Z synodu wracamy z tarczą, bo synod nie zmienił dotychczasowej dyscypliny sakramentu Eucharystii.
Kościół będzie stosował te same kryteria – powiedział ks. abp Henryk Hoser po zakończeniu ostatniej kongregacji generalnej XIV Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów na temat rodziny.
Pytany o fragmenty relacji końcowej synodu, które w głosowaniu przechodziły niewielką większością głosów, ordynariusz warszawsko-praski wyjaśnił, że dotyczyło to tylko tych punktów dokumentu, „w których tekst nie jest jasny w swoich wyrażeniach, gdzie pojęcia stosowane nie są ostre i otwierają pewne perspektywy, które będą wymagały doprecyzowania”. Chodzi np. o wyrażenia typu „właściwe rozeznanie sytuacji”.
Ks. abp Hoser podkreślił, że to, co jest opisane przez św. Jana Pawła II w adhortacji „Familiaris consortio”, „jest nadal obowiązujące i nie ma od tego odchyleń”. Ci, którzy kładą nacisk na wspomniane rozeznanie, „być może uważają, że istnieją jakieś możliwości wyjątków w tej zasadzie”. – Natomiast trzeba powiedzieć, że w praktyce Kościoła stosuje się wyjątki wobec prawa kościelnego, kanonicznego, ale nie wobec prawa objawionego. Tutaj wyjątków nie ma – doprecyzował ordynariusz warszawsko-praski.
Zaznaczył, że „sam dokument synodu, bez podpisu Ojca Świętego, jeszcze nie stanowi oficjalnego magisterium Kościoła”. Być może więc Papież Franciszek ustosunkuje się do tego dokumentu i „doprecyzuje pewne rzeczy”, zważywszy, że „część ojców synodu ma wątpliwości interpretacyjne”.
– Na to czekamy. Nie wiadomo, w jakim czasie to się dokona, ale na pewno w niezbyt długim – zapewnił ks. abp Hoser.
Wyznał, że udział w synodzie był bardzo ciężką i bardzo wyczerpującą pracą, ale „warto było dla dobra Kościoła i dla dobra rodziny tę pracę wykonać”.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/145991,z-synodu-wracamy-z-tarcza.html
Kościół będzie stosował te same kryteria – powiedział ks. abp Henryk Hoser po zakończeniu ostatniej kongregacji generalnej XIV Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów na temat rodziny.
Pytany o fragmenty relacji końcowej synodu, które w głosowaniu przechodziły niewielką większością głosów, ordynariusz warszawsko-praski wyjaśnił, że dotyczyło to tylko tych punktów dokumentu, „w których tekst nie jest jasny w swoich wyrażeniach, gdzie pojęcia stosowane nie są ostre i otwierają pewne perspektywy, które będą wymagały doprecyzowania”. Chodzi np. o wyrażenia typu „właściwe rozeznanie sytuacji”.
Ks. abp Hoser podkreślił, że to, co jest opisane przez św. Jana Pawła II w adhortacji „Familiaris consortio”, „jest nadal obowiązujące i nie ma od tego odchyleń”. Ci, którzy kładą nacisk na wspomniane rozeznanie, „być może uważają, że istnieją jakieś możliwości wyjątków w tej zasadzie”. – Natomiast trzeba powiedzieć, że w praktyce Kościoła stosuje się wyjątki wobec prawa kościelnego, kanonicznego, ale nie wobec prawa objawionego. Tutaj wyjątków nie ma – doprecyzował ordynariusz warszawsko-praski.
Zaznaczył, że „sam dokument synodu, bez podpisu Ojca Świętego, jeszcze nie stanowi oficjalnego magisterium Kościoła”. Być może więc Papież Franciszek ustosunkuje się do tego dokumentu i „doprecyzuje pewne rzeczy”, zważywszy, że „część ojców synodu ma wątpliwości interpretacyjne”.
– Na to czekamy. Nie wiadomo, w jakim czasie to się dokona, ale na pewno w niezbyt długim – zapewnił ks. abp Hoser.
Wyznał, że udział w synodzie był bardzo ciężką i bardzo wyczerpującą pracą, ale „warto było dla dobra Kościoła i dla dobra rodziny tę pracę wykonać”.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/145991,z-synodu-wracamy-z-tarcza.html
(1)
3 Comments
Synod był doświadczeniem
25 October, 2015 - 18:23
Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!
