Godny i uroczysty pogrzeb Niezłomnych - piękny i dobry dzień dla Polski i wolnych Polaków

 |  Written by Ursa Minor  |  8

 

Fot. Andrzej Skwarczyński
Fot. Andrzej Skwarczyński

Gdy pisze się kilka słów na gorąco po tak podniosłych uroczystościach jak dzisiejszy pogrzeb 35 (spośród 40 zidentyfikowanych) Żołnierzy Niezłomnych, łatwo jest popaść w patos. Ale jak nie używać wielkich słów i jak uciec od nich, gdy uczestniczyło się w wydarzeniu, na które wolni Polacy czekali nawet kilkadziesiąt lat?

Trumny ustawione na Placu Piłsudskiego, przewiezione w kondukcie i wreszcie pochowane w uroczysty sposób w Panteonie na Powązkach Wojskowych miały nigdy nie doczekać tej chwili. Szczątki walczących z komunistycznym terrorem trafiły do bezimiennych dołów śmierci, zapomniane i okryte wieczną hańbą. Niedzielny pogrzeb pokazał, że sprawiedliwość, prawda i dobro, nie bójmy się czasem używać takich słów, czasem zwyciężają.

 

Fot. Andrzej Skwarczyński
Fot. Andrzej Skwarczyński

Ciężko było powstrzymać wzruszenie, gdy kolejne trumny z nazwiskami wielkich Polaków trafiały do panteonu - panteonu chwały, a nie pogardy, do jakich chcieli ich zepchnąć komunistyczni oprawcy. Dwudziesto-, trzydziestoletni bohaterowie wyczytywani z imienia, nazwiska i pseudonimu doczekali się dziś od wolnej Polski najwspanialszego uczczenia - godnego pochówku, państwowej i uroczystej oprawy, pochylenia głowy przez prezydenta, szefa rządu, ministrów, zwykłych Polaków.

Bohaterowie zostali dziś przywróceni, w oficjalny sposób, bo przecież oddolny kult Niezłomnych trwa od dobrych kilkunastu lat, polskiemu państwu, polskiej historii. Ważne, że nad trumnami Wyklętych obyło się dziś bez awantur i zgrzytów. Że mimo różnic, podziałów, wzajemnych i mniej lub bardziej uzasadnionych żali i pretensji (do których z pewnością wrócimy) udało się dziś pokazać, że są sprawy ważniejsze. Można zastanowić się, czy syn Witolda Pileckiego (w przeciwieństwie do jego córki) nie mógł znaleźć się wśród oficjalnych gości, czy nie można było w bardziej godny sposób uczcić dokonania prof. Szwagrzyka. Ale to nie miejsce i czas na roztrząsanie tego typu problemów.

Cieszy, że (podczas wystąpienia min. Kunerta) wspomniano dziś niemal wszystkich, którzy przez 25 lat wolnej Polski domagali się uczczenia Niezłomnych. To również był ich dzień.

 

Fot. Andrzej Skwarczyński
Fot. Andrzej Skwarczyński

Ale obserwując wydarzenia na Placu Piłsudskiego i Powązkach Wojskowych nie mogłem powstrzymać się od porównania między dzisiejszymi uroczystościami i pochówkiem Wojciecha Jaruzelskiego sprzed ponad roku.

CZYTAJ WIĘCEJ: Byłem pod katedrą polową i na Powązkach. Drodzy rządzący III RP, ceremonią ku czci Jaruzelskiego obrzydziliście mi polskie państwo. Sześć obrazków, których nie pokazały telewizje

I wtedy, i dziś na uroczystej mszy i na Powązkach Wojskowych byli najwyżsi przedstawiciele państwa polskiego. I wtedy, i dziś słyszeliśmy salwy honorowe, orkiestrę wojskową i homilię tego samego biskupa. Ale o ile w maju 2014 roku triumfowało wszystko to, co najgorsze w III RP i jej polityce historycznej (a raczej jej braku), o tyle dziś na twarzach tylu ludzi - weteranów polskiego wojska, młodych przedstawicieli grup rekonstrukcyjnych, środowisk niepodległościowych - można było zobaczyć uśmiech i łzy szczęścia. Pedagogika wstydu, na którą nierzadko pomstujemy (i słusznie) przegrała dziś z dumą z polskiej historii. Jednoznaczne wybrzmienie słów o bohaterstwie Wyklętych powinno na zawsze zapisać się w polskiej historii.

Warto przy tym pamiętać, że dzisiejszy pochówek 35 bohaterów antykomunistycznego podziemia to tylko pierwszy etap. Etap ważny, konieczny, ale z pewnością niezamykający całej sprawy uczczenia Żołnierzy Niezłomnych. Czekamy na dalszą część ekshumacji na Łączce. Czekamy i pilnujemy tej sprawy - mając godnego patrona tej kwestii, prezydenta Andrzeja Dudę.

