Wałęsa rezygnuje z debaty ws. TW „Bolka” [radiomaryja.pl]

 |  Written by Ursa Minor  |  4
Radio Maryja
fot. wikipedia
Nie dojdzie do zaproponowanej przez Lecha Wałęsę debaty na temat zarzucanej mu współpracy z SB. Dyskusję miał zorganizować gdański IPN. Były prezydent oskarża Instytut o manipulację i kłamstwo.

W pierwszej połowie stycznia Lech Wałęsa poprosił IPN, aby zorganizował spotkanie prowadzące do prawdy nt. TW „Bolka” . Dziś zarzucił pracownikom IPN-u niewłaściwe działania w wyjaśnianiu kwestii jego współpracy z SB. Teraz chce, aby sprawą zajął się sąd.

„IPN oddaję do sądu, wierząc, że sąd zrobi to dokładniej, zawodowo, co może doprowadzi wreszcie do prawdy” – napisał były prezydent.

Redaktor Krzysztof Wyszkowski, działacz opozycji w PRL, podkreśla, że debata byłaby skazana na klęskę Wałęsy, gdyby Instytut nie przystał na warunki byłego prezydenta.

Jest to ucieczka z pola walka, typowa dla niego – wytwarzanie dymu, mydlenie oczu itd. Nie ma to żadnego uzasadnienia. Nic z tego więcej nie będzie. Lech Wałęsa przegrał kolejny raz – tłumaczy Krzysztof Wyszkowski.

Instytut zaprosił do udziału w debacie biografów Lecha Wałęsy, w tym Pawła Zyzaka, dr. hab. Sławomira Cenckiewicza i dr. Piotra Gontarczyka.

IPN wysłał także zaproszenia do historyka dr. Grzegorza Majchrzaka, dziennikarza Piotra Semki oraz reżysera i publicysty Grzegorza Brauna.

 

 http://www.radiomaryja.pl/informacje/walesa-rezygnuje-z-debaty-ws-tw-bolka/

5
5 (2)

4 Comments

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Andrzej Gwiazda o odwołanej debacie IPN: „Lech Wałęsa jest czołowym symbolem zniszczenia Polski. To kompletna kompromitacja byłego prezydenta!”. NASZ WYWIAD


Fot. YouTube
Fot. YouTube

Jeżeli mielibyśmy szukać w tym zbiorowym idiotyzmie logiki, to moim zdaniem pomysł wzięcia udziału w debacie był Wałęsy, ale już odwołanie decyzji – inicjatywą jego mocodawców

CZYTAJ RÓWNIEŻ: To musiało się tak skończyć. Lech Wałęsa odwołuje debatę o „Bolku” i grozi IPN sądem…

– mówi portalowi wPolityce.pl Andrzej Gwiazda, legendarny działacz antykomunistycznej opozycji demokratycznej w czasach PRL.

wPolityce.pl: Czy jest pan zaskoczony decyzją Lecha Wałęsy, który zrezygnował z udziału w debacie IPN na temat swojej przeszłości?

Andrzej Gwiazda: Zdumiewające jest, że opinia publiczna, w tym również media, reagują na każdego bąka, jakiego puści Wałęsa. To kompletna kompromitacja byłego prezydenta! Uważam, że był to bezsensowny pomysł od samego początku.

Wcześniej Lech Wałęsa deklarował, że weźmie udział w debacie…

Jeżeli mielibyśmy szukać w tym zbiorowym idiotyzmie logiki, to moim zdaniem pomysł wzięcia udziału w debacie był Wałęsy, ale już odwołanie decyzji – inicjatywą jego mocodawców. Jeżeli ktoś przypuszcza, że ten człowiek jest samodzielny, to daj mu Panie Boże zdrowie. Trudno to inaczej skomentować w kontekście całej działalności Wałęsy. Osoba uważająca inaczej powinna się leczyć. Nie można przeczyć powszechnie znanym faktom.

Czy pańskim zdaniem były prezydent nie może sobie pozwolić na autonomiczną decyzję jako osoba prywatna?