Dziś rano, Mszą Świętą sprawowaną w bazylice Świętego Piotra zakończyło się Zwyczajne Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów na temat rodziny. Zachęcam wszystkich do dziękczynienia Bogu za te trzy tygodnie intensywnej pracy, ożywianej modlitwą i duchem prawdziwej komunii. Był to czas znoju, ale był też prawdziwym darem Boga, który z pewnością przyniesie wiele owoców.
Słowo „synod” oznacza „podążać razem”. A to, co przeżyliśmy było doświadczeniem Kościoła pielgrzymującego, pielgrzymującego zwłaszcza z rodzinami świętego Ludu Bożego rozproszonego po całym świecie. Z tego powodu wielkie wrażenie wywarło na mnie Słowo Boże, które przychodzi nam dzisiaj na spotkanie w proroctwie Jeremiasza: „Oto sprowadzę ich z ziemi północnej i zgromadzę ich z krańców ziemi. Są wśród nich niewidomi i dotknięci kalectwem, kobieta brzemienna wraz z położnicą: powracają wielką gromadą”. A prorok dodaje: „Oto wyszli z płaczem, lecz wśród pociech ich przyprowadzę. Przywiodę ich do strumienia wody równą drogą - nie potkną się na niej. Jestem bowiem ojcem dla Izraela” (31,8-9).
To Słowo Boże mówi nam, że pierwszym, który chce z nami iść, chce z nami czynić „synod” jest właśnie On, nasz Ojciec. Jego „marzeniem” od zawsze i zawsze jest utworzenie ludu, zgromadzenie go, prowadzenie go do ziemi wolności i pokoju. A ten lud składa się z rodzin: są w nim „kobieta brzemienna wraz z położnicą”. Jest to lud, który pielgrzymując z Bożym błogosławieństwem rozwija życie. Jest to lud, który nie wyklucza biednych i pokrzywdzonych, a wręcz przeciwnie ich włącza: „są wśród nich niewidomi i dotknięci kalectwem” - mówi Pan.
Jest to rodzina rodzin, w której ten, któremu trudno nie czuje się usunięty na margines, pozostawiony w tyle, ale udaje się jemu dotrzymać kroku innym, bo ten lud pielgrzymuje idąc krokiem ostatnich, tak jak to się czyni w rodzinach i jak nas naucza Pan, który sam stał się ubogim z ubogimi, maluczkim z maluczkimi, ostatnim z ostatnimi. Nie uczynił tego, aby wykluczyć bogatych, wielkich i pierwszych, ale dlatego, że jest to jedyny sposób, aby zbawić także ich, aby zbawić wszystkich.
Przyznaję, że to proroctwo ludu w drodze zestawiłem także z obrazami uchodźców maszerujących po drogach Europy, dramatycznej rzeczywistości naszych dni. Także do nich Bóg mówi: "Oto wyszli z płaczem, lecz wśród pociech ich przyprowadzę". Także te najbardziej cierpiące rodziny, wykorzenione ze swojej ziemi, były obecne pośród nas na Synodzie, w naszej modlitwie i naszych pracach, poprzez głos kilku ich Pasterzy obecnych na Zgromadzeniu. Te osoby poszukujące godności, te rodziny poszukujące pokoju zostają jeszcze z nami, Kościół ich nie opuszcza, ponieważ stanowią część ludu, który Bóg pragnie wyzwolić z niewoli i poprowadzić ku wolności.
Zatem w tym Słowie Bożym, odzwierciedla się zarówno przeżyte przez nas doświadczenie synodalne jaki i dramat uchodźców maszerujących po drogach Europy. Niech Pan, za wstawiennictwem Dziewicy Maryi pomoże nam również urzeczywistnić wskazania, które pojawiły się w braterskiej komunii.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/146001,synod-byl-doswiadczeniem-kosciola-pielgrzymujacego.html
Ojcowie synodalni
25 October, 2015 - 18:27
„Relatio finale”, czyli dokument końcowy XIV zgromadzenia zwyczajnego Synodu Biskupów, zatwierdzili w sobotę, 24 października, ojcowie synodalni. Podobnie jak to było w przypadku podobnego dokumentu na zakończenie ubiegłorocznego zgromadzenia nadzwyczajnego, również tym razem głosowano oddzielnie nad każdym z 94 punktów Relacji.
W procedurze wzięło udział 265 ojców synodalnych, a wymagana do przyjęcia większość 2/3 wynosiła 177 głosów. Wszystkie punkty przyjęto wyraźną większością głosów, choć ani razu nie było jednomyślności.