Musimy odnaleźć i zidentyfikować wszystkich Niezłomnych (a przynajmniej tylu, na ile to możliwe). To potrwa. Mam jednak nadzieję - a obserwując działania instytucji państwa chyba i pewność - że dzisiejszy piękny dzień dla Polski nie będzie ostatnim. Wyklęci wracają. Patrząc na ostatnie kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat wydaje się, że dokonano niemożliwego, a jednak to się stało. To również ważna lekcja dla wszystkich środowisk patriotycznych i niepodległościowych. Wytrwała walka, budowanie instytucji i codzienna, nierzadko żmudna i męcząca praca przynosi końcowe efekty, o jakich trudno było marzyć.

Wolna Polska odrobiła dziś sporą część swoich zaległości względem swoich bohaterów i swojej historii. Do zrobienia zostało jeszcze dużo, ale dzięki takim uroczystościom jak dzisiejsze polskie państwo staje się bliższe, bardziej „swoje”. Wszyscy, którzy przyłożyli cegiełkę do tego, by tak się stało (a lista ich długa), mogą dziś z dumą podnieść swoje głowy. Jesteśmy świadkami wielkiej sprawy.

autor: Marcin Fijołek

http://wpolityce.pl/polityka/266671-godny-i-uroczysty-pogrzeb-niezlomnyc...

5
5 (2)

8 Comments

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Wiatr historii. "Grzebiąc ich w anonimowych dołach komuniści próbowali wymazać ich z historii"


Fot. M. Czutko
Fot. M. Czutko

Dziś, w dniu Polskiego Państwa Podziemnego, pochowaliśmy w Panteonie Żołnierzy Wyklętych na warszawskich Powązkach 35 ludzi zamordowanych po wojnie przez komunistów za to, że odważyli się przeciwstawić dyktaturze z obcego nadania.

To byli ludzie o bardzo różnych poglądach i biografiach. Połączył ich opór przeciw bezprawiu i śmierć z ręki tych, którzy wybrali służbę władzy narzuconej Polakom przez Stalina, przy cichej akceptacji Zachodu. Grzebiąc ich w anonimowych dołach komuniści próbowali wymazać ich z historii.

To się na szczęście nie udało, a zapoczątkowana przez IPN akcja ekshumacji i identyfikacji bezimiennych ofiar powinna być kontynuowana tak długo, jak długo będzie szansa na przywrócenie doczesnym szczątkom ofiar komunistycznego terroru należnego im miejsca. W otwartym dziś na Powązkach pięknym Panteonie czeka jeszcze ponad dwieście kwater dla kolejnych polskich bohaterów.

Pamiętając o ofierze jaką złożyli ze swego życia żołnierze niepodległościowej partyzantki, nie wolno nam jednak zapominać o tym jak okrutne były czasy w których przyszło im żyć i jak dramatycznych musieli dokonywać wyborów, gdy przyszło im walczyć z ludźmi mówiącymi tym samym językiem. Niekiedy z sąsiadami, znajomymi, a nawet krewnymi.

Dlatego kiedy stałem dziś na Powązkach i patrzyłem na wyłożone jasnym kamieniem ściany Panteonu przez cały czas powracała do mnie myśl: czy uda się nam – żyjącym we współczesnej Polsce z jej wszystkimi mocnymi i słabymi stronami – zapobiec powtórzeniu tamtej tragedii? Ktoś może uznać to pytanie za przesadzone, ale jeśli patrzymy na to co dzieje się dziś w Europie – zarówno na jej wschodzie, jak i na południu – nie powinien mieć złudzeń: po latach ciszy wiatr historii zaczyna wiać coraz silniej.

autor: Antoni Dudek

http://wpolityce.pl/polityka/266689-wiatr-historii-grzebiac-ich-w-anonim...

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

„Wyklęci, niezłomni, najlepsi synowie polskiej ziemi”. Z honorami spoczęli na „Łączce”. ZDJĘCIA

 
 
„Wyklęci, niezłomni, najlepsi synowie polskiej ziemi”. Z honorami spoczęli na „Łączce”. ZDJĘCIA - niezalezna.pl
foto: Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
„Ci, których chowamy dzisiaj z honorami państwowymi, jako bohaterów wolnej Polski, mieli być na zawsze zapomniani. Szkalowani przez propagandę, skazywani w majestacie sądowego bezprawia, mordowani strzałem w potylicę lub haniebną śmiercią złoczyńców na stryczku, grzebani pod osłoną nocy. Wyklęci, niezłomni, najlepsi synowie polskiej ziemi” – napisał prezydent Andrzej Duda w liście odczytanym w czasie uroczystości pogrzebowych na „Łączce”.