Musimy pamiętać, że Lech Wałęsa nie jest tylko prywatną osobą, ale czołowym symbolem zniszczenia Polski.

Pojawiają się różne opinie na ten temat.

Nie powinniśmy mieć jednak co do tego żadnych wątpliwości. Wałęsa nie był po to, żeby doprowadzić do upadku komuny, ale żeby zagwarantować establishmentowi, czyli aparatowi partii i bezpieki, przejęcie majątku narodowego na własność i uczynienie z Polski państwa półkolonialnego. Nie jest to jeszcze kolonia, ale możemy mówić o półkolonii – taka opinia jest jak najbardziej uzasadniona. Proszę zwrócić uwagę, że Polska spadła w notowaniach gospodarczych, które dawały jej u progu wolności wysokie miejsca. Teraz jesteśmy gdzieś za Rwandą… Właśnie dlatego mówię, że nasz kraj został cofnięty do poziomu półkolonii. Do tego był potrzebny Wałęsa. Dziś mówi się o Wałęsie jako „legendarnym przywódcy ‘Solidarności’”. Dla pewnych środowisk z pewnością nim jest, ponieważ rozpiął parasol nad rządem Mazowieckiego. Wałęsa wywiązał się z tego zadania wzorowo. Warto jeszcze wspomnieć o tym, że Adam Michnik dość dobrze penetrował archiwa bezpieki…

 

Niezależnie od oceny działalności Lecha Wałęsy, debata z jego udziałem mogła być ważnym wydarzeniem. Były prezydent mógł skonfrontować się z historykami…

Jeżeli mamy doszukiwać się jakiegoś sensu w nagłaśnianiu tego wydarzenia, to moim zdaniem chodziło o przykrycie ważnych wydarzeń dotyczących naszego kraju. To rzecz kompromitująca! Musimy pamiętać, że cały czas jesteśmy świadkami prób niszczenia Polski przez podważanie demokratycznej decyzji narodu. Chciałbym jednak podkreślić, że nie jest to bynajmniej jakaś wojna polsko-polsko, ale wojna polsko-niemiecka. Wiadomo bowiem, iż to właśnie Niemcy za pomocą Unii Europejskiej realizują swoje interesy. Wielki zwolennik Lecha Wałęsy Donald Tusk również mówił, że „kocha Polskę”, ale reprezentuje interesy właśnie takiej Unii Europejskiej.

Dlatego właśnie od początku patrzyłem przez palce na pomysł zorganizowania debaty z Lechem Wałęsą w roli głównej. Jak się okazało, miałem racę. Wiele hałasu o nic.

http://wpolityce.pl/polityka/280409-andrzej-gwiazda-o-odwolanej-debacie-...

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

"Idę ze świadkami, żeby znowu nikt mnie nie oszukał" - coraz bardziej groteskowy Wałęsa przed debatą o "Bolku" broni się przez atak


fot.youtube.pl
fot.youtube.pl

Okazało się, że mam w tym czasie wyjazd zagraniczny z wykładami do Chile

—mówi Lech Wałęsa o wyznaczonym terminie debaty w oddziale IPN w Gdańsku.

Życzenie Wałęsy spełnione. IPN zorganizuje debatę o przeszłości byłego prezydenta i sprawie „Bolka”

Debata ma odbyć się 16 marca. Lech wałęsa zadeklarował, że zrobi wszystko, by być na debacie, której sam chciał.

Moje biuro już pracuje nad tym, by terminy wyjazdu przełożyć, a jak się nie da, zupełnie odwołać te wykłady. Ja niczego nie cofam i jestem gotów stanąć do walki

—zadeklarował Wałęsa w rozmowie z Radiem Gdańsk.

Były prezydent chyba zakłada, że debata może nic nie wyjaśnić, bo na zapas atakuje IPN.

IPN przyjął argumentację komunistów i papiery przez nich robione. Na tym piszą książki i mnie oczerniają

—broni się Wałęsa atakując historyków.