Ten obszerny dokument składa się ze wstępu, trzech części, podzielonych łącznie na 12 rozdziałów (a te na jeszcze mniejsze punkty), i zakończenia, po którym następuje Modlitwa do Świętej Rodziny. Włoski tekst całej Relacji, zamieszczony na stronie watykańskiego Biura Prasowego, został uzupełniony danymi liczbowymi o wynikach głosowania nad każdym punktem: ile głosów było „za”, ile „przeciw”, bez podawania liczby tych, którzy wstrzymali się od głosowania.
Okazuje się, że najwięcej sprzeciwów wywołały punkty 84-86, współtworzące rozdział 3 „Duszpasterskie towarzyszenie rodzinie” trzeciej części dokumentu (Misja rodziny). Punkt 85 przyjęto tylko jednym głosem ponad wymaganą większość – 178 przy 80 głosach przeciwnych, za punktem 84 głosowało 187 ojców, przeciw było 72, a punkt 86 przyjęto 190 głosami „za” przy 64 „przeciw”.
Komentując to, dyrektor Biura Prasowego ks. Federico Lombardi powiedział: „Są to punkty dotyczące sytuacji trudnych, jak duszpasterskie podejście do rodzin zranionych lub żyjących w sytuacjach nieuregulowanych z kanonicznego punktu widzenia i dyscypliny kościelnej. Chodzi zwłaszcza o pary żyjące w związkach partnerskich, cywilnych, o rozwiedzionych, którzy ponownie zawarli związki małżeńskie oraz o sposób duszpasterskiego podejścia do tych sytuacji”. „Zawsze jednak osiągano wymaganą większość dwóch trzecich głosów” – dodał włoski jezuita.
Dokument określa rodzinę jako światło w ciemności, zaznaczając jednocześnie, iż przeżywa ona obecnie wiele trudności, ale też ma w sobie ogromne zdolności i potencjał do stawiania im czoła i reagowania na nie. W ogóle cały tekst odznacza się wielkim optymizmem i pozytywnym nastawieniem do wszystkich omawianych zagadnień, unikając języka potępień i ostrej krytyki, i to nawet wtedy, gdy chodzi o tematy i problemy, niezgodne z nauczaniem Kościoła katolickiego.
Według ks. Lombardiego, który obszernie streścił „Relatio finale”, stanowi ona „niezwykłą drogę od dokumentu przedsynodalnego »Instrumentum laboris« do obecnego tekstu, który jest niezwykle bogaty, treściwy, jak również bardzo wyważony i uporządkowany”. W tym kontekście dyrektor Biura Prasowego przypomniał niedawne motu proprio Franciszka, upraszczające procedurę orzekania o nieważności małżeństwa, o którym również wspomina dokument końcowy, dodając, że rozporządzenie to wniosło „skuteczny i owocny wkład do tematyki synodu”.
„Relacja” podkreśla bardzo mocno naukę Kościoła o nierozerwalności małżeństwa sakramentalnego, która jest „nie jarzmem, ale darem Bożym, prawdą opartą na Chrystusie i na Jego więzi z Kościołem” – podkreślił o. Lombardi. Jednocześnie zwraca uwagę, że prawda i miłosierdzie zbiegają się w Chrystusie, skąd wypływa wezwanie skierowane do Kościoła, aby przyjmował rodziny zranione. Nie wspominając wprost o dopuszczeniu osób rozwiedzionych, żyjących w nowych związkach małżeńskich, dokument synodalny przypomina, że nie są one ekskomunikowane i odwołuje się do rozeznania duszpasterzy, aby przeanalizowali oni całościowo sytuacje takich rodzin.
Rozeznanie to musi być stosowane zgodnie z nauczaniem Kościoła, pokładając przy tym ufność w przekonaniu, iż Bóg nie odmawia swego miłosierdzia nikomu. Odnośnie do osób żyjących w związkach partnerskich podkreśla się, że do ich sytuacji należy podchodzić w sposób konstruktywny, próbując przemienić ją w drogę nawrócenia aż ku pełni małżeństwa i rodziny i w świetle Ewangelii. W tym kontekście w rozdziale 2 części 2, mówiącej o rodzinie w planie Bożym, przytoczono w zwięzły sposób wypowiedzi i dokumenty ostatnich Papieży – od bł. Pawła VI do Franciszka – na temat małżeństwa i rodziny, podkreślając ciągłość nauczania Kościoła w tej dziedzinie.
Na temat homoseksualistów dokument zwraca uwagę, że nie wolno ich dyskryminować, dodając jednak zarazem stanowcze „nie” dla uznania ich związków za małżeństwa. Wypowiada się również stanowczo przeciw jakimkolwiek naciskom z zewnątrz na rzecz zmiany takiego stanowiska.