W niedzielę odbyły się państwowe uroczystości pogrzebowe ofiar terroru komunistycznego odnalezionych w kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie. Uroczystość pochówku w Panteonie-Mauzoleum na „Łączce” kilkudziesięciu zidentyfikowanych Żołnierzy Wyklętych, poprzedziła msza święta na placu marszałka Józefa Piłsudskiego, którą koncelebrował biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek.


fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Podczas pogrzebu minister Wojciech Kolarski odczytał list prezydenta RP Andrzeja Dudy skierowany do rodzin oraz uczestników tej uroczystości zgromadzonych przed nowo powstałym Mauzoleum.

Miejsce, w którym dzisiaj się państwo spotykają – powązkowska „Łączka” – to jeden z najbardziej wymownych symboli III Rzeczypospolitej. Tutaj przez blisko siedemdziesiąt lat spoczywały szczątki żołnierzy naszego ostatniego powstania: powstania antykomunistycznego. Zagłada uczestników drugiej konspiracji była fundamentem powojennej władzy. Była warunkiem koniecznym, by narzucony narodowi reżim utrzymał kontrolę nad krajem. Tę zbrodnię popełniano także w kazamatach bezpieki w Białymstoku, Rzeszowie, Gdańsku i innych miastach, gdzie jeszcze długo będziemy odnajdywać szczątki ofiar czerwonego terroru. Ale tutaj, w kwaterze „Ł”, bezimienne doły śmierci miały wymowę szczególną

– napisał w liście prezydent.

Ci, których chowamy dzisiaj z honorami państwowymi, jako bohaterów wolnej Polski, mieli być na zawsze zapomniani. Szkalowani przez propagandę, skazywani w majestacie sądowego bezprawia, mordowani strzałem w potylicę lub haniebną śmiercią złoczyńców na stryczku, grzebani pod osłoną nocy. Wyklęci, niezłomni, najlepsi synowie polskiej ziemi spoczywali anonimowo nieopodal kwater obrońców Ojczyzny z roku 1920 i 1939 oraz powstańców warszawskich. A także tuż obok swoich oprawców, którym władza urządziła Aleję Zasłużonych. Bo tutaj, na Powązkach Wojskowych, międzywojennej nekropolii narodowej, miały zostać bezpowrotnie pomieszane najważniejsze pojęcia i wartości: prawda i kłamstwo, patriotyzm i zaprzaństwo, wierność i zdrada

– podkreślił prezydent Duda.


fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Pomimo represji, szykan, zastraszania „Łączka” pozostała jednak miejscem narodowej pamięci. Bliscy przechowali wiedzę o losie swoich zamęczonych braci, mężów, ojców, przyjaciół, towarzyszy broni. Potajemnie wieszali tutaj kartki z ich nazwiskami, chociaż nikt nie miał pewności, gdzie naprawdę ich pochowano. Wieść o kwaterze „Ł” przekazywana była z ust do ust – szeptem, który z latami potężniał. Aż kiedy wreszcie upadło totalitarne imperium zła, prawda o żołnierzach powojennego podziemia zabrzmiała pełnym głosem. I dziś stanowi ona nasze wspólne dziedzictwo i wyznacznik polskiej tożsamości

– zaznaczył w liście.


fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Ale „Łączka” jest – niestety – także symbolem zaniechań ostatniego 25-lecia. Zbyt długo bliscy ofiar i my wszyscy, Polacy, musieliśmy czekać na godne upamiętnianie naszych bohaterów. Zbyt długo wolna Polska zwlekała z przywróceniem wobec nich sprawiedliwości historycznej i ludzkiej. Dlatego zależało mi, by obecnej uroczystości nie odkładać, mimo że obowiązek reprezentowania naszego państwa na 70. Sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku nie pozwala mi w niej osobiście uczestniczyć. Jestem jednak dzisiaj na „Łączce” myślami i duchowo łączę się z państwem, a szczególnie z rodzinami chowanych bohaterów

– napisał prezydent Andrzej Duda.

W uroczystościach wzięła również udział Ewa Kopacz. – Żołnierze Wyklęci walczyli samotnie, by dać świadectwo niezbywalnych praw do samostanowienia Polski. Był to heroizm najwyższej próby. Żołnierze niezłomni, wyklęci zapłacili za służbę Rzeczypospolitej cenę życia – mówiła na Wojskowych Powązkach premier. Dodawała, że wobec Niezłomnych mamy wielki dług wdzięczności. – Wiemy też, że bez ich ofiary nie moglibyśmy się cieszyć wolnością, którą odzyskaliśmy przed ćwierćwieczem – powiedziała Kopacz.


fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

W Panteonie-Mauzoleum na „Łączce” pochowano szczątki 35 spośród 40 odnalezionych i zidentyfikowanych dotąd żołnierzy podziemia niepodległościowego. Oto ich nazwiska:

