foto: Jason Morrison / sxc.huW piątek w jednej z sal Sądu Okręgowego w Kaliszu zmarł 68-letni mieszkaniec Jarocina. Mężczyzna procesował się z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych. Mieszkaniec Jarocina odwołał się od decyzji ostrowskiego oddziału ZUS, który, jego zdaniem, przyznał mu zbyt niskie świadczenie.
Mężczyzna od dłuższego czasu procesował się z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych o wyższą emeryturę. Podczas odczytywania wyroku, który był niekorzystny dla 68-latka, mężczyzna nagle zasłabł i stracił przytomność – podaje portal kalisz.naszemiasto.pl. Na pomoc mu najpierw ruszyli pracownicy sądu, a następnie wezwany na miejsce zespół ratowników kaliskiego pogotowia.
Mężczyznę reanimowano przez prawie godzinę. Niestety, nie udało się go już uratować. Wszystko wskazuje na to, że jarocinianin zmarł na skutek zawału.
Autor: oa
Źródło: kalisz.naszemiasto.pl , niezalezna.pl
http://niezalezna.pl/55895-zmarl-podczas-rozprawy-z-zus
(2)
3 Comments
Wszedłem na niezalezna.pl
01 June, 2014 - 14:51
Intelektualnie jest to dno.
Poza chyba jednym komentatorem nikogo nie interesują okoliczności tej sprawy. Wszyscy z góry zakładają, że ten człowiek w sporze z ZUS miał rację.
A przecież z faktu, że uznał wyrok za niesprawiedliwy wcale to iż słuszność była po jego stronie nie wynika.
Tego iż miał rację nie potwierdza również i to, że dostał zawału podczas wysłuchiwania niekorzystnego dla siebie wyroku.
Ja sobie doskonale zdaję sprawę jak funkcjonuje ZUS i co sobą reprezentują polskie Sądy. Ale to nie oznacza, że z góry zakładam iż WSZYSTKIE wydawane przez te Sądy wyroki są niesprawiedliwe i że ZAWSZE procesujący się z ZUS mają rację!
Ja mam ośmioletnie
01 June, 2014 - 19:40
_________________
Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków
ciociababcia
01 June, 2014 - 20:14
Chodzi mi o elementarną uczciwość intelektualną.
Ci ludzie nie znają żadnych szczegółów tej konkretnej sprawy. I równo mieszają z błotem ZUS i sędziego czy sędzinę.
Byli, a pewnie i są nadal, orzecznicy ZUS, u których każda grupa renty miała swoją cenę. Pacjenci doskonale o tym wiedzieli. Zdarzyło mi się kiedyś, że syn pacjentki pomylił mnie z takim jegomościem. Jegomość już nie pracował w szpitalu, w którym ja byłem nowy. I on ze mną rozmawiał sądząc, że to u mnie się te renty kupuje. Ja go za drzwi wywaliłem, ale pewnie rentę mamusi odpowiednią załatwił przez prywatny gabinet orzecznika.
Klienci takich łapówkarzy nadal pobierają renty i zapewne zdarza się, że ZUS się do nich dobiera.
Ja oczywiście też nic nie wiem o tym nieszczęśniku, co zmarł w Sądzie, ale podaję przykład, że czasami ZUS też może mieć rację. I dlatego wolałbym o sprawie wiedzieć coś więcej zanim wydam wyrok na Sąd.
Pozdrawiam i zdrowia życzę!