Oddzielne punkty mówią o konieczności przyjęcia i opieki nad uchodźcami, migrantami, prześladowanymi, tymi, którzy w wyniku migracji mają podzielone rodziny i mogą paść ofiarami handlu ludźmi czy wyzysku. Kościół upomina się też o prawa dla tych grup ludzi, przypominając zarazem o konieczności przestrzegania przez nich praw obowiązujących w krajach, które ich przyjęły.
Wiele uwagi dokument poświęcił też kobietom, dzieciom i młodzieży oraz osobom starszym. Wszystkich ich należy otaczać opieką i doceniać rolę, jaką mają do odegrania w rodzinie i społeczeństwie. Szczególnie dużo miejsca ojcowie synodalni przeznaczyli na opisanie sytuacji kobiet, podkreślając zwłaszcza ich rolę w wychowywaniu dzieci i młodego pokolenia, wyrażając przy tym życzenie, aby rola ta była jeszcze bardziej doceniana. Nie zapomniano też o osobach, które straciły mężów lub żony, o niepełnosprawnych, starcach, babciach i dziadkach, którzy pozwalają przekazywać wiarę w rodzinie, a niejednokrotnie padają ofiarami „kultury odrzucenia”.
Relacja pochyla się też nad takimi zagadnieniami jak fanatyzm polityczno-religijny, zagrażający chrześcijanom w wielu częściach świata, szerzący się indywidualizm, ideologia gender, konflikty zbrojne i terroryzm, prześladowania ze względu na rasę, przekonania czy religię, ubóstwo, niesprawiedliwości społeczne, korupcja, nierówności gospodarcze, które często wykluczają całe rodziny z dostępu do oświaty i kultury, globalizacja obojętności, stawiająca w centrum życia społecznego pieniądz, pornografia i niż demograficzny.
Dokument zawiera także wskazówki i propozycje dotyczące lepszego przygotowania do małżeństwa, zwłaszcza ludzi młodych, którzy niekiedy wydają się przerażeni przyszłym życiem małżeńskim i rodzinnym. Powinni oni otrzymać formację właściwą dla ich uczuciowości, zachęcającą ich do życia w czystości i do gotowości daru z samych siebie. Ojcowie synodalni zwracają uwagę na więź łączącą akt seksualny z prokreacją między małżonkami, a jej owocem są dzieci jako ich najcenniejszy owoc, gdyż zawierają w sobie pamięć i nadzieję aktu miłości.
Podkreślono również związek między powołaniem do rodziny a powołaniem do życia kapłańskiego i zakonnego. Ważne miejsce w tych rozważaniach zajmuje też wychowanie do życia płciowego oraz popularyzowanie odpowiedzialnego rodzicielstwa, zgodnie z nauczaniem zawartym w encyklice Pawła VI „Humanae vitae” i w tym kontekście pierwszoplanowa rola rodziców w wychowaniu dzieci w wierze.
W dokumencie końcowym nie mogło też zabraknąć apelu do instytucji o popieranie i wspieranie polityki prorodzinnej oraz do katolików zaangażowanych w politykę, aby zachęcali do troski o rodzinę i życie, gdyż społeczeństwo, które to zaniedbuje, traci swe otwarcie na przyszłość. Synod podkreślił świętość istnienia, począwszy od poczęcia po naturalną śmierć, i przestrzegł rodziny przed ciężkimi zagrożeniami dla rodziny takimi jak aborcja czy eutanazja.
Jest też mowa o małżeństwach mieszanych, zwracając uwagę na ich wymiar pozytywny w postaci wspierania dialogu ekumenicznego i międzyreligijnego. Podkreślono przy tym konieczność przestrzegania i zachowania wolności religijnej i prawa do zastrzeżeń sumienia w społeczeństwie.
Oddzielną sprawą jest konieczność odnowienia języka Kościoła, tak aby głoszona przezeń Ewangelia rodziny lepiej odpowiadała na najgłębsze oczekiwania osoby ludzkiej. Chodzi bowiem nie tylko o przedstawianie norm prawnych, ale też o głoszenie łaski płynącej ze zdolności przeżywania dóbr rodziny.
I wreszcie ojcowie synodalni podkreślili piękno rodziny jako Kościoła domowego, opartego na małżeństwie mężczyzny i kobiety, rodziny będącej podstawową komórką społeczeństwa, do którego wzrostu się przyczynia w wielkim stopniu i będącej bezpieczną przystanią najgłębszych uczuć, jedynym punktem wiążącym w czasach podziałów. Stanowi ona integralną część ekologii ludzkiej, która winna być chroniona, popierana i zachęcana do rozwoju, także ze strony władz.