Stanisław Abramowski „Bury”, Władysław Borowiec „Żbik”, por. Henryk Borowy-Borowski „Trzmiel”, Bolesław Budelewski „Pług”, por. Edmund Bukowski „Edmund”, mjr Jan Czeredys, por. Julian Czerwiakowski „Jurek”, Bolesław Częścik „Orlik”, mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”, Adam Gajdek „Agata”, por. Stefan Głowacki „Smuga”, Marian Kaczmarek „Paweł”, ppłk Stanisław Kasznica „Maszkowski”, ppłk Aleksander Kita, mjr Bolesław Kontrym „Żmudzin”, por. Józef Kozłowski „Las”, Zygfryd Kuliński „Albin”, Stanisław Kutryb „Ryś”, kpt. Stanisław Łukasik „Ryś”, Józef Łukaszewicz „Kruk”, ppłk Antoni Olechnowicz „Pohorecki”, płk Marian Orlik, Henryk Roman Pawłowski „Henryk Orłowski”, por. Tadeusz Pelak „Junak”, ppor. pil. Edward Pytko, Karol Rakoczy „Bystry”, Eugeniusz Smoliński „Kazimierz Staniszewski”, kpr. pchor. Dionizy Sosnowski „Zbyszek”, por. Zygmunt Szymanowski „Jezierza”, mjr Ludwik Świder „Johann Puk”, kpt. Aleksander Tomaszewski „Al”, por. Edmund Tudruj „Mundek”, por. Wacław Walicki „Tesaro”, por. Arkadiusz Wasilewski „Biały”, Ryszard Widelski „Irydion”.


fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

http://niezalezna.pl/71328-wykleci-niezlomni-najlepsi-synowie-polskiej-z...
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Bp Guzdek o Żołnierzach Wyklętych: Wasze czyny podejmowane w imię miłości Boga i ojczyzny zostają wreszcie dostrzeżone. Dopiero dziś odbieracie należną wam cześć. ZDJĘCIA


Fot. M.Czutko
Fot. M.Czutko

Chociaż stracili życie, ostatecznie wygrali walkę ze złem i niepamięcią - mówił biskup polowy Wojska Polskiego gen. bryg. Józef Guzdek podczas niedzielnych uroczystości pogrzebowych żołnierzy wyklętych.

Mieli zniknąć na zawsze – zamordowani, szkalowani i wymazani z pamięci pokoleń. Determinacja rodzin Żołnierzy Niezłomnych, ich towarzyszy broni oraz środowisk niepodległościowych przyczyniła się do tego, że doczesne szczątki pomordowanych zostały wydobyte z ziemi (…) Polegli Niezwyciężeni odzyskali swoją tożsamość

— mówił podczas homilii.

Msza, która rozpoczyna uroczystości związane z odsłonięciem panteonu-mauzoleum, gdzie spoczną szczątki ofiar terroru komunistycznego, odprawiana jest na stołecznym pl. Piłsudskiego. Przy ołtarzu wystawiono 35 trumien ze szczątkami ofiar, w tym pięć udekorowanych wstęgami Orderu Virtuti Militari. Zostaną one w kondukcie żałobnym przewiezione na Wojskowe Powązki.

**Wasze czyny podejmowane w imię miłości Boga i ojczyzny, po wielu latach zapomnienia, zostają wreszcie dostrzeżone, właściwie ocenione i docenione. W mrocznych czasach komunistycznego bezprawia, byliście torturowani, zabijani i potajemnie grzebani, bez krzyża i mogiły, bez rodziny, kapłana i modlitwy. Dopiero dziś odbieracie należną wam cześć

— mówił.

Bp. Guzdek podkreślał, że żołnierze niezłomni do końca pozostali wierni idei Polskiego Państwa Podziemnego i etosowi żołnierzy Armii Krajowej, kontynuując walkę o niepodległość naszej ojczyzny po roku 1944.

Przypominał, że do dziś w kraju zachowało się wiele miejsc, gdzie w latach 1944–1956 zamordowano tysiące polskich żołnierzy antykomunistycznego podziemia.

W piwnicach więzień i katowni NKWD i UB ocalały ślady pozostawione przez osadzonych. Wydrapane w cegłach daty, nazwiska i błagalne napisy świadczą o nieludzkich warunkach i bestialskim traktowaniu: +Jezu wyratuj+ i wyryty powyżej znak krzyża; +Królowo Korony Polskiej módl się za nami+, +Śmierć wybawieniem+

przypominał te napisy biskup polowy.

Jak mówił, niezłomni zostawili testament dla potomnych, aby ci w czyn wprowadzali idee pomordowanych ojców. Dla przykładu przytoczył fragment listu napisanego przez ppłk. Łukasza Cieplińskiego do swojego syna.

Chciałem opisać ich sylwetki i czyny, by nie poszły w zapomnienie i przekazać je historii. Ponieważ nie będę już mógł tego zrobić, na ciebie spada ten obowiązek

-– brzmiał cytowany fragment.

