
Fot. Andrzej Skwarczyński
Gdy pisze się kilka słów na gorąco po tak podniosłych uroczystościach jak dzisiejszy pogrzeb 35 (spośród 40 zidentyfikowanych) Żołnierzy Niezłomnych, łatwo jest popaść w patos. Ale jak nie używać wielkich słów i jak uciec od nich, gdy uczestniczyło się w wydarzeniu, na które wolni Polacy czekali nawet kilkadziesiąt lat?
Trumny ustawione na Placu Piłsudskiego, przewiezione w kondukcie i wreszcie pochowane w uroczysty sposób w Panteonie na Powązkach Wojskowych miały nigdy nie doczekać tej chwili. Szczątki walczących z komunistycznym terrorem trafiły do bezimiennych dołów śmierci, zapomniane i okryte wieczną hańbą. Niedzielny pogrzeb pokazał, że sprawiedliwość, prawda i dobro, nie bójmy się czasem używać takich słów, czasem zwyciężają.
Fot. Andrzej Skwarczyński
Ciężko było powstrzymać wzruszenie, gdy kolejne trumny z nazwiskami wielkich Polaków trafiały do panteonu - panteonu chwały, a nie pogardy, do jakich chcieli ich zepchnąć komunistyczni oprawcy. Dwudziesto-, trzydziestoletni bohaterowie wyczytywani z imienia, nazwiska i pseudonimu doczekali się dziś od wolnej Polski najwspanialszego uczczenia - godnego pochówku, państwowej i uroczystej oprawy, pochylenia głowy przez prezydenta, szefa rządu, ministrów, zwykłych Polaków.
Bohaterowie zostali dziś przywróceni, w oficjalny sposób, bo przecież oddolny kult Niezłomnych trwa od dobrych kilkunastu lat, polskiemu państwu, polskiej historii. Ważne, że nad trumnami Wyklętych obyło się dziś bez awantur i zgrzytów. Że mimo różnic, podziałów, wzajemnych i mniej lub bardziej uzasadnionych żali i pretensji (do których z pewnością wrócimy) udało się dziś pokazać, że są sprawy ważniejsze. Można zastanowić się, czy syn Witolda Pileckiego (w przeciwieństwie do jego córki) nie mógł znaleźć się wśród oficjalnych gości, czy nie można było w bardziej godny sposób uczcić dokonania prof. Szwagrzyka. Ale to nie miejsce i czas na roztrząsanie tego typu problemów.
Cieszy, że (podczas wystąpienia min. Kunerta) wspomniano dziś niemal wszystkich, którzy przez 25 lat wolnej Polski domagali się uczczenia Niezłomnych. To również był ich dzień.
Fot. Andrzej Skwarczyński
Ale obserwując wydarzenia na Placu Piłsudskiego i Powązkach Wojskowych nie mogłem powstrzymać się od porównania między dzisiejszymi uroczystościami i pochówkiem Wojciecha Jaruzelskiego sprzed ponad roku.
I wtedy, i dziś na uroczystej mszy i na Powązkach Wojskowych byli najwyżsi przedstawiciele państwa polskiego. I wtedy, i dziś słyszeliśmy salwy honorowe, orkiestrę wojskową i homilię tego samego biskupa. Ale o ile w maju 2014 roku triumfowało wszystko to, co najgorsze w III RP i jej polityce historycznej (a raczej jej braku), o tyle dziś na twarzach tylu ludzi - weteranów polskiego wojska, młodych przedstawicieli grup rekonstrukcyjnych, środowisk niepodległościowych - można było zobaczyć uśmiech i łzy szczęścia. Pedagogika wstydu, na którą nierzadko pomstujemy (i słusznie) przegrała dziś z dumą z polskiej historii. Jednoznaczne wybrzmienie słów o bohaterstwie Wyklętych powinno na zawsze zapisać się w polskiej historii.
Warto przy tym pamiętać, że dzisiejszy pochówek 35 bohaterów antykomunistycznego podziemia to tylko pierwszy etap. Etap ważny, konieczny, ale z pewnością niezamykający całej sprawy uczczenia Żołnierzy Niezłomnych. Czekamy na dalszą część ekshumacji na Łączce. Czekamy i pilnujemy tej sprawy - mając godnego patrona tej kwestii, prezydenta Andrzeja Dudę.
