Warszawa zabetonowana

 |  Written by Krzysztof Karnkowski  |  2
Najpierw betonową pustynią stały się okolice stadionu narodowego, później Plac Powstańców, teraz zaś przyszła pora na Świętokrzyską. Sieć obiegają zdjęcia donic postawionych na wielkich, betonowych płytach jako namiastka zieleni. Nie zastąpią jej za cholerę, ale za to pozbawią mieszkańców miejsc parkingowych. To, co po otwarciu mieszkańcy i kierowcy zastali na Targowej, nawet „Gazeta Wyborcza” określa jako skandal. Po drodze można było jeszcze przeczytać o totalnym bałaganie, który wynikł z wpuszczenia ruchu na jeden z fragmentów Świętokrzyskiej jeszcze przed zakończeniem robót.

Narastające korki, chaos inwestycyjny, parodia reprywatyzacji i brak nowych, porządkujących problem aktów prawnych, premie z sufitu, afery w poszczególnych dzielnicach… Cóż, Warszawiacy w swej masie najwyraźniej stan ten pokochali, albo traktują jako zło konieczne, drobną cenę, jaką trzeba zapłacić za trwanie kochanej pani Hani przy władzy. Bo plenerowa siłownia dla dorosłych, bo ścieżki rowerowe, bo karta Warszawiaka… I cóż, choć coraz więcej społeczników, którzy wchodzą w pustą przestrzeń po trwającej-by-trwać opozycji z PiS i liczącej na przyszłą koalicję opozycji z SLD, choć coraz więcej informacji, choć o kolejnych aferach coraz więcej się jednak mówi, ekipa z ratusza nigdzie się nie wybiera, ba, sondaże wskazują, że może nawet zwiększyć swój stan posiadania po wyborach. I, muszę przyznać, w odróżnieniu od komentujących ten fakt socjologów i politologów, nie jestem w stanie tego wytłumaczyć racjonalnie. Na poziomie samorządowym wszechobecny bałagan dotyka wszystkich a oferta jest na tyle bogata, że nawet ktoś szczerze przerażony Jarosławem Kaczyńskim ma z czego wybierać. Być może przeceniam ruchy miejskie, ale wydawałoby się, że takie grupy, skupione wokół spraw praktycznych i nie wchodzące w szersze spory, pozostawiające kwestie obyczajowe i polityczne sumieniu i rozsądkowi swoich działaczy i wyborców są ofertą interesującą na szczeblu lokalnym. A tu nic z tego – prawie 50% dla PO, Warszawa jako partyjny bastion. Tego nie da się wytłumaczyć rodzinami urzędników i beneficjentami rozrzutnej polityki władz. Każda dzielnica to niespełniona obietnica, nierozwiązany problem oczyszczalni lub wysypiska, niewybudowany tramwaj, niewybudowane na czas metro, zamknięte kino, beton i donice…. Beton – słowo klucz.

Platforma zabetonowała miejską przestrzeń i preferencje wyborcze prawie połowy chcących głosować mieszkańców. Ludzie będą przeklinać efekty działania władz, a samą władzę i tak kochają bezwarunkowo. Eksperci tłumaczą, że bogaci i wykształceni mieszkańcy Warszawy cenią sobie przede wszystkim spokój a ten zapewnia im liberalna władza. To bardzo mądre, ale nie wiem, czym objawia się ten spokój. Zamykaniem miasta lub poszczególnych dzielnic na potrzeby imprez lub źle zaplanowanych inwestycji? Oddawaniem nieruchomości, w tym przyszkolnych boisk, rozmaitym hienom?  Cóż… klawiaturą się tego betonu nie przebije.

http://politykawarszawska.pl/a/927

/fot., oczywiście, własna/
 
5
5 (6)

2 Comments

Obrazek użytkownika adriano

adriano
Na taśmach mówili o rzeczywistym poparciu dla PiS na poziomie 43%, reszta to szuczki. A ponadto PiS-owska opozycja jest czesto nieudolna lub apatyczna. Brakuje czas lub chęci do zmian.
Obrazek użytkownika Krzysztof Karnkowski

Krzysztof Karnkowski
W sondażach ogólnopolskich, być może. Nie znaczy to, że to się rozkłada równo wszędzie. Niestety moje własne obserwacje potwierdzają wyniki sondażu dla Polityki Warszawskiej.
Pzdr.

Więcej notek tego samego Autora:

=>>