Prace ekshumacyjne prowadzone na warszawskich Powązkach w Kwaterze +Ł+ oraz w wielu innych miejscach - mówił bp. Guzdek - powoli powiększają liczbę odnalezionych i zidentyfikowanych ofiar stalinowskiego terroru.

Dziś stolica Polski oddaje hołd bohaterom. Pogrzeb 35 Żołnierzy Niezłomnych spośród 40 zidentyfikowanych, jest czasem modlitwy o miłosierdzie Boże i nagrodę życia wiecznego za świadectwo ich heroicznej miłości ojczyzny. Jest także okazją do wyrażenia wdzięczności tym, którzy nie zważając na przeszkody, wiernie realizują testament niezłomnych

— podkreślił biskup polowy.

Wojskowy hierarcha zwrócił się także do rodzin pomordowanych żołnierzy.

Dziś trzeba się także pochylić nad waszym głębokim i uzasadnionym żalem, który nosicie w swoich sercach. Podczas spotkania, jakie w zeszłym tygodniu zorganizowała dla was Rada Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa, wielu stawiało mi pytania: +Dlaczego zaszczyty i przywileje uzyskane przez katów do tej pory nie zostały zakwestionowane i odebrane? Dlaczego oprawcy mają pogrzeby z honorami wojskowymi? To nas bardzo boli. Boli jeszcze bardziej, gdy słyszymy głosy, że powinniśmy o tym wszystkim zapomnieć+

— mówił bp Guzdek.

Ceremonia pogrzebowa z udziałem rodzin ofiar oraz przedstawicieli władz państwowych i samorządowych rozpocznie się przed panteonem-mauzoleum na Łączce w południe. Biorą w niej udział m.in. premier Ewa Kopacz, wicepremier, szef MON Tomasz Siemoniak. Uroczystości zakończy apel pamięci, salwa honorowa i złożenie wieńców.

ZOBACZ ZDJĘCIE:

KL,PAP

http://wpolityce.pl/polityka/266643-bp-guzdek-o-zolnierzach-wykletych-wa...

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Zgrzyt podczas pożegnania Niezłomnych. Dla prof. Szwagrzyka zabrakło miejsca wśród VIP-ów

 
Zgrzyt podczas pożegnania Niezłomnych. Dla prof. Szwagrzyka zabrakło miejsca wśród VIP-ów - niezalezna.pl
foto: screen twitter MON
W Warszawie trwają uroczystości pogrzebowe Żołnierzy Niezłomnych, których szczątki odkryto na "Łączce". W homilii podczas mszy świętej biskup polowy Wojska Polskiego gen. bryg. Józef Guzdek stwierdził, że "polegli Niezwyciężeni odzyskali tożsamość". Niestety, nie obyło się bez zgrzytu. Wśród gości zabrakło profesora Krzysztofa Szwagrzyka i syna rotmistrza Pileckiego, Andrzeja Pileckiego.

Podczas mszy św. odprawionej na Placu Piłsudskiego, biskup Guzdek podkreślał, że oprawcom zależało na zatarciu w pamięci Polaków prawdy o Żołnierzach Niezłomnych.

Mieli zniknąć na zawsze – zamordowani, szkalowani i wymazani z pamięci pokoleń - mówił biskup polowy Wojska Polskiego. - Determinacja rodzin Żołnierzy Niezłomnych, ich towarzyszy broni oraz środowisk niepodległościowych przyczyniła się do tego, że doczesne szczątki pomordowanych zostały wydobyte z ziemi.

Po uroczystościach na placu Piłsudskiego, kondukt żałobny przewiezieni trumny ze szczątkami Żołnierzy Niezłomnych, na Wojskowe Powązki.

Niestety, podczas uroczystości doszło do nieprzyjemnej sytuacji. Jak podaje portal telewizjarepublika.pl:

Dziennikarze obecni na miejscu relacjonują, że prof. Krzysztof Szwagrzyk, który kierował pracami IPN na Wojskowych Powązkach nie znalazł miejsca w pierwszym rzędzie wśród zaproszonych gości. W sektorze dla VIP-ów nie ma również syna rotmistrza Witolda Pileckiego, Andrzeja.  