Prawda jest po mojej stronie

—dodaje.

Były prezydent stara się też podważyć ustalenia Sławomira Cenckiewicza.

Nie rozumiem Cenckiewicza i innych autorów książek, że produkują takie gnioty, w których mnie pomawiają. Moim zdaniem Cenckiewicz jest kompletnie przegrany

—zaznacza Wałęsa i dodaje, że według niego historyk pisał książki sprzeczne z prawem.

CZYTAJ TEŻ:

Prof. Cenckiewicz odpowiada na propozycję „debaty” w IPN i zaznacza: „Lech Wałęsa był nie tylko zarejestrowanym TW ps. „Bolek”, ale i czynnym współpracownikiem SB”

Dr Gontarczyk: Wałęsa chce debatować o „Bolku”? „Sądzę, że to PRowski chwyt. Byłoby ładnie, gdyby Lech Wałęsa zaczął od przeprosin Sławomira Cenckiewicza”. NASZ WYWIAD

http://wpolityce.pl/polityka/280156-ide-ze-swiadkami-zeby-znowu-nikt-mni...

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Sławomir Cenckiewicz o odwołaniu debaty ws. Lecha Wałęsy: Od początku mówiłem, że jej nie będzie. To była jakaś hucpa, w której niestety, uczestniczył IPN


fot. wPolityce/arch
fot. wPolityce/arch

Gen. Marek Dukaczewski gdy został szefem Wojskowych Służb Informacyjnych, kazał przerwać operację weryfikacyjną o kryptonimie „Gwiazda”, dlatego że ona m.in. jego dotyczyła

— mówił Sławomir Cenckiewicz, p.o. dyrektor Centralnego Archiwum Wojskowego w TVP Info.

Gdyby akta operacji zostały ujawnione, to zaręczam, że pokazałyby problem związany z kursantami GRU i KGB w kontekście osłony kontrwywiadowczej Polski już od lat 90.

— mówił, tłumacząc wagę odnalezienia teczki personalnej gen. Dukaczewskiego. Operacja „Gwiazda” miała polegać na weryfikacji wiarygodności oficerów WSI, którzy byli kursantami w Związku Radzieckim, ale nigdy nie została zakończona.

„ Przed kilkoma dniami Cenckiewicz, pełnomocnik Ministra Obrony Narodowej ds. Reformy Archiwów Wojskowych i p.o. dyrektor CAW, poinformował o odnalezieniu w archiwum MON teczki personalnej byłego szefa WSI gen. Marka Dukaczewskiego. Znajdowała się w niej informacja, że Dukaczewski przeszedł kurs GRU w Moskwie, już po przeprowadzeniu wolnych wyborów w 1989 r.

Po ujawnieniu akt personalnych żołnierzy Zarządu II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, Instytut Pamięci Narodowej uznał, że „zachodzi uzasadnione podejrzenie niedopełnienia ustawowego obowiązku przekazania do IPN wszelkich akt wytworzonych przez komunistyczne organa bezpieczeństwa państwa” i wszczął śledztwo w tej sprawie.

Zdaniem Cenckiewicza, żołnierze po sowieckich kursach GRU nie powinni pełnić żadnych kierowniczych funkcji w Wojsku Polskim, a tym bardziej w wojskowych służbach specjalnych. Wynikało to, jak podkreślał, z „ograniczonych możliwości kontrwywiadowczych państwa polskiego”.

Zwrócił też uwagę, że weryfikacja żołnierzy uczestniczących w sowieckich kursach GRU i KGB nigdy nie została zakończona.

Gen. Marek Dukaczewski, gdy został szefem Wojskowych Służb Informacyjnych, kazał przerwać operację weryfikacyjną o kryptonimie „Gwiazda”. Dlatego, że ona m.in. jego dotyczyła. Gdyby akta operacji zostały ujawnione, to zaręczam, że pokazałyby problem związany z kursantami GRU i KGB, w kontekście osłony kontrwywiadowczej Polski już od lat 90. Rosyjskie tajne służby traktowały grupę kursantów jako naturalną grupę typowniczo-werbunkową, do której próbowali indywidualnie docierać od lat 90., kiedy to próbowali budować na nowo siatkę szpiegowską, siatkę wpływów w Polsce, po wielkiej zmianie, jaką był upadek Związku Sowieckiego

-– mówił Cenckiewicz.

