Zapłacimy Putinowi 100 mld dolarów

 |  Written by Ursa Minor  |  0
Premier Donald Tusk chwali się swoimi rzekomymi sukcesami w budowaniu niezależności energetycznej Polski i poucza przywódców europejskich, jak powinni negocjować z Rosjanami. Jednak z tajnego raport NIK w tej sprawie wynika coś wręcz przeciwnego: pod rządami Tuska nasze uzależnienie od Gazpromu wzrosło, a rosyjski gigant dyktował naszym władzom warunki jak swoim wasalom. O sprawie pisze „Gazeta Polska”.

Co miesiąc trafia do kas rosyjskich potentatów gazowych i naftowych 2 mld dol. z Polski. W ciągu czterech lat zapłacimy im około 100 mld dolarów, czyli więcej, niż wynoszą całe dochody polskiego budżetu w ciągu roku. Płacimy za rosyjski gaz drożej niż bogatsze kraje leżące dalej na Zachód, do których transport surowca jest droższy. Płacimy też kilka razy drożej niż Amerykanie.

Aby wyjaśnić ten fenomen, Najwyższa Izba Kontroli zbadała negocjacje gazowe i proces dywersyfikacji dostaw. Niestety, raportu z tej kontroli nie można znaleźć wśród wyników prac NIK. Jest on bowiem niejawny i tylko wąskie grono osób ma do niego dostęp. NIK poinformował „GP”, że prezes Izby chciał co prawda go odtajnić, ale nie zgodziła się na to większość kontrolowanych firm i instytucji, „z mocy prawa dokument musi więc pozostać niejawny”. I trudno się temu dziwić, bo ustalenia kontrolerów są dla badanych kompromitujące.

Dywersyfikacja albo śmierć

W grudniu ub.r. prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski, były minister sprawiedliwości rządu PO–PSL, powiedział: „Wnioski z niemal wszystkich kontroli NIK mówią, że Polska powinna konsekwentnie, także przy pomocy partnerów z UE, dywersyfikować źródła i kierunki importu gazu, zapewniając dzięki temu obywatelom bezpieczeństwo energetyczne”.

Przebieg gazowych negocjacji wskazuje jednak, że wcześniej rząd postępował dokładnie na odwrót. Zamiast dywersyfikacji źródeł dostaw, powiększył nasze uzależnienie od jednego dostawcy, czyli Gazpromu. NIK stwierdza na swojej stronie internetowej: „Wyniki kontroli zakończonej w 2012 r. wykazały, że monopolista w dostawach (czyli Gazprom – przyp. T.Ś.) może wykorzystać zarówno brak w Polsce alternatywnej infrastruktury dla dywersyfikacji kierunków dostaw, jak i kontrolę nad sieciami przesyłowymi do dyktowania cen gazu”. Kontrolerzy ustalili, że brak innych możliwości sprowadzenia gazu do Polski skłaniał stronę polską do akceptacji żądań rosyjskiego dostawcy i do omijania drażliwych dla Gazpromu zagadnień. W negocjacjach gazowych nie poruszono np. kwestii wyznaczenia niezależnego operatora systemu przesyłowego na polskim odcinku gazociągu jamalskiego, czego wymagało prawo. „Dopiero zdecydowana reakcja Komisji Europejskiej i włączenie się jej przedstawicieli w już zakończone w zasadzie negocjacje spowodowały, że kwestia ta została omówiona i rozwiązana zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami” – stwierdza NIK.

Rząd polski już w okresie rządów Jerzego Buzka zdecydował o konieczności zmniejszenia zależności od dostaw z Rosji. Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 24 października 2000 r. w sprawie minimalnego poziomu dywersyfikacji dostaw gazu z zagranicy, maksymalny udział gazu importowanego z jednego kraju pochodzenia w stosunku do całkowitej wielkości gazu importowanego w latach 2005–2009 nie powinien przekraczać 72 proc., w okresie 2010–2014 powinien spaść poniżej 70 proc., a w latach 2015–2019 poniżej 59 proc.

Wyrok za monopol

Z ustaleń kontrolerów NIK wynika, że w 2009 r. PGNiG przekroczyło wyraźnie maksymalny dopuszczalny udział gazu importowanego z Rosji. Według danych przedstawionych kontrolerom przez spółkę, w latach 2006–2008 w imporcie gazu rosyjski surowiec dominował, ale był na dopuszczalnym poziomie (ok. 67–68 proc.). W 2009 r. udział Rosji skoczył do 81 proc. całego importu gazu, czyli znacznie powyżej wyznaczonego progu. Zarząd PGNiG SA wyjaśnił kontrolerom NIK, że był zmuszony do przekroczenia maksymalnego udziału gazu importowanego z Rosji w 2009 r. ze względu na wstrzymanie dostaw przez zarejestrowaną w Szwajcarii spółkę RosUkrEnergo (RUE).

Problem jest jednak szerszy. Już w grudniu 2010 r. prezes Urzędu Regulacji Energetyki nałożył na PGNiG SA karę 2 mln zł za przekroczenie limitu dostaw z jednego kraju w latach 2007 i 2008. PGNiG odwołało się od tej decyzji do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W października ub.r. sąd oddalił jednak to odwołanie, zmniejszając jedynie karę do 1,5 mln zł ze względu na niewielki zakres niedotrzymania obowiązku dywersyfikacji. To orzeczenie sądu może uruchomić postępowania dla lat późniejszych.

Według kontrolerów NIK, udział Gazpromu Eksportu w imporcie gazu do Polski wzrósł z 68 proc. w 2006 r. do 85,5 proc. w 2011 r., a w latach 2009–2010 wyniósł powyżej 89 proc.!

Według danych PGNiG, w 2013 r. wolumen importu gazu wynosił 10,9 mld m sześc., w tym z kierunków wschodnich – 8,7 mld. Oznaczałoby to, że Gazprom dostarczał nam wciąż 80 proc. importowanego gazu.

Monopolista dyktuje warunki
(...)

http://niezalezna.pl/53199-zaplacimy-putinowi-100-mld-dolarow
 
5
5 (2)

Więcej notek tego samego Autora:

=>>