W Panteonie na "Łącze" zostaną pochowani: Stanisław Abramowski „Bury”, Władysław Borowiec „Żbik”, por. Henryk Borowy-Borowski „Trzmiel”, Bolesław Budelewski „Pług”, por. Edmund Bukowski „Edmund”, mjr Jan Czeredys, por. Julian Czerwiakowski „Jurek”, Bolesław Częścik „Orlik”, mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”, Adam Gajdek „Agata”, por. Stefan Głowacki „Smuga”, Marian Kaczmarek „Paweł”, ppłk Stanisław Kasznica „Maszkowski”, ppłk Aleksander Kita, mjr Bolesław Kontrym „Żmudzin”, por. Józef Kozłowski „Las”, Zygfryd Kuliński „Albin”, Stanisław Kutryb „Ryś”, kpt. Stanisław Łukasik „Ryś”, Józef Łukaszewicz „Kruk”, ppłk Antoni Olechnowicz „Pohorecki”, płk Marian Orlik, Henryk Roman Pawłowski „Henryk Orłowski”, por. Tadeusz Pelak „Junak”, ppor. pil. Edward Pytko, Karol Rakoczy „Bystry”, Eugeniusz Smoliński „Kazimierz Staniszewski”, kpr. pchor. Dionizy Sosnowski „Zbyszek”, por. Zygmunt Szymanowski „Jezierza”, mjr Ludwik Świder „Johann Puk”, kpt. Aleksander Tomaszewski „Al”, por. Edmund Tudruj „Mundek”, por. Wacław Walicki „Tesaro”, por. Arkadiusz Wasilewski „Biały”, Ryszard Widelski „Irydion”.

http://niezalezna.pl/71319-zgrzyt-podczas-pozegnania-niezlomnych-dla-pro...
 
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Odsłonili mauzoleum na Łączce. „Długo czekaliśmy na tę chwilę”

 

Na powązkowskiej Łączce odsłonięto panteon-mauzoleum, gdzie spoczęły szczątki ofiar terroru komunistycznego. "Jestem szczęśliwa i wzruszona. Tak długo czekaliśmy na tę chwilę, żałuję tylko, że najbliższa rodzina tego nie dożyła” – mówiła Krystyna Frąszczak, siostrzenica jednego z Żołnierzy Niezłomnych, majora Hieronima Dekutowskiego "Zapory".

Panteon-mauzoleum na Łączce /Rafał Guz /PAP

Bardzo długo wierzyliśmy, że wuj nie został stracony, tylko gdzieś wywieziony za granicę, wymieniony za jakiegoś agenta - wspominała w rozmowie z dziennikarzami uczestnicząca w uroczystościach siostrzenica "Zapory". Z czasem straciliśmy nadzieję, ja osobiście nie wierzyłam, że jego szczątki kiedykolwiek się odnajdą, że tak zostały unicestwione. Dlatego kiedy w 2012 r. pojawiła się szansa, że jego szczątki mogą się znajdować na Łączce, to była radość i uspokojenie - opowiadała. To, że on znalazł swoje miejsce pochówku, że mogliśmy tu złożyć kwiaty, to wielka ulga - podkreśliła.

Syn ppłk Antoniego Olechnowicza "Pohoreckiego" powiedział dziennikarzom, że rodzina przez lata nie wiedziała, co stało się z jego ojcem. Była jakaś nadzieja - że może żyje, że wywieźli go na Syberię - która jednak z biegiem lat malała  - przyznał. Jednak kiedy odnaleźli, zidentyfikowali ojca, poczuliśmy ulgę, że już wiadomo na pewno, co się z nim stało. Ta dzisiejsza uroczystość to dla nas takie zadośćuczynienie, ale i rodzaj formalności. Cieszę się też, że pogrzeb odbył się godnie, jako uroczystość państwowa - zauważył.

Sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Kunert poinformował podczas uroczystości, że w poświęconym wcześniej panteonie spoczną szczątki 35 bohaterów. Swoich najbliższych w innych miejscach, w grobach rodzinnych, pochowa pięć rodzin, ale także i one są tu dzisiaj z nami - podkreślił.

"Gdzie są ich groby Polsko! Gdzie ich nie ma! Ty wiesz najlepiej - i Bóg wie na na niebie!"

Panteon ma formę kamiennych jasnych bloków tworzących zwarty czworobok /Rafał Guz /PAP
Panteon ma formę kamiennych jasnych bloków tworzących zwarty czworobok /Rafał Guz /PAP

Panteon ma formę kamiennych jasnych bloków tworzących zwarty czworobok. Jego projekt, wybrany w konkursie, przygotowali architekci Jan Kuka i Michał Dębek. Na zewnętrznej części mauzoleum umieszczono inskrypcje - symbol narodowego orła i krzyż oraz napis "Niezłomni Wyklęci. Panteon-mauzoleum żołnierzy i działaczy podziemia niepodległościowego zamordowanych przez reżim komunistyczny w latach 1945-1956. Wierni Bogu i Ojczyźnie złożyli najwyższą ofiarę w bohaterskiej walce o godność i wolność Rzeczypospolitej".

Całość uzupełnia fragment wiersza Artura Oppmana "Pacierz za umarłych" - "Gdzie są ich groby Polsko! Gdzie ich nie ma! Ty wiesz najlepiej - i Bóg wie na na niebie!" i cytat z Ewangelii św. Łukasza 19,40 "Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą" oraz dłuższy tekst opowiadający historię miejsca.