Operacja „Gwiazda” polegała na weryfikowaniu wiarygodności oficerów, którzy dalej służyli w Wojsku Polskim, w tym w WSI, natomiast byli kursantami w Związku Radzieckim.

Oni się musieli oświadczać, był przygotowany zestaw pytań, wariograf, były indywidualne badania ekspertów, psychologów i kontrwywiadowców w stosunku do tych oficerów. Analizowano efekt całego procesu weryfikacji pod kątem tego, czy dany oficer powinien dalej służyć czy nie. Są przypadki m.in. gen. Izydorczyka, który odmówił współpracy z oficerami kontrwywiadu, którzy w ramach operacji „Gwiazda” weryfikowali jego pobyt na kursie GRU. Mimo to otrzymał dostęp do informacji niejawnych, do informacji NATO. To była osobista decyzja ministra obrony narodowej Bronisława Komorowskiego

-– mówił Cenckiewicz.

Pełnomocnik MON zasugerował, że przeprowadzenie operacji „Gwiazda” najprawdopodobniej wymusili na Polsce Amerykanie.

Cenckiewicz odniósł się także do sprawy odwołanej debaty ws. przeszłości Lecha Wałęsy i zarzutów o współpracę przywódcy Solidarności z SB. W środę prezydent Wałęsa oświadczył, że odrzuca zaproponowaną przez IPN formułę debaty. IPN uznał, że „w tej sytuacji spotkanie się nie odbędzie”. Debata, organizowana na prośbę byłego prezydenta, miała się odbyć 16 marca.

Od początku mówiłem, że debaty nie będzie. To była jakaś hucpa, w której, niestety, uczestniczył IPN i stał się de facto organizatorem tego przedsięwzięcia

-– mówił Cenckiewicz.

W momencie, w którym w ubiegłym tygodniu znalazłem informację, że prezydent Wałęsa będzie miał 16 marca - w terminie debaty - wykład w Santiago de Chile, było jasne, że biznes jest ważniejszy niż jakaś debata z Cenckiewiczem i paroma „kolesiami”

-– dodał.

http://wpolityce.pl/polityka/280455-slawomir-cenckiewicz-o-odwolaniu-deb...

 

Obrazek użytkownika ro

ro
Wyszkowski, Gwiazdowie ś.p. Anna Walentynowicz i inni wiedzieli, kim jest Wałęsa, a mimo to zgodzili się na niego, jako przywódcę strajków. Wyszkowski to tłumaczył, że gdyby ujawnili, to strajku by nie było, bo nie było nikogo na jego miejsce,  i można się zgodzić z tym stanowiskiem, ale też niekoniecznie.
Ksiądz Prymas Wyszyński prosił w Sierpniu, żeby zakończyć strajk. Tłumaczono to Jego obawą, że poleje się polska krew. Ja jednak nie mogę oprzeć się myśli, że ksiądz Prymas wiedząc o Wałęsie, trafnie odczytał jego rolę, podobnie, jak trafnie odczytał "do czego służą" niektórzy doradcy stoczniowców i w związku z tym potrafił przewidzieć, jak się potoczą wydarzenia.
Zmarnowane 35 lat.
Nie oskarżam oczywiście (kudy mnie) - sam się wtedy żachnąłem na ten apel. Ale pamiętam swoje rozczarowanie, kiedy porozumienia zostały podpisane i strajk się skończył. Potem oczywiście dałem się ponieść "karnawałowi" jak (prawie) wszyscy, ale tamto uczucie czegoś więcej niż niedosytu zostało.
 

Więcej notek tego samego Autora:

=>>