Musimy odnaleźć i zidentyfikować wszystkich Niezłomnych (a przynajmniej tylu, na ile to możliwe). To potrwa. Mam jednak nadzieję - a obserwując działania instytucji państwa chyba i pewność - że dzisiejszy piękny dzień dla Polski nie będzie ostatnim. Wyklęci wracają. Patrząc na ostatnie kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat wydaje się, że dokonano niemożliwego, a jednak to się stało. To również ważna lekcja dla wszystkich środowisk patriotycznych i niepodległościowych. Wytrwała walka, budowanie instytucji i codzienna, nierzadko żmudna i męcząca praca przynosi końcowe efekty, o jakich trudno było marzyć.
Wolna Polska odrobiła dziś sporą część swoich zaległości względem swoich bohaterów i swojej historii. Do zrobienia zostało jeszcze dużo, ale dzięki takim uroczystościom jak dzisiejsze polskie państwo staje się bliższe, bardziej „swoje”. Wszyscy, którzy przyłożyli cegiełkę do tego, by tak się stało (a lista ich długa), mogą dziś z dumą podnieść swoje głowy. Jesteśmy świadkami wielkiej sprawy.
autor: Marcin Fijołek
http://wpolityce.pl/polityka/266671-godny-i-uroczysty-pogrzeb-niezlomnyc...
8 Comments
Wiatr historii. "Grzebiąc ich
27 September, 2015 - 19:13
Wiatr historii. "Grzebiąc ich w anonimowych dołach komuniści próbowali wymazać ich z historii"
Fot. M. Czutko
Dziś, w dniu Polskiego Państwa Podziemnego, pochowaliśmy w Panteonie Żołnierzy Wyklętych na warszawskich Powązkach 35 ludzi zamordowanych po wojnie przez komunistów za to, że odważyli się przeciwstawić dyktaturze z obcego nadania.
To byli ludzie o bardzo różnych poglądach i biografiach. Połączył ich opór przeciw bezprawiu i śmierć z ręki tych, którzy wybrali służbę władzy narzuconej Polakom przez Stalina, przy cichej akceptacji Zachodu. Grzebiąc ich w anonimowych dołach komuniści próbowali wymazać ich z historii.
To się na szczęście nie udało, a zapoczątkowana przez IPN akcja ekshumacji i identyfikacji bezimiennych ofiar powinna być kontynuowana tak długo, jak długo będzie szansa na przywrócenie doczesnym szczątkom ofiar komunistycznego terroru należnego im miejsca. W otwartym dziś na Powązkach pięknym Panteonie czeka jeszcze ponad dwieście kwater dla kolejnych polskich bohaterów.
Pamiętając o ofierze jaką złożyli ze swego życia żołnierze niepodległościowej partyzantki, nie wolno nam jednak zapominać o tym jak okrutne były czasy w których przyszło im żyć i jak dramatycznych musieli dokonywać wyborów, gdy przyszło im walczyć z ludźmi mówiącymi tym samym językiem. Niekiedy z sąsiadami, znajomymi, a nawet krewnymi.
Dlatego kiedy stałem dziś na Powązkach i patrzyłem na wyłożone jasnym kamieniem ściany Panteonu przez cały czas powracała do mnie myśl: czy uda się nam – żyjącym we współczesnej Polsce z jej wszystkimi mocnymi i słabymi stronami – zapobiec powtórzeniu tamtej tragedii? Ktoś może uznać to pytanie za przesadzone, ale jeśli patrzymy na to co dzieje się dziś w Europie – zarówno na jej wschodzie, jak i na południu – nie powinien mieć złudzeń: po latach ciszy wiatr historii zaczyna wiać coraz silniej.
autor: Antoni Dudek
http://wpolityce.pl/polityka/266689-wiatr-historii-grzebiac-ich-w-anonim...