W środku mauzoleum znalazły się nisze, w których zostaną umieszczone trumny zawierające szczątki ofiar odnalezione podczas prac archeologiczno-ekshumacyjnych na Łączce. Na zamykających je pokrywach jest narodowe godło, imię, nazwisko, stopień wojskowy, najbardziej popularny pseudonim, data i miejsce urodzenia oraz data śmierci bez miejsca. Umieszczono je jedynie w przypadku, jeżeli jest inne niż Warszawa, a rodzina ofiary życzyła sobie, by spoczęła ona w mauzoleum.



Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-odslonili-mauzoleum-na-laczce-dlug...
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Prezydent Duda o Łączce: Dzisiejsza uroczystość wieńczy I etap poszukiwań, ale ich nie kończy. Wszyscy odnalezieni powinni być zidentyfikowani i godnie pochowani. WIDEO


Fot. M. Czutko
Fot. M. Czutko

Prezydent Andrzej Duda, obecny w USA na sesji Zgromadzenia Narodowego NZ, skierował list do uczestników uroczystości na warszawskiej Łączce. List odczytał minister Wojciech Kolarski.

PUBLIKUJEMY CAŁY LIST PREZYDENTA RP:

Panie i Panowie!

Miejsce, w którym się dzisiaj państwo spotykają, powązkowska „Łączka”, to jeden z najbardziej wymownych symboli III RP. Tu przez blisko 70 lat spoczywały szczątki żołnierzy naszego ostatniego powstania, powstania antykomunistycznego. Zagłada uczestników drugiej konspiracji była fundamentem powojennej władzy, była warunkiem koniecznym, by narzucony Polakom reżim utrzymał władzę nad krajem. Tę zbrodnie popełniono w kazamatach bezpieki w Białymstoku, Rzeszowie, Gdańsku i innych miastach, gdzie jeszcze długo będziemy odnajdywać szczątki ofiar terroryzmu. Ale tu, w kwaterze „Ł” bezimienne doły śmierci miały wymowę szczególną. Ci, których chowany z honorami państwowymi, jako bohaterów wolnej Polski, mieli być na zawsze zapomniani. Szkalowani przez propagandę, skazywani w majestacie sądowego bezprawia, mordowani przez strzałem w potylicę, lub haniebną śmiercią złoczyńców na stryczku grzebani pod osłoną nocy. Wyklęci-Niezłomni, najlepsi synowie polskiej ziemi, spoczywali anonimowo, nieopodal obrońców ojczyzny z 1920 roku i 1939 oraz Powstańców. A także tuż obok swoich oprawców, którym władza urządziła aleję zasłużonych. Tu, na Powązkach Wojskowych, międzywojennej nekropolii międzynarodowej miały zostać pomieszane najważniejsze pojęcia i wartości: prawda i kłamstw, patriotyzm i zaprzaństwo, wierność i zdrada

— napisał prezydent Duda w liście.

Pomimo represji, szykan, zastraszania, Łączka pozostała miejscem narodowej pamięci. Bliscy przechowali wiedzę o losie swoich zamęczonych braci, mężów, ojców, przyjaciół, towarzyszy broni. Potajemnie wieszali tu kartki z ich nazwiskami, choć nikt nie miał pewności, gdzie ich pogrzebano. Wiedza na temat Łączki przekazywana była z usta do ust szeptem, który z latami potężniał. A gdy upadło totalitarne imperium zła prawda o żołnierzach podziemnego podziemia zabrzmiała pełnym głosem. A dziś stanowi ona nasze wspólne dziedzictwo i wyznacznik nasze tożsamości

— wskazuje Prezydent RP.

Ale Łączka jest również symbolem zaniedbań ostatniego 25-lecia. Zbyt długo bliscy ofiar, ale i my Polacy, musieliśmy czekać na godne upamiętnienie naszych bohaterów. Zbyt długo wolna Polska czekała z przywróceniem wobec nich sprawiedliwości historycznej i ludzkiej. Dlatego zależało mi, by obecna uroczystość nie została odłożona, mimo iż obowiązek reprezentowania naszego państwa na 70. sesji Zgromadzenia Ogólnego NZ w Nowym Jorku nie pozwala mi w niej uczestniczyć. Jestem jednak dziś na Łączce myślami i duchowo łączę się z Państwem. A szczególnie z rodzinami chowanych bohaterów. Jako Prezydent RP w imieniu całego Narodu pochylam czoło w hołdzie dla poległych i zamordowanych żołnierzy drugiej konspiracji. Składając ich szczątki w panteonie-mauoleum Polska wypełnia chrześcijańską powinność i, choć w niewielkiej części, składa dług wdzięczności wobec swoich najwierniejszych synów

— podkreśla Prezydent Duda.

