W sklepie pani Ewy

 |  Written by Krzysztof Karnkowski  |  0
-  Pani Ewo, po ile ten schab?
- 20 zł za kilo. Warto kupić, złociutka, bo dostawca odgraża się, że podniesie nam ceny.
- Co pani mówi? Przecież nawet teraz ledwo możemy sobie pozwolić.
- Wiem, dlatego zrobię wszystko, by załatwić utrzymanie tej ceny. Pani wie, przecież ja też jestem kobietą.
- W takim razie pani da teraz sześć kotletów, powodzenia w negocjacjach.
 
- I jak, pani Ewo, udało się, widzę, pani zadowolona, klienci też.
- Tak, kochana, dogadałam się, dla naszego sklepu ceny bez zmian i to na długo, bardzo długo. Ja sklep mam od komuny jeszcze, ja się czuję taką matką osiedla, z głodu swoim umrzeć nie dam.
- Wspaniała wiadomość. Pani mi zważy kilo schabu, dziś w kawałku wezmę, na pieczeń.
- Proszę bardzo, czterdzieści złotych.
- Dziękuję, pani Ewuniu, pani jest naszym skarbem, całe osiedle panią chwali. W życiu do innego sklepu nie pójdę.
 
5
5 (2)

Więcej notek tego samego Autora:

=>>