„Wyklęci, niezłomni, najlepsi
27 September, 2015 - 19:14
„Wyklęci, niezłomni, najlepsi synowie polskiej ziemi”. Z honorami spoczęli na „Łączce”. ZDJĘCIA
W niedzielę odbyły się państwowe uroczystości pogrzebowe ofiar terroru komunistycznego odnalezionych w kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie. Uroczystość pochówku w Panteonie-Mauzoleum na „Łączce” kilkudziesięciu zidentyfikowanych Żołnierzy Wyklętych, poprzedziła msza święta na placu marszałka Józefa Piłsudskiego, którą koncelebrował biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek.
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
Podczas pogrzebu minister Wojciech Kolarski odczytał list prezydenta RP Andrzeja Dudy skierowany do rodzin oraz uczestników tej uroczystości zgromadzonych przed nowo powstałym Mauzoleum. – napisał w liście prezydent. – podkreślił prezydent Duda.
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska – zaznaczył w liście.
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska – napisał prezydent Andrzej Duda.
W uroczystościach wzięła również udział Ewa Kopacz. – Żołnierze Wyklęci walczyli samotnie, by dać świadectwo niezbywalnych praw do samostanowienia Polski. Był to heroizm najwyższej próby. Żołnierze niezłomni, wyklęci zapłacili za służbę Rzeczypospolitej cenę życia – mówiła na Wojskowych Powązkach premier. Dodawała, że wobec Niezłomnych mamy wielki dług wdzięczności. – Wiemy też, że bez ich ofiary nie moglibyśmy się cieszyć wolnością, którą odzyskaliśmy przed ćwierćwieczem – powiedziała Kopacz.
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
W Panteonie-Mauzoleum na „Łączce” pochowano szczątki 35 spośród 40 odnalezionych i zidentyfikowanych dotąd żołnierzy podziemia niepodległościowego. Oto ich nazwiska:
Stanisław Abramowski „Bury”, Władysław Borowiec „Żbik”, por. Henryk Borowy-Borowski „Trzmiel”, Bolesław Budelewski „Pług”, por. Edmund Bukowski „Edmund”, mjr Jan Czeredys, por. Julian Czerwiakowski „Jurek”, Bolesław Częścik „Orlik”, mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”, Adam Gajdek „Agata”, por. Stefan Głowacki „Smuga”, Marian Kaczmarek „Paweł”, ppłk Stanisław Kasznica „Maszkowski”, ppłk Aleksander Kita, mjr Bolesław Kontrym „Żmudzin”, por. Józef Kozłowski „Las”, Zygfryd Kuliński „Albin”, Stanisław Kutryb „Ryś”, kpt. Stanisław Łukasik „Ryś”, Józef Łukaszewicz „Kruk”, ppłk Antoni Olechnowicz „Pohorecki”, płk Marian Orlik, Henryk Roman Pawłowski „Henryk Orłowski”, por. Tadeusz Pelak „Junak”, ppor. pil. Edward Pytko, Karol Rakoczy „Bystry”, Eugeniusz Smoliński „Kazimierz Staniszewski”, kpr. pchor. Dionizy Sosnowski „Zbyszek”, por. Zygmunt Szymanowski „Jezierza”, mjr Ludwik Świder „Johann Puk”, kpt. Aleksander Tomaszewski „Al”, por. Edmund Tudruj „Mundek”, por. Wacław Walicki „Tesaro”, por. Arkadiusz Wasilewski „Biały”, Ryszard Widelski „Irydion”.
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
http://niezalezna.pl/71328-wykleci-niezlomni-najlepsi-synowie-polskiej-z...
Bp Guzdek o Żołnierzach
27 September, 2015 - 19:21
Bp Guzdek o Żołnierzach Wyklętych: Wasze czyny podejmowane w imię miłości Boga i ojczyzny zostają wreszcie dostrzeżone. Dopiero dziś odbieracie należną wam cześć. ZDJĘCIA
Fot. M.Czutko
Chociaż stracili życie, ostatecznie wygrali walkę ze złem i niepamięcią - mówił biskup polowy Wojska Polskiego gen. bryg. Józef Guzdek podczas niedzielnych uroczystości pogrzebowych żołnierzy wyklętych.
— mówił podczas homilii.
Msza, która rozpoczyna uroczystości związane z odsłonięciem panteonu-mauzoleum, gdzie spoczną szczątki ofiar terroru komunistycznego, odprawiana jest na stołecznym pl. Piłsudskiego. Przy ołtarzu wystawiono 35 trumien ze szczątkami ofiar, w tym pięć udekorowanych wstęgami Orderu Virtuti Militari. Zostaną one w kondukcie żałobnym przewiezione na Wojskowe Powązki.
