
Przeciętny czytelnik prasy nie zdaje sobie sprawy z mnogości tytułów dostępnych na rynku prasowym. Co więcej, nieprzeciętny czytelnik też nie zdaje sobie z tego sprawy. Aby nabrać wiedzy o istnieniu jakiegoś niecodziennego tytułu trzeba się z nim zetknąć osobiście. Na przykład na początku łańcucha dystrybucji, czyli przy powstaniu takiej prasy. Albo w środku, czyli przy kolportażu. Albo na końcu, czyli po prostu zobaczyć u kogoś taką gazetę. Hiobowskim zdarzyło się to ostatnie. Dziadek Łukaszka był pierwszym, który zobaczył to w gablocie na ogłoszenia na parterze bloku.
(3)







