Więcej, niż kabaret starszych panów

 |  Written by Krzysztof Karnkowski  |  5
Liczenie głosów po wyborach, to taka chwila, gdy możemy sobie z bliska obejrzeć, jak państwo polskie zdaje egzamin. Z bliska, praktycznie na żywo, na wszystkich kanałach. Jesteśmy jak dzieci, które w ramach wycieczki do sejmu trafiają w sam środek imprezy z zarzyganymi posłami w hotelu sejmowym.

Zaczyna się zresztą wcześniej. Olewane sygnały, że może, a raczej musi być źle, bo przecież na o wiele łatwiejszym teście podczas wyborów uzupełniających do senatu system już był uprzejmy się wywalić. Jakoś to będzie, cieszy się kabaret starszych panów z doświadczeniem, tytułami i certyfikatem ukończenia kursu w Moskwie, pod wodzą ojca drugoligowego obecnie polityka partii rządzącej. Potem mamy głosowanie – urny z tektury, walające się wszędzie głosy, karty wydawane już z krzyżykami, polowanie na głosujących w celu kupienia ich głosów – ot, taki krótki przegląd wiadomości z jednego dnia, zauważonych nawet w „Gazecie Wyborczej”, przynajmniej w jej internetowej wersji. Zajrzyjmy na profil warszawskiego stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Nadesłana relacja: Właśnie wracam po ponad 19 godzinach pracy w komisji. W środku nocy dowiedzieliśmy się, że system 'nie działa' i drukowane protokoły nie zawierają niektórych partii lub kandydatów. Od informatyka dowiedziałam się, że od rana stworzono kilka programów zastępczych, ale na spotkaniu dla przewodniczących komisji słyszałam już w CZWARTEK, że część elektroniczna może nie wypalić. Koło 5:30 dowiedzieliśmy się, że na transport do urzędu trzeba czekać dwie godziny lub przyjechać samemu, ale nie wiadomo, ile to wszystko zajmie, bo urząd nie wie, co z tym zrobić. Protokołów nie można było wywiesić, bo ich nie było. Pod urzędem były za to setki wkurwionych ludzi i tysiące kartonów, które dotarły na miejsce prywatnymi samochodami (zamiast transportem z policyjną eskortą) i walały się kiepsko pilnowane po ziemi. Nikt nie wiedział, gdzie iść ani co robić. Część worków (niektóre komisje miały je w dość kiepskim stanie) kazano nam położyć w holu, część wywieźliśmy do pokoju, w którym spędziliśmy jeszcze miło czas do ósmej rano, gdzie były byle jak oznakowane i rzucone w zasadzie razem do kupy. Do wydrukowanych protokołów moja komisja dopisywała ręcznie tabelkę z wynikami od Rozenka, bo jej brakowało. Gorąco pozdrawiam!

To w dzień, wieczorem zaś zaczyna się czekanie na wyniki. Po wszystkich machlojkach, których nikt nawet nie ukrywa, zaczyna się wielka bitwa z komputerami, przegrywana przez starszych panów, którzy są żywym dowodem na to, że wiek emerytalny nie może być wydłużany w nieskończoność. Goście, którzy nie za bardzo nie są już w stanie mówić, stają się panami sytuacji i mają doprowadzić do końca złożony proces wyborczy. Czytamy i słyszymy więc o kolejnej kompromitacji, tyle, że ta wydaje się być stanem permanentnym. Nikomu nie zależy już nawet na pozorach. Wybory przeprowadzane są byle jak, zdjęcia, które pokazują obrazki, które kojarzą się raczej z wyborami w miejscach w rodzaju zajętych przez Rosjan terenów ukraińskich. Potem siadają za stołem garstkę nieogarniętych starszych ludzi. Robią z państwa i jego instytucji pośmiewisko. Państwo, tym razem, trzęsącymi się rękami i sepleniącymi ustami Państwowej Komisji Wyborczej zdaje egzamin. Patrzcie – możemy! – cieszą się przedstawiciele władz, czym rekompensują sobie słaby wynik. A może jest inaczej, może właśnie krzyczą – patrzcie, już niczego nie potrafimy, już niczego nie możemy. Oczywiście nie do nas wołają.  

PS. Komisje zawieszają pracę na noc. Czy gwiazdy sprzyjac będą Platformie Obywatelskiej?
 
5
5 (5)

5 Comments

Obrazek użytkownika Jonathan

Jonathan
"Po przeliczeniu 56,74 % głosów, PKW pragnie powiadomić, że nie działa nam pasjans i wiesza się saper. Następny komunikat na świętego Mikołaja".

Be careful what you wish for, cause it may come true.
Obrazek użytkownika wicenigga

wicenigga
np. w Bydgoszczu poszło migiem Wyborczy horror w Bydgoszczy: Kilkadziesiąt głosów zdecydowało, kto przeszedł do drugiej tury

Co prawda - "W jednej z komisji trzeba było liczyć głosy od nowa - w urnie było za dużo kart do głosowania wobec liczby oddanych głosów", ale jakoś jednak przeszło.

I to wszystko w sytuacji, kiedy kilkadziesiąt głosów decyduje.

Więcej kart, mniej kart, karton zamiast urny, wory w piwnicy, wsio ryba, "oni" już nie muszą udawać -   Wielki szwindel?! PSL wbrew exit polls wygrywa w Świętokrzyskiem z wynikiem 50 proc.!
 
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
"Porządny szef PKW wiesza się wraz z systemem."
Znalezione w sieci.
 
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika wicenigga

wicenigga
jak ten niemiecki oficer z tonącego Gustloffa, żeby oszczędzić rodzinie cierpień zastrzelił żonę, zastrzelił troje swoich dzieci, po czym zabrakło mu pocisków i żył długo i szczęśliwie aż do obalenia muru :)

Więcej notek tego samego Autora:

=>>