Relacja kończy się prośbą do Papieża o wydanie dokumentu poświęconego rodzinie, który byłby swego rodzaju przedłużeniem prac synodalnych.
Oddzielną częścią tego obszernego tekstu jest modlitwa Papieża Franciszka do Świętej Rodziny.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolica-apostolska/145995,ojcowie-synodalni-przeglosowali-dokument-koncowy.html
Wanda Półtawska: Nasza
25 October, 2015 - 19:33
Wanda Półtawska: Nasza nadzieja leży nie w Synodzie, ale w Bogu
Wanda Półtawska akcentowała, że św. Jan Paweł II "był przekonany, że nasze życie na ziemi jest jedynie wędrówką, niczym więcej niż tylko drogą do nieba, bo człowiek został stworzony nie dla ziemi, ale dla nieba". Mówiła też o problemie homoseksualizmu w Kościele. - Nie ma homoseksualizmu duchowieństwa. U niektórych mężczyzn i kobiet istnieje tylko patologia zachowania. Są ludzie, którzy grzeszą przeciwko szóstemu przykazaniu. Z tego punktu widzenia każda historia życiowa może być postrzegana jako historia grzechu, bo tylko Matka Święta była bezgrzeszna. Jako psychiatra zajmuję się od 60 lat tymi patologiami i znajduję je częściej na przykład wśród żołnierzy i lekarzy, niż wśród duchownych. To tendencja, która występuje częściej wśród mężczyzn niż wśród kobiet – przynajmniej w mojej praktyce – tłumaczyła Półtawska.
Pytana o to co sądzi o propozycjach, by zmienić nie nauczanie, a „jedynie” praktykę Kościoła i czy taka zmiana jest w ogóle możliwa, odpowiedziała: - Nauczanie Kościoła na tak ważne, podstawowe tematy Objawienia jak Eucharystia, nie może zostać zmienione. Jednak praktyka postępowania sądowego, co dotyczy ważności małżeństwa, już tak.
- Słowa Chrystusa zostały zapisane w Ewangelii i nie mogą być zmienione. Moje doświadczenie z wcześniejszego Synodu jest takie, że nie jest istotne, jakie poglądy zostaną wyrażone podczas dyskusji. [Ważny] jest ostateczny dokument. Niezależnie od rozmaitych szokujących wypowiedzi, które słyszało się podczas dyskusji, piękny dokument „Familiaris consortio” jest ważny do dzisiaj. Gdy odjeżdżałam z Rzymu, Jan Paweł II powiedział mi: „Nie zapominaj, że Bóg wie o wszystkim, i że to On jest prawdziwym zarządcą świata” – mówiła Półtawska pytana o wydarzenia na obecnym Synodzie oraz o niejasny charakter ubiegłorocznego „Instrumentum laboris”.
Gdy idzie o propozycje zrównania związków jednopłciowych z małżeństwem na podstawie założenia jakoby miłość między ludźmi tej samej płci była zupełnie normalna, to zdaniem Półtawskiej mamy do czynienia z „problemem braku zdrowego rozumienia człowieka”.
Półtawska mówiła także o ideologii gender, dostrzegając w niej przede wszystkim „brak zdrowego rozumienia człowieka i pogardę dla biologii”. - Każdy rozumny człowiek wie bardzo dobrze, że jest albo mężczyzną, albo kobietą. Można się, oczywiście, okaleczyć i obciąć sobie organy płciowe, to jednak tak naprawdę nie zmienia płci danej osoby, bo ta jest zdeterminowana genetycznie – każda komórka naszego ciała jest zdeterminowana jako męska albo żeńska – wyjaśniła uczona.
- Trzeba być świadkiem realizmu wiary i nie przejmować się w ogóle tym, co mówią ludzie. Kościół katolicki nie potrzebuje dyskusji w prasie, ale świadków – stwierdziła, powołując się na Jana Pawła II.
Wanda Półtawska dodała, że małżeństwo może „udać się” tylko wówczas, gdy „małżonkowie przez całe swoje życie dążą do świętości”. Zagadnięta zaś o swoje nadzieje związane z Synodem Biskupów, powiedziała: - Nasza nadzieja leży nie w Synodzie, ale w Bogu. Chodzi o jedno: o realizm pięknej miłości – a to może zrealizować się tylko z pomocą darów Ducha Świętego – skwitowała.
http://niezalezna.pl/72249-poltawska-nasza-nadzieja-lezy-nie-w-synodzie-...