Pragnę podkreślić, że uroczystość wieńczy I etap poszukiwań na Łączce, ale ich nie kończy. Uważam za rzecz najwyższej wagi, by prace ekshumacyjne zostały dokończone, a wszyscy odnalezieni, zidentyfikowani i godnie pochowani

— zapewnia Prezydent.

Dodaje, że „państwo Polskie musi czcić swoich prawdziwych bohaterów”.

Tych, którzy poddani najtrudniejszej próbie, nie złożyli broni, ale do końca stawiali mężnie opór wrogom ojczyzny i nie wahali się oddać za nią życia. Prawda o heroizmie i tragedii podziemia antykomunistycznego jest fundamentem niepodległej Rzeczypospolitej. Żołnierze Wyklęci, Niezłomni dobrze zasłużyliście się ojczyźnie. Wolna Polska Wam dziękuje, wolna Polska jest z Was dumna.

Chwałą bohaterom, spoczywajcie w pokoju wiecznym

— kończy swój list Prezydent RP Andrzej Duda.

LIST ODCZYTAŁ MINISTER WOJCIECH KOLARSKI  - VIDEO

http://wpolityce.pl/polityka/266655-prezydent-duda-o-laczce-dzisiejsza-u...

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Kopacz usłyszała, że jest „kłamczuchą bez godności”. Wcześniej ją wygwizdano. WIDEO

 
Kopacz usłyszała, że jest „kłamczuchą bez godności”. Wcześniej ją wygwizdano. WIDEO - niezalezna.pl
foto: vod.gazetapolska.pl/print screen
Ewa Kopacz – w czasie swojego wystąpienia na warszawskich uroczystościach związanych z pochówkiem Żołnierzy Niezłomnych – został wygwizdana przez zgromadzonych ludzi. Premier usłyszała też, że jest „kłamczuchą”. To nie pierwszy raz, kiedy szefowa rządu została publicznie oskarżona o kłamstwa.

W niedzielę odbyły się państwowe uroczystości pogrzebowe ofiar terroru komunistycznego odnalezionych w kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie. Uroczystość pochówku w Panteonie-Mauzoleum na „Łączce” 35 zidentyfikowanych Żołnierzy Wyklętych, poprzedziła msza święta na placu marszałka Józefa Piłsudskiego, którą koncelebrował biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek.

W czasie uroczystości odczytano list prezydenta Andrzeja Dudy. Na placu Piłsudskiego oraz na Powązkach była też Ewa Kopacz. Jednak zgromadzeni ludzie nie przywitali jej ciepło. Kiedy wygłaszała swoje przemówienie, rozległy się gwizdy i buczenie. Po raz kolejny usłyszała też, że jest „kłamczuchą”.

Te ostatnie słowa padły, gdy premier już opuszczała „Łączkę”. „Kłamczucha. Nie masz godności ani szacunku” – zwróciła się do Kopacz jedna z kobiet. Wyraźnie zmieszana szefowa PO odpowiedziała tylko: „Zdrowia życzę, zdrowia”.

Zobacz wideo:


To nie pierwszy raz, kiedy Ewa Kopacz usłyszała o sobie, że jest kłamczuchą. Do podobnej sytuacji doszło pod koniec lipca tego roku we Wrocławiu.

Premier wzięła tam wtedy udział w spotkaniu ze środowiskami artystycznymi w teatrze Capitol. Zaraz po wyjściu z budynku czekała ją jednak niemiła niespodzianka – trudne pytania od mieszkańców i kolejna demonstracja. Powróciły też pytania o Smoleńsk.

Gdzie jest Anna Walentynowicz kłamczucho?” – słychać było z tłumu. „Co tam robiłaś w Moskwie, kłamczucho. Okłamywałaś, że lekarze robią sekcję, kłamczucho, ty wstrętna kłamczucho!”. Po chwili skandowano: „kłamczucha, kłamczucha, kłamczucha”.

http://niezalezna.pl/71337-kopacz-uslyszala-ze-jest-klamczucha-bez-godno...
 
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi
... było oczywiste od dawna, zanim jeszcze została "premierą":
Mówimy o kaszalocie (nomenklatura Komorowskiego), który nie umie utrzymać się "na ścieżce i na kursie", nawet idąc szerokim, czerwonym dywanem... (nie będę szukał linku, który wszyscy także widzieli)
Pierwszy raz zostałą wygwizdana i nazwana po imieniu?
Grubo za późno.
Może dlatego, że dotychczas jej "kontakty z narodem" ograniczały się do wąchania kotletów na talerzach pasażerów napadniętych znienacka w pociągu, macaniem dekoltów Bogu ducha winnych kobiet na plaży ("widzę jak grzeje" - chyba jej wbudowali termowizję) czy... "stawianiem loda" kolesiowi z obstawy (trening przed kontaktami z Tuskiem?):):):)
--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Więcej notek tego samego Autora:

=>>