
Tata Łukaszka był świadkiem wypadku samochodowego. Krzyczał, machał rękami, nic to pomogło. Jeden pan wjechał z impetem samochodem w samochód drugiej pani.
Pani wysiadła, obejrzała auto i zażądała od sprawcy pieniędzy. Kierowca wyjął portfel i wypłacił jej pewną ilość banknotów.
- Jeszcze - powiedziała pani.
Kierowca dodał kolejną ilość.
- Jeszcze.
Zaszeleściło.
- Jeszcze - nalegała dalej pani.
Kierowca znowu wsunął dłoń do portfela ale banknotów już nie wyjął.
Pani wysiadła, obejrzała auto i zażądała od sprawcy pieniędzy. Kierowca wyjął portfel i wypłacił jej pewną ilość banknotów.
- Jeszcze - powiedziała pani.
Kierowca dodał kolejną ilość.
- Jeszcze.
Zaszeleściło.
- Jeszcze - nalegała dalej pani.
Kierowca znowu wsunął dłoń do portfela ale banknotów już nie wyjął.
(2)