— mówił.
Bp. Guzdek podkreślał, że żołnierze niezłomni do końca pozostali wierni idei Polskiego Państwa Podziemnego i etosowi żołnierzy Armii Krajowej, kontynuując walkę o niepodległość naszej ojczyzny po roku 1944.
Przypominał, że do dziś w kraju zachowało się wiele miejsc, gdzie w latach 1944–1956 zamordowano tysiące polskich żołnierzy antykomunistycznego podziemia.
— przypominał te napisy biskup polowy.
Jak mówił, niezłomni zostawili testament dla potomnych, aby ci w czyn wprowadzali idee pomordowanych ojców. Dla przykładu przytoczył fragment listu napisanego przez ppłk. Łukasza Cieplińskiego do swojego syna.
-– brzmiał cytowany fragment.
Prace ekshumacyjne prowadzone na warszawskich Powązkach w Kwaterze +Ł+ oraz w wielu innych miejscach - mówił bp. Guzdek - powoli powiększają liczbę odnalezionych i zidentyfikowanych ofiar stalinowskiego terroru.
— podkreślił biskup polowy.
Wojskowy hierarcha zwrócił się także do rodzin pomordowanych żołnierzy.
— mówił bp Guzdek.
Ceremonia pogrzebowa z udziałem rodzin ofiar oraz przedstawicieli władz państwowych i samorządowych rozpocznie się przed panteonem-mauzoleum na Łączce w południe. Biorą w niej udział m.in. premier Ewa Kopacz, wicepremier, szef MON Tomasz Siemoniak. Uroczystości zakończy apel pamięci, salwa honorowa i złożenie wieńców.
ZOBACZ ZDJĘCIE:
KL,PAP
http://wpolityce.pl/polityka/266643-bp-guzdek-o-zolnierzach-wykletych-wa...
Zgrzyt podczas pożegnania
27 September, 2015 - 19:23
Zgrzyt podczas pożegnania Niezłomnych. Dla prof. Szwagrzyka zabrakło miejsca wśród VIP-ów
Podczas mszy św. odprawionej na Placu Piłsudskiego, biskup Guzdek podkreślał, że oprawcom zależało na zatarciu w pamięci Polaków prawdy o Żołnierzach Niezłomnych. Po uroczystościach na placu Piłsudskiego, kondukt żałobny przewiezieni trumny ze szczątkami Żołnierzy Niezłomnych, na Wojskowe Powązki.
Niestety, podczas uroczystości doszło do nieprzyjemnej sytuacji. Jak podaje portal telewizjarepublika.pl:
W Panteonie na "Łącze" zostaną pochowani: Stanisław Abramowski „Bury”, Władysław Borowiec „Żbik”, por. Henryk Borowy-Borowski „Trzmiel”, Bolesław Budelewski „Pług”, por. Edmund Bukowski „Edmund”, mjr Jan Czeredys, por. Julian Czerwiakowski „Jurek”, Bolesław Częścik „Orlik”, mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”, Adam Gajdek „Agata”, por. Stefan Głowacki „Smuga”, Marian Kaczmarek „Paweł”, ppłk Stanisław Kasznica „Maszkowski”, ppłk Aleksander Kita, mjr Bolesław Kontrym „Żmudzin”, por. Józef Kozłowski „Las”, Zygfryd Kuliński „Albin”, Stanisław Kutryb „Ryś”, kpt. Stanisław Łukasik „Ryś”, Józef Łukaszewicz „Kruk”, ppłk Antoni Olechnowicz „Pohorecki”, płk Marian Orlik, Henryk Roman Pawłowski „Henryk Orłowski”, por. Tadeusz Pelak „Junak”, ppor. pil. Edward Pytko, Karol Rakoczy „Bystry”, Eugeniusz Smoliński „Kazimierz Staniszewski”, kpr. pchor. Dionizy Sosnowski „Zbyszek”, por. Zygmunt Szymanowski „Jezierza”, mjr Ludwik Świder „Johann Puk”, kpt. Aleksander Tomaszewski „Al”, por. Edmund Tudruj „Mundek”, por. Wacław Walicki „Tesaro”, por. Arkadiusz Wasilewski „Biały”, Ryszard Widelski „Irydion”.
http://niezalezna.pl/71319-zgrzyt-podczas-pozegnania-niezlomnych-dla-pro...
