę informację, z lekka się zagotowałam, ale...
istnieje duże prawdopodobieństwo, że ustalenia zaszły za daleko, że ustępujący rząd coś tam już podpisał, do czegoś się zobowiązał i wycofywanie się z tego kontraktu tak całkowicie, może oznaczać bardzo wysokie odszkodowania. I tak dobrze, że udało się zmniejszyć zamówienie.
Może też być jeszcze inne wytłumaczenie. Gdyby od tego zamówienia zależało np. poparcie Francji dla rozmieszczenia w Polsce baz NATO, chyba warto by rozważyć. Ot, polityka, ważenie kosztów i korzyści. Oczywiście korzyści dla polskiego państwa. Bo jeśli wcześniejsze ustalenia związane były (jak głosi plotka) z poparciem Francji dla kandydatury Tuska na "króla", to należałoby tych wszystkich polskich negocjatorów postawić przed sądem.
 
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika ro

ro
Zgadzam się z Tobą, uwarunkowania mogą być różne - takie umowy zawsze są wiążące (a najczęściej wiążące ręce), ale mnie zagotowało coś innego: jeszcze nowy Sejm nie zwołany (na co prezydent Duda czeka?*), jeszcze rządzi Kopacz, jeszcze Mesje Żovę ministrem nie został, a już na lewo i prawo kłapie dziobem, podnosząc ludziom ciśnienie. Nie mógł odpowiedzieć na okrągło, że przyszły minister obrony musi się temu przyjrzeć? Musiał - że tu dwadzieścia świeczek, a tam trzydzieści ogarków? Komu puszcza sygnał?
Platformie?
Kaczyńskiemu - że wybory wyborami, ale...?

Bardzo ponury nastrój mam dzisiaj. Bo mi się przypomniał inny koalicjant Prawa i Sprawiedliwości, też długi do nieba.
 
* Co stało na przeszkodzie, żeby pierwsze posiedzenie Sejmu odbyło się we czwartek albo wczoraj? Żeby  Kopacz podała ten swój za przeproszeniem rząd do dymisji. Czy nie na to czekamy od maja? Ile jeszcze psuje będą grasować?
Że co? Że tak się nie robi, że "dobre obyczaje"?      

 
 
Obrazek użytkownika ro

ro
- to nie ma nic do rzeczy.
Najważniejsze moim zdaniem jest zrobienie porządków na naszym podwórku. Teraz czas liczy się podwójnie.
A nawet potrójnie.

Więcej notek tego samego Autora:

=>>