
Nie ukrywam, że podstawowym powodem powstania moich wywodów jest wzrastająca irytacja opiniami na temat różnych tam takich pozycji książkowych z gatunku fantasy. Że intrygi fajne i ciekawa fabuła. "Gra o tron" - no weźcie. U nas mamy Pana Lodowego Ogrodu Grzędowicza i jeszcze Mordimera Madderdina Piekary. Jeszcze większą irytacją budzą peany ku czci niesławnej pamięci Zemsty Sithów. A ostatni Łotr 1 ze stajni Disneja to swoiste kuriozum. Weźcie.