Odsłonili mauzoleum na Łączce
27 September, 2015 - 19:28
Odsłonili mauzoleum na Łączce. „Długo czekaliśmy na tę chwilę”
Na powązkowskiej Łączce odsłonięto panteon-mauzoleum, gdzie spoczęły szczątki ofiar terroru komunistycznego. "Jestem szczęśliwa i wzruszona. Tak długo czekaliśmy na tę chwilę, żałuję tylko, że najbliższa rodzina tego nie dożyła” – mówiła Krystyna Frąszczak, siostrzenica jednego z Żołnierzy Niezłomnych, majora Hieronima Dekutowskiego "Zapory".
Bardzo długo wierzyliśmy, że wuj nie został stracony, tylko gdzieś wywieziony za granicę, wymieniony za jakiegoś agenta - wspominała w rozmowie z dziennikarzami uczestnicząca w uroczystościach siostrzenica "Zapory". Z czasem straciliśmy nadzieję, ja osobiście nie wierzyłam, że jego szczątki kiedykolwiek się odnajdą, że tak zostały unicestwione. Dlatego kiedy w 2012 r. pojawiła się szansa, że jego szczątki mogą się znajdować na Łączce, to była radość i uspokojenie - opowiadała. To, że on znalazł swoje miejsce pochówku, że mogliśmy tu złożyć kwiaty, to wielka ulga - podkreśliła.
Syn ppłk Antoniego Olechnowicza "Pohoreckiego" powiedział dziennikarzom, że rodzina przez lata nie wiedziała, co stało się z jego ojcem. Była jakaś nadzieja - że może żyje, że wywieźli go na Syberię - która jednak z biegiem lat malała - przyznał. Jednak kiedy odnaleźli, zidentyfikowali ojca, poczuliśmy ulgę, że już wiadomo na pewno, co się z nim stało. Ta dzisiejsza uroczystość to dla nas takie zadośćuczynienie, ale i rodzaj formalności. Cieszę się też, że pogrzeb odbył się godnie, jako uroczystość państwowa - zauważył.
Sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Kunert poinformował podczas uroczystości, że w poświęconym wcześniej panteonie spoczną szczątki 35 bohaterów. Swoich najbliższych w innych miejscach, w grobach rodzinnych, pochowa pięć rodzin, ale także i one są tu dzisiaj z nami - podkreślił.
"Gdzie są ich groby Polsko! Gdzie ich nie ma! Ty wiesz najlepiej - i Bóg wie na na niebie!"
Panteon ma formę kamiennych jasnych bloków tworzących zwarty czworobok. Jego projekt, wybrany w konkursie, przygotowali architekci Jan Kuka i Michał Dębek. Na zewnętrznej części mauzoleum umieszczono inskrypcje - symbol narodowego orła i krzyż oraz napis "Niezłomni Wyklęci. Panteon-mauzoleum żołnierzy i działaczy podziemia niepodległościowego zamordowanych przez reżim komunistyczny w latach 1945-1956. Wierni Bogu i Ojczyźnie złożyli najwyższą ofiarę w bohaterskiej walce o godność i wolność Rzeczypospolitej".
Całość uzupełnia fragment wiersza Artura Oppmana "Pacierz za umarłych" - "Gdzie są ich groby Polsko! Gdzie ich nie ma! Ty wiesz najlepiej - i Bóg wie na na niebie!" i cytat z Ewangelii św. Łukasza 19,40 "Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą" oraz dłuższy tekst opowiadający historię miejsca.
W środku mauzoleum znalazły się nisze, w których zostaną umieszczone trumny zawierające szczątki ofiar odnalezione podczas prac archeologiczno-ekshumacyjnych na Łączce. Na zamykających je pokrywach jest narodowe godło, imię, nazwisko, stopień wojskowy, najbardziej popularny pseudonim, data i miejsce urodzenia oraz data śmierci bez miejsca. Umieszczono je jedynie w przypadku, jeżeli jest inne niż Warszawa, a rodzina ofiary życzyła sobie, by spoczęła ona w mauzoleum.
Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-odslonili-mauzoleum-na-laczce-dlug...
Prezydent Duda o Łączce:
27 September, 2015 - 19:45
Prezydent Duda o Łączce: Dzisiejsza uroczystość wieńczy I etap poszukiwań, ale ich nie kończy. Wszyscy odnalezieni powinni być zidentyfikowani i godnie pochowani. WIDEO
Fot. M. Czutko
Prezydent Andrzej Duda, obecny w USA na sesji Zgromadzenia Narodowego NZ, skierował list do uczestników uroczystości na warszawskiej Łączce. List odczytał minister Wojciech Kolarski.
PUBLIKUJEMY CAŁY LIST PREZYDENTA RP:
— napisał prezydent Duda w liście.
— wskazuje Prezydent RP.
— podkreśla Prezydent Duda.
— zapewnia Prezydent.
Dodaje, że „państwo Polskie musi czcić swoich prawdziwych bohaterów”.
— kończy swój list Prezydent RP Andrzej Duda.
LIST ODCZYTAŁ MINISTER WOJCIECH KOLARSKI - VIDEO
http://wpolityce.pl/polityka/266655-prezydent-duda-o-laczce-dzisiejsza-u...
Kopacz usłyszała, że jest
27 September, 2015 - 21:33
Kopacz usłyszała, że jest „kłamczuchą bez godności”. Wcześniej ją wygwizdano. WIDEO
W niedzielę odbyły się państwowe uroczystości pogrzebowe ofiar terroru komunistycznego odnalezionych w kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie. Uroczystość pochówku w Panteonie-Mauzoleum na „Łączce” 35 zidentyfikowanych Żołnierzy Wyklętych, poprzedziła msza święta na placu marszałka Józefa Piłsudskiego, którą koncelebrował biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek.
W czasie uroczystości odczytano list prezydenta Andrzeja Dudy. Na placu Piłsudskiego oraz na Powązkach była też Ewa Kopacz. Jednak zgromadzeni ludzie nie przywitali jej ciepło. Kiedy wygłaszała swoje przemówienie, rozległy się gwizdy i buczenie. Po raz kolejny usłyszała też, że jest „kłamczuchą”.
Te ostatnie słowa padły, gdy premier już opuszczała „Łączkę”. „Kłamczucha. Nie masz godności ani szacunku” – zwróciła się do Kopacz jedna z kobiet. Wyraźnie zmieszana szefowa PO odpowiedziała tylko: „Zdrowia życzę, zdrowia”.
Zobacz wideo:
To nie pierwszy raz, kiedy Ewa Kopacz usłyszała o sobie, że jest kłamczuchą. Do podobnej sytuacji doszło pod koniec lipca tego roku we Wrocławiu.
Premier wzięła tam wtedy udział w spotkaniu ze środowiskami artystycznymi w teatrze Capitol. Zaraz po wyjściu z budynku czekała ją jednak niemiła niespodzianka – trudne pytania od mieszkańców i kolejna demonstracja. Powróciły też pytania o Smoleńsk.
„Gdzie jest Anna Walentynowicz kłamczucho?” – słychać było z tłumu. „Co tam robiłaś w Moskwie, kłamczucho. Okłamywałaś, że lekarze robią sekcję, kłamczucho, ty wstrętna kłamczucho!”. Po chwili skandowano: „kłamczucha, kłamczucha, kłamczucha”.
http://niezalezna.pl/71337-kopacz-uslyszala-ze-jest-klamczucha-bez-godno...
to, że Kopacz łże jak pies...
27 September, 2015 - 22:56
Pierwszy raz zostałą wygwizdana i nazwana po imieniu?
Grubo za późno.
Może dlatego, że dotychczas jej "kontakty z narodem" ograniczały się do wąchania kotletów na talerzach pasażerów napadniętych znienacka w pociągu, macaniem dekoltów Bogu ducha winnych kobiet na plaży ("widzę jak grzeje" - chyba jej wbudowali termowizję) czy... "stawianiem loda" kolesiowi z obstawy (trening przed kontaktami z Tuskiem?):):):)